Reklama

Reklama

"Dziewczyny z Dubaju": Co to jest afera dubajska?

O tym nikt nie miał się dowiedzieć! Jak ujawniono kulisy skandalu? Dokąd śledztwo zaprowadziło producentów? Odkrywamy szczegóły afery dubajskiej, która zainspirowała twórców filmu "Dziewczyny z Dubaju".

Kadr z filmu "Dziewczyny z Dubaju"

Prostytucja nie jest niczym nowym - towarzyszyła ludziom od zawsze, zwłaszcza tym wpływowym i na najwyższych szczeblach władzy. Pieniądze i wysoka pozycja potrafią zdeprawować każdego i sprawić, że granice moralne zanikają. Nic więc dziwnego, że wśród zamożnych i wpływowych ludzi zawsze było zapotrzebowanie na usługi seksualne z wyższej półki. Nie brakuje również kobiet, które za bajecznie drogie, markowe stylizacje, kosztowne zakupy w ekskluzywnych butikach i egzotyczne podróże są gotowe na wszystko.

Kiedy jednak klientami nie są anonimowe osoby, a celebryci, politycy, sportowcy, szejkowie, a nawet przedstawiciele arystokracji i rodów królewskich, to nie chcą oni korzystać z usług zwykłych pań do towarzystwa... Dużo więcej są gotowi zapłacić za znane i podziwiane kobiety z pierwszych stron gazet, celebrytki i zwyciężczynie konkursów piękności. Płacą też za dyskrecję. A jednak kilka lat temu na jaw wyszła afera, która wstrząsnęła polskim show-biznesem i pod znakiem zapytania postawiła źródła przychodów wielu znanych osobistości. Jak to się stało, że opinia publiczna dowiedziała się o sponsorowanych wyjazdach do Dubaju?

Reklama

Wszystko zaczęło się w 2014 roku, kiedy to blog TagTheSponsor przeprowadził brawurową akcję prowokacyjną. Autorzy bloga podszywali się pod organizatorów seks-wyjazdów i kontaktowali się nie tylko z popularnymi celebrytkami z całego świata, lecz również z zamożnymi Arabami. Screeny oraz treści rozmów publikowali na swoim portalu, zyskując ogromną popularność. Kilka miesięcy po rozpoczęciu ich działań, dowody rozmów z celebrytkami znad Wisły również wyciekły do Internetu i wywróciły polski show-biznes do góry nogami. Dziennikarz śledczy Piotr Krysiak po zapoznaniu się z dowodami zebranymi przez prokuraturę i z aktami spraw, napisał książkę "Dziewczyny z Dubaju", która przybliżyła cały proceder opinii publicznej. Afera dubajska, bo tak nazwały ją media, rozpętała się na dobre i zainspirowała producentów do stworzenia filmu fabularnego opartego na faktach. Sama książka zawierała jednak informacje wprost z akt organów ścigania. Były one niewystarczające, by stworzyć wiarygodną i wciągającą fabułę, należało przeprowadzić własne śledztwo.

Producenci filmu poświęcili na własne prace dokumentacyjne dwa lata, podczas których przeprowadzono i udokumentowano dziesiątki rozmów i autentycznych historii. Rozmówcami producentów były bohaterki afery, przedstawiciele organów ścigania, rodzin wszystkich zainteresowanych oraz zamożni i wpływowi klienci "dubajek". Do prac nad gromadzeniem materiału producenci zaprosili Mitję Okorna oraz pozostałą ekipę scenariuszową. W czasie wielomiesięcznego śledztwa producenci zgromadzili zupełnie nowy materiał, o którym opinia publiczna nie miała pojęcia. Wówczas na jaw wyszła skala procederu i ilość zamieszanych w nią osób publicznych - piosenkarek, modelek, aktorek, zwyciężczyń konkursów miss. Wśród klientów agencji znaleźli się znani i szanowani ludzie mediów, politycy, sportowcy, biznesmeni a także.... moralizujący społeczeństwo bardzo znani i majętni duchowni.

Producenci dotarli do osób, które od wczesnych lat dwutysięcznych organizowały ekskluzywne towarzystwo dla zamożnych - dziewczyny miały spotykać się ze sportowcami, aktorami, muzykami, przedstawicielami Kościoła. Wraz ze wzrostem zapotrzebowania na towarzyszki imprez, rósł rozmach seks-biznesu - polscy sutenerzy nawiązali kontakt z arabskimi milionerami i miliarderami, kontraktując wyjazdy kobiet do Dubaju, Cannes i innych prestiżowych miejsc w Europie, na Bliskim Wschodzie i Azji. Wśród klientów polskich sutenerów byli nie tylko celebryci, ale również milionerzy, oligarchowie czy przedstawiciele rodziny królewskiej z Arabii Saudyjskiej - ci sami, którzy w 2018 roku zamieszani byli w śmierć znanego dziennikarza, który został zamordowany w saudyjskim konsulacie w Turcji.

Wyjazdy były trzymane w ścisłej tajemnicy. Dziewczyny miały brać udział w przyjęciach, które często kończyły się orgiami - musiały spełniać zachcianki bogaczy przez kilka dni, często zaspokajając fetysze i wyuzdane fantazje. Dostawały za to ogromne sumy pieniędzy, a często również kosztowne prezenty w postaci ubrań i dodatków najbardziej ekskluzywnych marek. Dodatkową atrakcją dla kobiet był pobyt w pięciogwiazdkowych hotelach, ociekających złotem willach czy jachtach w najbardziej prestiżowych przystaniach świata. Seksmenadżerowie wyszukiwali kobiety na portalach społecznościowych lub uzyskiwali ich dane od agencji modelek czy fotografów.

Wybierano ładne, młode dziewczyny, które nie wstydzą się pokazywać swojego ciała w Internecie. Takie, które udostępniają w sieci idealne, piękne zdjęcia, drogie ubrania i dodatki, wycieczki i beztroskie życie. Utrzymanie tego statusu nie należy do najtańszych, dlatego właśnie one często nie miały oporów przed zarobieniem szybkiej i łatwej gotówki. Partnerzy i rodziny kobiet żyli w przeświadczeniu, że wyjazd do Dubaju był podyktowany kwestiami zawodowymi - castingiem, pokazem, sesją zdjęciową, pracą hostessy... Podczas wyjazdów niejednokrotnie dochodziło do incydentów, które wpływowi organizatorzy skutecznie wyciszali.

Producentom "Dziewczyn z Dubaju" udało się odkryć wiele przerażających historii - jedna z nich dotyczy polskiej agencji modelek, która na zlecenie rosyjskiego oligarchy rekrutowała kobiety poniżej 18 roku życia. Jedna z nieletnich dziewczyn została na takim wyjeździe zgwałcona i uduszona. Potwornych nadużyć i przykładów bezkarności bogaczy jest o wiele więcej. W wyniku śledztwa producenci filmu dotarli do kobiet, którym afera dubajska złamała życie. Łatwa gotówka i drogie prezenty nie były w stanie zrekompensować strat moralnych - wiele z kobiet uciekło w narkotyki i alkohol, część zmaga się z depresją - wiele młodych dziewczyn udział w wyjazdach przypłaciło zdrowiem, kilka z nich - samobójstwem.  Po wycieku danych "dubajek" część rozpoznawalnych dziewczyn nie była w stanie kontynuować kariery - kobiety kasowały swoje profile w mediach społecznościowych, wycofywały się z show-biznesu.

Czy wśród osób, które obserwujecie na Instagramie, są "dubajki"? Czy dobrobyt, w który opływają znane osoby, na pewno jest okupiony ciężką pracą? Jaką cenę trzeba zapłacić za ekskluzywne życie i szybkie pieniądze? Ile można stracić w pogoni za luksusem? Odpowiedzi szukajcie w filmie, który demaskuje świat sponsoringu i prostytucji w polskim show-biznesie.

"Dziewczyny z Dubaju" to film wyprodukowany przez duet: Dorota Rabczewska i Emil Stępień, którzy już wcześniej mieli okazję współpracować przy hitach "Pitbull. Niebezpieczne kobiety" i "Pitbull. Ostatni pies". Reżyserii podjęła się Maria Sadowska - autorka obsypanego nagrodami obrazu "Sztuka kochania. Historia Michaliny Wisłockiej". Niespotykanego rozmachu i realizmu dodają zdjęcia, które były kręcone zarówno w luksusowych miejscach w Polsce, jak i w prestiżowych międzynarodowych lokacjach. Na ekranie zobaczymy m.in.: Paulinę Gałązkę, Katarzynę Figurę, Jana Englerta, Beatę Ścibak-Englert, Katarzynę Sawczuk, Olgę Kalicką, Annę Karczmarczyk i Józefa Pawłowskiego. W obsadzie pojawiły się także zagraniczne gwiazdy: Giulio Berruti, Iacopo Ricciotti, Andrea Preti oraz Luca Molinari.

Emi to młoda ambitna dziewczyna, która od lat marzy o wielkim świecie. Gdy tylko nadarza się okazja, bez wahania wskakuje w jego tryby, stając się ekskluzywną damą do towarzystwa. Wkrótce to ona na zaproszenie arabskich szejków zaczyna werbować polskie miss, celebrytki, gwiazdy ekranu i modelki. Jednak ten niedostępny, opływający w luksusy świat już niedługo pokaże swoją mroczną stronę...

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Dziewczyny z Dubaju

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje