To właśnie w tym domu w filmie Williama Wylera z 1953 roku mieszkał amerykański dziennikarz Joe Bradley, grany przez Gregory Pecka. To do niego trafiła księżniczka - uciekinierka Anna, czyli Audrey Hepburn.
"Czy to jest naprawdę to miejsce?" - pytają nie wierząc własnym oczom turyści, którzy odnajdują ten magiczny ich zdaniem punkt na mapie włoskiej stolicy. Przygnębienie i smutek wywołuje wygląd kompletnie zaniedbanego budynku.
Dziennik "Corriere della Sera" podkreśla w czwartek, że fani filmu i wielkich aktorów nie mogą zrozumieć, jak można było dopuścić do takiej ruiny. Gazeta dodaje, że wszyscy opuszczają ze smutkiem dziedziniec, by opowiedzieć o panującej we Włoszech bezmyślności skazywania na upadek miejsca, które za granicą stałoby się symbolem "bogactwa, kultury, piękna".
W obecnej sytuacji zupełnie paradoksalnie brzmią słowa księżniczki Anny, która mówi w "Rzymskich wakacjach": "wspomnienie mojej wizyty tutaj nie opuści mnie do końca życia".










