Reklama

DiCaprio przeżył chwile grozy

Gwiazdor Hollywood - Leonardo DiCaprio - przeżył chwile grozy, gdy samolot, którym leciał do Rosji, musiał awaryjnie lądować ze względu na problem z silnikiem.

Gwiazdor filmu "Incepcja" podróżował w niedzielę komercyjnym lotem z Nowego Jorku do Moskwy, gdy jeden z silników maszyny przestał pracować. Ostatecznie samolot musiał zawrócić na lotnisko JFK w Nowym Jorku.

Reklama

W oświadczeniu na temat incydentu, wydanym przez 36-letniego aktora, czytamy, że "chciałby on pochwalić działania pilota i załogi samolotu, które doprowadziły do bezpiecznego lądowania".

DiCaprio był jednym z 193 pasażerów i 11 członków załogi na pokładzie samolotu linii Delta Air Lines lecących lotem 767.

Piloci zgłosili awarię już niedługo po starcie. Samolot zawrócił na lotnisko, z którego startował, po zrzuceniu paliwa nad Oceanem Atlantyckim. Początkowo załoga uznała, że powodem problemu z silnikiem było zapalenie się jednego nich, jednak po wylądowaniu wykluczono to podejrzenie.

Jak donosi portal UsMagazine.com, pomimo strachu na pokładzie samolotu, po szczęśliwym lądowaniu i wyjściu na lotnisko DiCaprio z uśmiechem na twarzy rozdawał autografy pracownikom linii lotniczych.

Aktor najprawdopodobniej podróżował do Rosji, aby wziąć tam udział w spotkaniu Tiger Summit - czterodniowej konferencji na temat sposobów zapobiegania wyginięcia tygrysów, organizowanego w Sankt Petersburgu przez Premiera Rosji - Władimira Putina.

Pasażerowie lotu 767 polecieli do Moskwy kolejnym lotem w niedzielę wieczorem.

INTERIA.PL/PAP

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Leonardo DiCaprio | chwila | groza | Rosji | chwile grozy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje