DiCaprio: "Już nie jestem prawiczkiem"
Uwielbiany przez panie Leonardo DiCaprio oblał się pensjonarskim rumieńcem zawstydzenia, gdy w czasie telewizyjnego wywiadu prowadząca zapytała go o jego "pierwszy raz".
Gwiazdor "Titanica" został poproszony, by ustosunkował się do wypowiedzi swojego kolegi z planu "W sieci kłamstw" - Russella Crowe'a, który sugerował, że gdy pracowali wspólnie nad westernem "Szybcy i martwi" w 1995 roku , to DiCaprio, już 18-letni młodzieniec, był nadal prawiczkiem.
"Dwie rzeczy zmieniły się w Leo od tamtego czasu - może już legalnie kupić w sklepie alkohol i już nie jest prawiczkiem" - powiedział Crowe.
DiCaprio upiera się jednak przy tym, że jego kolega się pomylił.
"On nie ma pojęcia o czym mówi i nie mam zamiaru dodawać nic więcej. Po prostu zamierzam zignorować to pytanie" - powiedział aktor w czasie programu "Access Hollywood".
Prezenterka spytała go wtedy dlaczego tak się zarumienił.
"Wow, czuje się teraz jak na terapii" - odpowiedział zażenowany DiCaprio.
Tymczasem Crowe wcale nie zamierza pójść na rękę młodszemu koledze i twardo obstaje przy swoim zdaniu. "Gladiator" twierdzi, że spotkał się z Leonardem na przyjęciu, długo po premierze "Szybkich i martwych" i odbyli ciekawą, choć krótką pogawędkę.
"Nachylił się do mnie i szepnął mi do ucha: Już nie jestem prawiczkiem" - wspominał Russell Crowe swoje spotkanie z DiCaprio.