Reklama

Daria Trafankowska: Była dobrym duchem

Była pogodna i delikatna. Znajomi nazywali ją Duśka albo Matka Boska Trafankowska. Aktorka zdobyła sławę dzięki roli siostry oddziałowej w serialu "Na dobre i na złe". Wcześniej występowała zarówno w teatrze, jak i w filmach. 5 stycznia 2014 roku aktorka obchodziłaby 60. urodziny. W kwietniu minie 10 lat od jej śmierci.

Pamiętamy ją z ról w filmach "Ucieczka z kina Wolność", "Tato", "Musisz żyć", "Pożegnanie z Marią", "Życie za życie" oraz seriali "Dom" i "Na dobre i na złe".

Reklama

Koledzy z teatru mówili o niej, że "darzyła świat wielką przyjaźnią i wrażliwą uwagą", "była dobrym duchem", "potrafiła umiejętnie wchodzić w świat innych ludzi".

Choć często występowała w filmach (zazwyczaj w rolach drugoplanowych), panowało przekonanie, że jej umiejętności nie były w pełni wykorzystane, zwłaszcza jeśli chodzi o teatr.

Gdyby Daria Trafankowska żyła, 5 stycznia 2014 roku miałaby 60 lat. Zmarła w Wielki Piątek, 9 kwietnia 2004 roku, po długiej i ciężkiej chorobie nowotworowej. Miała niespełna 51 lat.

Była aktorką teatralną, filmową i telewizyjną. Ukończyła Wydział Aktorski w Państwowej Wyższej Szkole Filmowej, Telewizyjnej i Teatralnej w Łodzi. Występowała przez 25 lat na scenach warszawskich teatrów, najpierw Narodowego (1979-1983), a od 1983 roku Powszechnego, gdzie zagrała m.in. w "Iwonie, księżniczce Burgunda", "Wariacjach Goldbergowskich" Taboriego, "Weselu" Wyspiańskiego, a ostatnio w "Biesach" według Dostojewskiego.

Znana jest z ról w filmach, m.in. "Zdjęcia próbne" Agnieszki Holland, "Spirala" Krzysztofa Zanussiego, "Cudowne dziecko" Waldemara Dzikowskiego. Największą popularność i sympatię widzów zdobyła jednak dzięki roli siostry Danuty Dębskiej w serialu "Na dobre i na złe". Ostatni raz w telewizyjnej produkcji zagrała 1 marca 2004 roku, miesiąc przed śmiercią.

Aktorka jest jedną z bohaterek książki Małgorzaty Puczyłowskiej "Być dzieckiem legendy", wydanej w 2012 roku. Osobiste wspomnienia autorki ze spotkań z nieżyjącymi już gwiazdami kultowych seriali, sceny i estrady, uzupełnione wspomnieniami ich dzieci, które żyły w cieniu sławnych rodziców, składają się na zbiór wzruszających historii.

"Do dziś nie mogę się pogodzić ze śmiercią Darii Trafankowskiej. (...) Dusia była niezwykłą osobą, ciepłą, serdeczną, gotową oddać ostatni grosz, by pomóc innym" - mówi Małgorzata Puczyłowska.

Serial "Na dobre i na złe" przyniósł aktorce uwielbienie widzów, ale nie wszyscy wiedzą, że wcześniej zmagała się z problemami finansowymi. Aktorka nie wstydziła się mówić o tych gorszych czasach, sprzed "siostry Danuty".

"Niestabilność naszego zawodu sprawia, że nieraz częściej, niż inni martwimy się o jutro. Najcięższe chwile przeżyłam podczas choroby mamy. Mimo, że się 'uwijałam' w radiu, telewizji, teatrze, a nawet próbowałam sił jako dziennikarka - nie zarabiałam dużo. A wizyty lekarzy, dyżury pielęgniarek i lekarstwa pochłaniały mnóstwo pieniędzy. Tonęłam w długach. Pożyczałam od jednych, żeby oddać innym i tak w kółko... Przez pierwszy rok pracy w serialu oddawałam długi" - opowiadała autorce książki Daria Trafankowska.

"Kiedy dowiedziałam się o jej chorobie, był to dla mnie ogromny szok. Tydzień wcześniej rozmawiałyśmy jak gdyby nigdy nic. (...) Dusia pięknie żyła. W najgorszych rzeczach potrafiła znaleźć dobre strony" - pisze w swej książce Małgorzata Puczyłowska.

Daria Trafankowska była żoną reżysera Waldemara Dzikiego, ale ich małżeństwo rozpadło się, a Dziki poślubił inną aktorkę, znaną również z serialu "Na dobre i na złe" - Małgorzatę Foremniak. Trafankowska i Dziki mieli syna Wita. Urodzony w 1980 roku, obecnie dziennikarz, prezenter telewizyjny i wokalista, w książce "Być dzieckiem legendy" tak opowiada o swej mamie: "Była dobrym człowiekiem. Bardzo liczyłem się z jej zdaniem, bo była moim największym autorytetem".

"Przez nasz dom stale przewijały się tłumy ludzi, którzy a to nie mieli co jeść, a to nie mieli gdzie spać i u nas znajdowali przystań. Mama nikomu nie odmawiała pomocy. (...) Nie wiem, czy potrafiłbym być aż takim altruistą jak moja mama. Mówili o niej żartobliwie Matka Boska Trafankowska i trudno o celniejszy przydomek" - wyznaje Wit.

Kiedy zachorowała na nowotwór trzustki, nie chciała opowiadać o swojej chorobie. W walce z rakiem wspierali ją przyjaciele i znajomi. Dzięki ich pomocy, na leczenie wyjechała do kliniki w Salzburgu, w Austrii.

"Doświadczam takiej życzliwości i takiej miłości, że właściwie nie mam innego wyjścia, jak wyzdrowieć" - żartowała w jednym z wywiadów. Niestety nie zdołała pokonać choroby nowotworowej.

W 2007 roku, trzy lata po śmierci aktorki, dzięki inicjatywie grupy przyjaciół zbierających pieniądze na jej leczenie, powstała Fundacja im. Darii Trafankowskiej, która pomaga w ratowaniu życia i zdrowia artystów. Ostatnią wolą aktorki było właśnie stworzenie fundacji, pomagającej ciężko chorym ludziom.

"Uważam się za osobę bardzo szczęśliwą. Nikogo nie omijają trudy życia, natomiast w tych próbach, którym musiałam sprostać, dostałam wiele wsparcia. Nigdy nie czułam się osamotniona. Zawsze byli przy mnie moi bliscy i przyjaciele" - powiedziała w jednym z ostatnich wywiadów aktorka.

Chcesz poznać lepiej swoich ulubionych artystów? Poczytaj nasze wywiady, a dowiesz się wielu interesujących rzeczy!

Ciekawi Cię, co w najbliższym czasie trafi na ekrany - zobacz nasze zapowiedzi kinowe!

Chcesz obejrzeć film? Nie możesz zdecydować, który wybrać? Pomożemy - poczytaj nasze recenzje!

Zobacz nasze podsumowanie 2013 roku

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama