Reklama

Danny Trejo: 11 lat za kratkami

Danny Trejo, czyli słynny „Maczeta” z filmów swojego kuzyna Roberta Rodrigueza, wyznał, że dziwi go reakcja ludzi na to, że z powodu pandemii wymaga się od nich „izolacji społecznej”. On przesiedział w więzieniach łącznie 11 lat, a podczas jednej z odsiadek spędził 18 miesięcy w izolatce, więc zakaz opuszczania mieszkania jest dla niego jak… powrót do domu. Z pobytem za kratami kojarzy mu się nie tylko kwarantanna, ale też muzyka Beatlesów.

Danny Trejo

"Maczeta" nie ukrywa, że nie rozumie ciągłych narzekań na kwarantannę. On w izolacji czuje się świetnie, bo na taką sytuację przygotował go wieloletni pobyt w więzieniu. W porównaniu z tym, czego doświadczył, teraz jest mu dobrze, bo teraz ma własny basen, podwórko i dobrze jada. "W pudle dostajesz kawałek przetworzonej żywności, wszystko na kupie, zmiażdżone" - powiedział w rozmowie z dziennikarzami magazynu NME.

Trejo do więzienia stanowego San Quentin w Kalifornii trafił pod koniec lat 60. XX wieku. Odsiadywał wyrok za posiadanie narkotyków i rabunek. Po zamieszkach, podczas których ranni zostali strażnicy, trafił do izolatki. "Byłem pewien, że trafię do komory gazowej, więc pamiętam, że zawarłem umowę z Bogiem, że jeśli przeżyję, zmienię się" - wyznał aktor. O więziennym życiu powiedział to, co wszyscy - że osadzeni dzielą się na drapieżników i ofiary... I zapewnił, że gdyby wtedy był taki mądry, jak dziś, to by nie popełnił błędów.

"Maczeta" jest nie tylko aktorem. Gdy jego kariera filmowa nieco przygasła, został restauratorem, u którego stołuje się m.in. Marilyn Manson. Ten przedstawił go muzykom Slayera. Trejo zagrał w kilku teledyskach tego zespołu, choć przyznaje, że tak naprawdę nie lubi heavy metalu. Ceni za to muzykę Beatlesów - od czasu, gdy w 1968 roku usłyszał "Hey Jude". Poznał tę piosenkę w więzieniu - jej dźwięki dobiegały z radia strażnika. "W więzieniu zawsze jest hałas, a w tym momencie zapadła cisza" - wspomina. "A gdy w więzieniu robi się cicho, to nie jest dobry znak. Chwilę po tym ruszyliśmy, w totalnym szale! Ta piosenka była tak piękna, warta tych zamieszek" - powiedział.

Reklama

Trejo, który w więzieniach przesiedział 11 lat, w ubiegłym roku przeżył swego rodzaju nawrócenie. W sierpniu był świadkiem wypadku drogowego, pomógł wyciągnąć 5-letnie dziecko z samochodu po dachowaniu. Po tym wydarzeniu powiedział: "Wszystko, co mi się przydarzyło w życiu, spowodowało, że pomagam innym. Wszystko".

Obecnie aktor promuje film dokumentalny o sobie: "Inmate # 1: The Rise Of Danny Trejo" w reżyserii Bretta Harveya. Obraz ma mieć premierę 7 lipca.

PAP life

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Danny Trejo

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje