W ramach zabawy aktorzy przepytywali się nawzajem. Goff od razu spytał Radcliffe'a, czy wpisywał swoje nazwisko w wyszukiwarce Google. Filmowy Harry Potter przyznał się do tego bez wahania. "Znaczy, nie ma sensu [...] kłamać, prawda?" - racjonalizował swoje zachowanie Radcliffe.
Następnie Goff spytał go, czy czytał kiedyś fanfiction z uniwersum młodego czarodzieja. Znów otrzymał twierdzącą odpowiedź. "Oczywiście, jesteś świadomy, że [w twórczości fanów] jest sporo swatania Harry'ego i Draco. Więc przeczytałem o tym co nieco".
Radcliffe przyznał, że zdarzało mu się trafić na opowiadania o sobie. Niektóre były bardzo dziwne. W jednym "miał specjalne piwo warzone specjalnie dla niego przez mnichów w opactwie gdzieś w Belgii".
W kolejnym jego asystent trzymał scenariusze przed lustrem, by gwiazdor "Zaginionego miasta" mógł je czytać podczas charakteryzacji. "To nie ma [...] sensu, ponieważ nie dałbym rady przeczytać lustrzanego odbicia pisma" - śmiał się aktor. "Lista jest bardzo długa" - dodał.










