Po odejściu Dana Stevensa z "Downton Abbey", produkcja stworzona przez Juliana Fellowesa była kontynuowana przez trzy kolejne sezony. W 2019 roku do kin trafiła pełnometrażowa kontynuacja serialu, a niewykluczone jest również powstanie kolejnej części filmu. Czy do roli Matthew Crawleya powróci w niej Dan Stevens? Taką ewentualność utrudnia fakt, że jego postać zginęła w wypadku samochodowym."Opuściłem ten serial osiem lat temu. Producenci filmowi - ludzie, którzy powinni znać się na rzeczy - pytają mnie, czy zagram w filmie. Pytam się ich, czy oglądali serial i czy wiedzą, jak w nim skończyłem. A oni i tak ciągle mają nadzieję na to, że pojawię się w jakiejś scenie prysznicowej" - śmieje się w rozmowie z portalem "Digital Spy" aktor, którego ostatnio można było zobaczyć w świetnej komediowej roli rosyjskiego wokalisty w filmie Netfliksa "Eurovision Song Contest: Historia zespołu Fire Saga".Pytania o powrót do roli Matthew nie powinny jednak aktora dziwić. Choć pojawił się w zaledwie połowie serialu, jego postać wywarła duży wpływ na pozostałych bohaterów. Często wspominany przez nich w dalszej części odcinków już po swojej śmierci, nie został zapomniany, a co za tym idzie pozostał też w świadomości fanów. Śmierć Matthew była szokiem dla widzów. Wcześniej przetrwał I wojnę światową oraz epidemię hiszpanki tylko po to, by zginąć w katastrofie samochodowej w drodze na spotkanie ze swoim nowo narodzonym synem."Jestem niewiarygodnie wdzięczny za wszystko, co dała mi ta rola i ten serial. Nauczył mnie on większej wiary w szczęście i podążania za własnym instynktem. Jak również słuchania rad dobrych ludzi, którzy mnie otaczają" - kończy Stevens.
Aktora niedługo będzie można zobaczyć w komedii "Jak wywołałem byłą żonę", w którym wcieli się w rolę mężczyzny, który razem z żoną bierze udział w seansie spirytystycznym. Za jego sprawą przywołany zostaje duch jego byłej żony, który zostaje z małżonkami na dłużej.









