Reklama

Reklama

Czy Denis Villeneuve zdąży ukończyć „Diunę” na czas?

To jedna z największych premier roku, której data nie została jeszcze przesunięta na czas późniejszy. Ekranizacja powieści Franka Herberta „Diuna” ma trafić do kin 18 grudnia tego roku. Czasu na ukończenie filmu jest coraz mniej. W jednym z ostatnich wywiadów, reżyser „Diuny” Denis Villeneuve przyznał, że trwa właśnie wyścig z czasem, by do grudnia udało się zakończyć montaż.

Przebywający w Montrealu Villeneuve przyznaje, że jedną z głównych trudności jest wirtualna praca nad montażem. Niezbędna w tym procesie jest współpraca z resztą ekipy, która znajduje się obecnie w Los Angeles. I choć przed wybuchem pandemii udało się ukończyć zdjęcia do filmu, planowanych jest jeszcze kilka dokrętek, które znacząco wpłyną na czas ukończenia montażu pełnej wersji filmu.

"Planowałem wrócić na plan i nakręcić później kilka scen, by móc poprawić film. Potrzebowałem czasu, ale skąd miałem wiedzieć, że pandemia wybuchnie właśnie wtedy, gdy mieliśmy rozpoczynać dokrętki. To sprawiło, że posypał się cały mój harmonogram. A to oznacza, że praca nad ukończeniem filmu będzie przypominała sprint. Dostaliśmy zgodę, by za kilka tygodni nakręcić te dodatkowe sceny. Niektóre elementy filmu, miedzy innymi montaż i efekty specjalne, będę musiał nadzorować z Montrealu, podczas gdy moja ekipa została w Los Angeles" - powiedział reżyser, promując odbywający się na przełomie lipca i sierpnia festiwal filmowy w Szanghaju.

Reklama

O ile praca nad efektami specjalnymi nie jest dla Villeneuve’a skomplikowana, to jeśli chodzi o montaż, jest już zupełnie inaczej. "Największą przeszkodą w ukończeniu "Diuny" na czas jest montaż. Myślałem, że będzie można to bez problemu zrobić na odległość. Dzielimy sprzęt z moim montażystą Joem Walkerem, ale jesteśmy z dala od siebie. Zrozumiałem teraz, że montaż przypomina wspólne granie muzyki i musisz być w tym samym pomieszczeniu ze swoim partnerem. Jest coś w międzyludzkiej interakcji, spontaniczności, tworzącej się energii. Brakuje mi przebywania z moim montażystą" - tłumaczy urodzony w Kanadzie reżyser.

"Być może chodzi o to, że montażysta jest jak psychiatra. Radzi sobie z moją nerwicą natręctw, atakami paniki, strachem, ale też dzielę się z nim moimi radościami. Jeśli w przyszłości coś takiego się powtórzy, zadbam o to, żeby mój montażysta był blisko mnie" - ocenia Villeneuve, który określa "Diunę" mianem projektu swoich marzeń.

PAP life
Dowiedz się więcej na temat: Diuna (film) | Denis Villeneuve

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje