Reklama

Reklama

"Czarna Pantera: Wakanda w moim sercu": Pierwsi widzowie zobaczyli film! Jakie są opinie?

Już 11 listopada na ekrany kin wejdzie film "Czarna Pantera: Wakanda w moim sercu", który będzie sequelem produkcji z 2018 roku, w której w głównej roli mogliśmy oglądać nieżyjącego już Chadwicka Bosemana. Tymczasem film wytwórni Disney i Marvel Studios został zaprezentowany podczas światowej premiery w Hollywood w środę wieczorem. Choć oficjalne embargo na recenzje obowiązuje do 8 listopada, to w mediach społecznościowych pojawiły się już pierwsze reakcje.

"Czarna Pantera: Wakanda w moim sercu": Są pierwsze reakcje!

"Opowieść jest niezwykle ambitna i tematycznie satysfakcjonująca z poruszającymi zwrotami akcji. Czujesz długość, ale jest zabawna, szalenie piękna [...]" - ocenił Germain Lussier. 

"#WakandaForever jest fantastyczna! Coogler zapewnia uduchowioną, cudowną kontynuację, która zawiera emocjonalne uderzenie i skutecznie eksploruje odpowiednie tematy świata. Piękny hołd dla dziedzictwa Bosemana. Letitia i Tenoch są świetne, a scena w połowie napisów jest naprawdę poruszająca" - napisał Fico Cangiano na Twitterze. 

"Czarna Pantera: #WakandaForever to najbardziej przejmujący i potężny film Marvela do tej pory. Jest ciężka i mroczna w sposób, w jaki powinna być, i w większości porzuca charakterystyczny dla studia ton. Praca rzemieślnicza wznosi się w każdy możliwy sposób, a występy stają na wysokości zadania" - ocenił Brian Davids. 

Reklama

"Bez spoilerów. Wakanda Forever miała tyle emocji!!! To było przerażające i momentami brutalne. Rozdzierające serce i piękne. A sceny walki były DZIKIE. Jestem pod wrażeniem dbałości o reprezentowanie tych kultur" - podkreśliła Dani Fernandez.

"Czarna Pantera: Wakanda w moim sercu": O czym opowie film?

Po śmierci króla T'Challi, królowa Ramonda (Angela Bassett), Shuri (Letitia Wright), M'Baku (Winston Duke), Okoye (Danai Gurira) i Dora Milaje (Florence Kasumba) stają w obronie swojego ludu przed interwencją światowych mocarstw. Otwierając nowy rozdział swojej historii, mieszkańcy Wakandy łączą siły z War Dog Nakią (Lupita Nyong'o) i Everettem Rossem (Martin Freeman), by wytyczyć nowy kierunek dla swojego królestwa - brzmi oficjalny opis produkcji.

"Czarna Pantera: Wakanda w moim sercu" to kontynuacja filmu Ryana Cooglera z 2018 roku, który zdobył nominację do Oscara w kategorii najlepszy obraz. W sequelu miał ponownie zagrać Chadwick Boseman - scenariusz został napisany z myślą o nim, ale aktor zmarł w 2020 roku po walce z rakiem jelita grubego.

Letitia Wright ujawniła, że oddanie hołdu Bosemanowi było jednym z czynników, które zachęciły ją do wzięcia udziału w projekcie. "Nie mogę się doczekać, aż zobaczycie film i jak uhonorowaliśmy Chada w piękny sposób" - mówiła w jednym z wywiadów Wright. 

"Uhonorowaliśmy go, angażując się w historię, którą rozpoczął, dziedzictwo, które rozpoczął od tej serii, i każdego dnia angażowaliśmy się w ciężką pracę, bez względu na okoliczności, w których się znaleźliśmy. Włożyliśmy wszystko w ten film" - zapewniła. 

W filmie "Czarne Pantera: Wakanda w moim sercu" powrócą na ekran Angela Basset (królowa Ramonda), Lupita Nyong;o (Nakia), Letitia Wright (Shuri), Winston Duke (M'Baku) i Danai Gurira (Okoye).

W filmie zobaczymy także: Tenocha Huertę (Namor) oraz Dominique Thorne (Riri Williams / Ironheart).

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Czarna Pantera: Wakanda w moim sercu

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy