Co z "Syberiadą polską"?

Czy jeden z najważniejszych polskich filmów, jakie realizowano w ostatnim czasie, w ogóle powstanie? Superprodukcja "Syberiada polska" Janusza Zaorskiego jest poważnie zagrożona.

"Syberiada polska" to ekranizacja książki Zbigniewa Domino, która opowiada o sześcioletniej tułaczce Polaków, wywiezionych na Syberię w 1940 roku. Skupia się na mieszkańcach wsi Czerwony Jar, których świat, w ciągu jednej nocy ulega kompletnemu załamaniu.

Reklama

Zdjęcia do filmu Janusza Zaorskiego ruszyły ponad rok temu i jeszcze się nie zakończyły. Sam reżyser podkreśla, że ten obraz to najważniejsze przedsięwzięcie w jego karierze. Sceny realizowane w każdej z czterech pór roku, epicki rozmach, dziesiątki aktorów i statystów - nad tym wszystkim musi zapanować twórca takich dzieł, jak "Matka Królów" czy "Piłkarski poker".

Jego obraz ma budżet wynoszący około 9 mln złotych i w kontekście tak dużej produkcji nie jest to kwota zawrotna ("Katyń" Andrzeja Wajdy kosztował 16 mln zł). Ponad połowa tej sumy do dotacja z Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej.

Sam reżyser trafił na plan "Syberiady polskiej" zaproszony przez producenta Mirosława Słowińskiego, który zapłacił za scenariusz do filmu. I to właśnie on jest powodem problemów z ukończeniem zdjęć do obrazu.

Od stycznia tego roku Słowiński nie wypłacił bowiem żadnych honorariów aktorom i statystom, grającym w "Syberiadzie" - w sumie kilkuset tysięcy złotych. Część z artystów na wypłatę czeka już trzeci miesiąc. Pieniędzy nie dostali m.in. odtwórca głównej roli, młody warszawski aktor Paweł Krucz, a także Sonia Bohosiewicz. Łącznie poszkodowanych może być około 100 osób.

- Statyści pracowali po 12 godzin na mrozie. Mieli dostać za dzień zdjęciowy 70 złotych. Teraz spłacam ich z własnej kieszeni - tłumaczy w wywiadzie udzielonym "Gazecie Wyborczej" Tomasz Matusiak, szef agencji aktorskiej Grupa XXI, który wysłał na plan obrazu Zaorskiego kilkanaście osób, którym producent jest winien niemal 100 tys. zł.

O zaległościach aktorzy poinformowali najpierw PISF, potem wynajęli prawnika, który wysłał już producentowi wezwanie do zapłaty. Warto dodać, że jakiś czas temu na planie "Syberiady" strajkowali też pracownicy techniczni, którym Słowiński również nie zapłacił.

Producent tłumaczy co prawda, że nie dostał pieniędzy z Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej, ale w piśmie PISF-u do "Gazety" czytamy, że pierwsza rata dotacji - prawie 3 mln złotych - trafiła na konto jego firmy w grudniu 2010 roku. Nie wiadomo, co stało się z tymi pieniędzmi, bo Słowiński się z nich nie rozliczył, a dopóki tego nie zrobi, nie dostanie żadnych dodatkowych pieniędzy. - Nie wypłacimy drugiej raty, dopóki producent nie rozliczy się z pierwszej, trzymilionowej - zapowiada Rafał Jankowski, rzecznik PISF-u.

Z pracy przy Syberiadzie zrezygnował już znany i ceniony w środowisku filmowym kierownik produkcji - Jerzy Rutowicz, który tłumaczy, że nie mógł znieść lekceważącego zachowania Słowińskiego w kontaktach z innymi ludźmi. Podobno dochodziło już do sytuacji, gdy Janusz Zaorski musiał z własnej kieszeni płacić za dokończenie zdjęć w poszczególne dni.

Tymczasem obecnie nie można się skontaktować ze Słowińskim. Podobno ma problemy ze zdrowiem.

W jego obronie staje po części Zaorski, który w rozmowie z "Gazetą Wyborczą" stara się tłumaczyć, skąd wzięły się problemy z ukończeniem "Syberiady": - "Niemal wszystkie sceny musimy nakręcić w plenerze w czterech różnych porach roku. Przed nami były zdjęcia na Syberii, które robiliśmy w marcu. Musieliśmy wybrać, czy wypłacać zaległe wynagrodzenia, czy opłacić zdjęcia na Syberii, wiedząc, że jeśli nie zrobimy ich teraz, będziemy musieli czekać kolejny rok, do następnego marca. To był trudny wybór. Rozumiem aktorów i statystów, którzy domagają się swoich pieniędzy. Mam nadzieję, że wkrótce je otrzymają. Ale teraz najważniejsze jest dla mnie skończenie filmu".

Tymczasem premiera "Syberiady polskiej", która początkowo planowana była na drugą połowę tego roku, przesunięta już została na początek przyszłego. Niewykluczone, że termin też jeszcze się zmieni.

Dowiedz się więcej na temat: Janusz Zaorski | Syberiada polska

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje