Clooney planował rozpoczęcie produkcji "Id marcowych" już w 2008 roku, ale w jego projekt nieoczekiwanie wmieszała się prawdziwa polityka. Wybór Obamy na prezydenta USA sprawił, że reżyser zdecydował się wstrzymać prace nad filmem, twierdząc, że thriller o pokerowej rozgrywce na szczytach władzy może wywołać niepotrzebny zamęt.
"Ponad półtoraroczną pracę nad scenariuszem zakończyliśmy w 2008 roku" - opowiada Clooney.
- "Wtedy Obama został prezydentem, a ludzie byli tak szczęśliwi i tak pełni nadziei. Nie wyobrażałem sobie, żeby mógłbym w tym pełnym optymizmu czasie pokazać taki cyniczny film! Mniej więcej rok później wszyscy stali się znowu cyniczni i mogliśmy spokojnie wrócić do projektu" - dodaje z przekorą artysta.
Nominacja do Oscara dla "Id marcowych" zdaje się potwierdzać słuszność tej decyzji. Co więcej, w reaktywowanym projekcie Clooney nie tylko zajął się reżyserią, ale również wystąpił w jednej z kluczowych ról, wcielając się w przystojnego i elokwentnego Mike'a Morrisa, lidera w walce o fotel prezydenta USA.
Na ekranie Clooneyowi partneruje Ryan Gosling, który wciela się w błyskotliwego doradcę Morrisa, który rozpoczyna ryzykowną grę z jego rywalami.
"Idy marcowe" to zresztą prawdziwe aktorskie spotkanie na szczycie. W filmie, oprócz Clooneya i Goslinga, zagrali nominowany do Oscara Paul Giamatti, laureat Oscara Phillip Seymour Hoffman, nominowana do Złotego Globu Evan Rachel Wood i laureatka Oscara - Marisa Tomei.
Przeczytaj recenzję "Id marcowych" na stronach INTERIA.PL!
Nowy film w reżyserii artysty na polskich ekranach już od 3 lutego:
Ciekawi Cię, co w najbliższym czasie trafi na ekrany - zobacz nasze zapowiedzi kinowe!
Chcesz obejrzeć film? Nie możesz zdecydować, który wybrać? Pomożemy - poczytaj nasze recenzje!









