Reklama

Clint Eastwood: Ikona amerykańskiego kina

Clint Eastwood nie wybiera się w najbliższym czasie na emeryturę

Ogromne uznanie Amerykańskiej Akademii Filmowej przyniósł Clintowi film "Za wszelką cenę" (2004) o trzydziestoletniej Maggie Fitzgerald (granej przez Hilary Swank), która pragnie osiągnąć sukces w boksie i prosi o pomoc słynnego trenera Frankiego Dunna (Eastwood). Film nagrodzono Oscarami w kategoriach: najlepszy film, aktorka pierwszoplanowa, aktor drugoplanowy - Morgan Freeman oraz najlepszy reżyser).

Reklama

W 2008 r. reżyser i aktor powrócił na wielki ekran w dramacie "Gran Torino". Jego głównym bohaterem był Walt Kowalski, emerytowany weteran wojenny, którego spokojne życie zostaje zakłócone przez sąsiadów z Azji. Film został nagrodzony m.in. Cezarem dla najlepszego obrazu zagranicznego, a także Błękitną Wstęgą, przyznawaną przez Stowarzyszenie Krytyków Filmowych z Tokio.

W ostatnich latach Eastwooda mogliśmy oglądać także m.in. w filmie Roberta Lorenza "Dopóki piłka w grze" (2012 r.). Tym razem wcielił się w poważnie chorego baseballowego łowcę talentów Gusa Lobela, który wraz z córką (Amy Adams) odbywa ostatnią podróż, by szukać dobrze rokujących zawodników.

W marcu 2019 r. odbyła się polska premiera kolejnego filmu Amerykanina "Przemytnik". Clint wystąpił w nim w roli przeszło osiemdziesięcioletniego Earla Stone'a, weterana wojny koreańskiej, którego zadłużony biznes może wkrótce przejąć bank. Niespodziewanie Stone otrzymuje propozycję pracy, która ma polegać na przewożeniu przesyłek. W ten sposób zostaje kurierem narkotykowym na usługach meksykańskiego kartelu. Poczynania Stone'a śledzi agent amerykańskiej agencji rządowej do walki z narkotykami (DEA) Colin Bates (w tej roli Bradley Cooper). Film został zainspirowany prawdziwymi losami Leo Sharpa, bohatera wojennego i ogrodnika, który przeszedł do historii jako jeden z najstarszych na świecie szmuglerów narkotyków. W "Przemytniku" występują także m.in. Laurence Fishburne, Dianne Wiest i Michael Pena. Za scenariusz odpowiada Nick Schenk, współpracujący z Eastwoodem przy "Gran Torino".

Najnowszy film Eastwooda "Richard Jewell" to hołd reżysera dla zmarłego w 2007 r. amerykańskiego ochroniarza, który w 1996 r. podczas letnich igrzysk olimpijskich w Atlancie zauważył umieszczony pod ławką plecak z materiałem wybuchowym, powiadomił o tym władze i zalecił ewakuację wszystkich obecnych. Jewell, początkowo okrzyknięty bohaterem, niedługo później został oskarżony o udział w przygotowaniu zamachu. Z zarzutów oczyszczono go dopiero po kilku miesiącach. W tytułowej roli zobaczymy Paula Waltera Hausera. Jego opiekuńczą mamę zagrała nominowana do Oscara dla najlepszej aktorki drugoplanowej Kathy Bates, a adwokata - Sam Rockwell. W pozostałych rolach wystąpili m.in. Jon Hamm, Olivia Wilde, Alex Collins i Ian Gomez.

Jak podsumował reżyser, "Richard Jewell" to historia o "jednym mężczyźnie przeciw światu, Dawidzie przeciw Goliatowi". "Jesteśmy często karmieni opowieściami o potężnych ludziach, którzy są o coś oskarżani, ale mają pieniądze, by wynająć odpowiedniego adwokata. Richard Jewell był przeciętnym człowiekiem. Nigdy wcześniej nie miał konfliktów z prawem, ale padł ofiarą prześladowania ze strony systemu. Został bezpodstawnie oskarżony o zamach i nie miał wystarczających mocy, by z tym walczyć. Był naiwnym idealistą. Długo nie zdawał sobie sprawy, że w ogóle musi się bronić" - powiedział Eastwood w rozmowie z "The New Indian Express".

Dodał, że niezależnie od tego, czy opinia publiczna jest świadoma niewinności Richarda Jewella, wciąż bywa on określany mianem "zamachowca z Atlanty". "Ludzie nie łączą faktów. Nie pamiętają, że sześć lat później faktyczny zamachowiec przyznał się do popełnionego przestępstwa i że wymiar sprawiedliwości go dopadł. Mam nadzieję, że dzięki temu filmowi widzowie dostrzegą, że jako społeczeństwo mogą coś robić lepiej. To lekcja, którą dał nam Richard Jewell" - zwrócił uwagę.

Pytany, co daje mu jako reżyserowi największą satysfakcję, obecnie 89-letni Eastwood odparł, że czuje radość z powodu każdego ujęcia, które wychodzi zgodnie z jego oczekiwaniami lub odczuciami. Jak podkreśla, praca nad każdym kolejnym filmem uczy go czegoś nowego. "Nadal pracuję i wszyscy się dziwią, czemu to robię w tym wieku. Pracuję, bo wciąż pojawiają się nowe opowieści, książki i scenariusze, które są ciekawe i warte przedstawienia. I dopóki ludzie chcą, żebym kręcił filmy, będę to robić" - powiedział Clint w filmie dokumentalnym "The Eastwood Factor" Richarda Schickela.

PAP

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Clint Eastwood

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje