Reklama

Christopher Nolan jest zdziwiony tym, że widzowie chcieliby słyszeć filmowe dialogi

Jednymi z najczęściej powtarzanych zarzutów pod adresem nowego filmu Christophera Nolana „Tenet” były, że zbyt głośny jest w nim dźwięk. Wiele osób skarżyło się, że muzyka i efekty dźwiękowe zagłuszały dialogi, które z tego powodu nie były dostatecznie dobrze słyszane. Jak się okazuje, reżyser tego filmu jest zdziwiony faktem, że widzowie chcieliby dobrze słyszeć dialogi.

Christopher Nolan (L) na planie filmu "Tenet"

"Dotarło do nas wiele narzekań. Dzwonili do mnie inni filmowcy i mówili, że widzieli właśnie mój film i dialogi były niesłyszalne. Inni z kolei uważali, że muzyka jest zbyt głośna. Prawda jest taka, że wpływ na takie opinie miał cały dźwięk i sposób, w jaki zdecydowaliśmy się to zmiksować. A był to bardzo, bardzo radykalny sposób. Zszokowało mnie, gdy uświadomiłem sobie, jak bardzo konserwatywni są ludzie, jeśli chodzi o dźwięk. Możesz nakręcić film, który wygląda byle jak, możesz nakręcić film iPhone’m i nikt nie będzie narzekał. Spróbuj jednak inaczej zmiksować dźwięk, wykorzystaj pewne podczęstotliwości, a ludzie zaraz staną do boju" - mówi Nolan w książce Toma Shone’a "The Nolan Variations".

Zarzuty dotyczące dźwięku w filmie "Tenet" nie są pierwszymi, jeśli chodzi o twórczość Nolana. Podobne skargi pojawiały się w przypadku filmów "Mroczny Rycerz powstaje" i "Interstellar".

Reklama

"Problem zaczyna się wtedy, gdy zatrzymuje się akcja, a film zaczyna tłumaczyć, co i jak. Prowadzi widzów przez fabułę za pomocą dialogów wypowiadanych beznamiętnym głosem przez aktorów, którzy przypominają pozbawione duszy animatroniczne zabawki w lunaparku. Nie pomaga, gdy duża część dialogów jest mamrotana i wtedy zagłusza je metaliczny montaż dźwięku i głośna muzyka" - tłumaczy dalej Nolan.

Czy jeden z najlepszych współczesnych reżyserów wyciągnie jakieś wnioski z uwag widzów i kolegów reżyserów? Na odpowiedź trzeba będzie poczekać do jego kolejnego filmu. Biorąc pod uwagę to, że filmy Nolana są widowiskami kręconymi na dużą skalę, na taki film trzeba będzie pewnie poczekać, bo pandemia COVID-19 nie ułatwia tworzenia tego typu monumentalnego kina.

Sam Nolan już raz postanowił stanąć do walki ze skutkami pandemii, a "Tenet" miał być dziełem, które sprawi, że widzowie znów zaczną chodzić do kin. Nic takiego się nie wydarzyło, a film przyniósł finansowe straty produkującemu go studiu Warner Bros. I wiele wskazuje na to, że "Tenet" pozostanie jedynym wielkim widowiskiem filmowym, jakie pojawiło się w kinach w drugiej połowie 2020 roku.

PAP life

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Christopher Nolan | Tenet

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama