Reklama

Brzydal, ale wyjątkowo zdolny

Forest Whitaker musi już być przeraźliwie znudzony słuchaniem, że jest brzydki, ale zdolny. Nie można zaprzeczyć, że jest to jeden z tych aktorów, których potencjał tkwi w wyglądzie. W piątek, 15 lipca, aktor obchodzi 50. urodziny!

Jego fizjonomia jest doskonałą przepustką do odtwarzania zarówno jednoznacznie czarnych charakterów, jak i poczciwców przepełnionych dobrocią, którzy wzbudzają współczucie. Ale wygląd to nie wszystko jeśli chce się zdobywać Oscary, a to trofeum aktor ma już na koncie.

Jestem sobie mały miś

Reklama

Mało znany raper Brother Ali napisał piosenkę, którą zatytułował wymownie "Forest Whitaker", a możemy w niej usłyszeć chociażby taki opis aktora: "Pewnie myślicie, że mam depresję, ale gdy patrzę w lustro, widzę jaki jestem sexy" albo "Mam czerwone oczy, jedno z nich leniwe, gdy świeci słońce wyglądam jak szalony".

W dalszych strofach Ali nawiązuje też do tuszy aktora i - mało delikatnie - wymienia wszystkie inne charakterystyczne dla jego wyglądu elementy. Utwór ma wymowę pozytywną, a posłużenie się osobą Whitakera miało na celu przekazać ludziom przekaz, że "nie ważne jak wyglądasz, ważne, że to akceptujesz".

Mimo, że nieładnie jest wytykać komuś ułomności i dyskutować o jego wyglądzie, zawsze warto zwrócić na to uwagę, gdy ktoś pokroju Whitakera robi oszałamiającą karierę w amerykańskim kinie. W Hollywood nie ma miejsca bowiem na tak odbiegające od tamtejszej normy osobowości, bo nie bez powodu jest to kraina snów, a nie koszmarów.

Jak zawsze niezwykle emocjonalny

14 lipca 2011 roku Forest Whitaker kończy 50 lat. Od lat z tą samą kobietą. Jest wegetarianinem i promuje zdrowy tryb życia. Zawsze elegancki, uprzejmy i bardzo spokojny. Być może ten spokój i wyciszenie to zasługa jogi, którą uprawia. Czarny pas w karate. Mógł i chciał zostać najpierw piłkarzem, a potem muzykiem. Można powiedzieć, że te plany po części się sprawdziły, bowiem to rola piłkarza dała mu debiut kinowy, a rola muzyka przyniosła pierwszy duży sukces ("Bird", 1988). wspomniany debiut to rola w filmie "Beztroskie lata w Ridgemont High" (1982), gdzie miał okazję współpracować z Seanemm Pennem i Nicolasem Cagem.

Początki kariery może uznać za wyjątkowo udane, bowiem jako nieznany jeszcze zupełnie aktor Whitaker miał szansę współpracować także z hollywoodzką legendą Paulem Newmanen w filmie Martin Scorsese "Kolor pieniędzy" (1986). W tym samym 1986 roku nasz bohater wystąpił także w produkcji "Pluton" Oliviera Stone'a. Whitaker, który wcielił się w rolę Big Harolda, wspominał później, że mordercze treningi, złe jedzenie i rygorystyczne zasady sprawiły, że stopniowo zaczął tracić na wadze. O ile w normalnych warunkach mogłoby mu to nawet sprawić radość, o tyle na planie filmu reżyser Olivier Stone nie ukrywał złości po zobaczeniu, co się stało z "Wielkim" Haroldem.

Kolejny wielki reżyser, który zwrócił uwagę na Foresta Whitakera to Clint Eastwood. W 1988 roku twórca powierzył mu rolę Charliego Parkera, legendarnego muzyka jazzowego, którego zniszczyły alkohol i narkotyki. To była pierwsza ważna i jedna z najlepszych kreacji aktora na tle całego jego późniejszego dorobku. Za rolę w filmie "Bird" Forest otrzymał nagrodę na festiwalu w Cannes.

Zobacz zwiastun filmu "Bird":

Na kolejną równie ciekawą i wyrazistą rolę gwiazdor kazał widzom czekać dziesięć lat. Zanim to się stało, Whitaker zrealizował sporo filmów, których tytuły niewiele nam teraz niestety mówią. Są jednak wśród nich pozycje godne odnotowania, jak choćby niezwykła "Gra pozorów" (1992) Neila Jordana (to ten reżyser, który umieścił potem na planie "Ondine" Colina Farella i Alicję Bachledę-Curuś, czego konsekwencje są wszystkim znane), pełne gwiazd "Pret-a-Porter" (1994) Roberta Altmana, czy poruszający "Fenomen" (1996).

Koniec lat 90. to wielki powrót aktora, dzięki głównej roli w filmie "Ghost Dog: Droga Samuraja" Jima Jarmuscha. Reżyser utrzymuje do dziś, że tworzył ten film z myślą o Whitakerze i gdyby aktor się nie zgodził, istniało duże prawdopodobieństwo, że film w ogóle by nie powstał. Krytycy byli zachwyceni występem aktora. Po raz kolejny widzowie dostrzegli niezwykły ładunek emocjonalny, jakim aktor obdarza swych bohaterów. Nie ważne czy są to seryjni zabójcy, żołnierze, czy muzycy, zawsze bije od nich niekłamana szczerość i autentyczność. Forest bardzo rzetelnie i szczegółowo przygotowuje się do swoich ról, spędza czas w naturalnym dla jego bohaterów otoczeniu, zgłębia umiejętności, które posiadają, studiuje kulturę i historię.

Zobacz zwiastun filmu "Ghost Dog: Droga Samuraja":

Wydawało się, że po sukcesie tego filmu to (znowu) czas aktora. A ten przekornie zagrał w najgorszym filmie na świecie. Mowa o "Bitwie o Ziemię", która rozpoczęła nowe millenium i zajmuje najwyższe miejsca we wszelkich rankingach na najgorsze produkcje. "Wzbogacił" także kinematografię wyreżyserowaną przez siebie "Córką prezydenta" (2004) z Katie Holmes w roli tytułowej. To nie był zresztą jego debiut w roli reżysera, wcześniej nakręcił m.in. "Czekając na miłość" (1995) z Whitney Houston i "Ulotną nadzieję" z Sandrą Bullock.

Nastąpiła sytuacja analogiczna do tego, co stało się po premierze filmu "Bird". Kilka ciekawych występów ("Telefon" i "Azyl", oba z 2002 roku), które raczej nie zapadają na długo w pamięć. Kolejny przełom to jednocześnie najgłośniejszy w karierze aktora film. Po "Ostatnim królu Szkocji" (2007) krytyka padła na kolana, widzowie pobiegli do kin, a Whitaker zdobył Oscara i ponad 20 innych nagród. Opowiadał, że nie było mu łatwo wyjść z roli. Po zakończeniu zdjęć natychmiast wziął długi prysznic, wierząc w oczyszczającą moc wody, a kiedy został sam w pokoju zaczął głośno krzyczeć, by przywrócić swój normalny głos.

Zobacz zwiastun filmu "Ostatni królu Szkocji":

I co teraz?

Kiedy emocje opadły, zaczęto się tradycyjnie zastanawiać: "I co teraz?". Krótki rzut oka na filmografię Foresta budzi mieszane uczucia. Ile tym razem będzie trzeba czekać na kolejną tak wielką rolę? Przecież stać go na coś lepszego od produkcji, typu "Królowie ulicy" (2008) czy "Repo Man - Windykatorzy" (2010).

Ostatnio aktor pojawił się w serialu "Zabójcze umysły: Okiem sprawcy" (2011), którego realizacja zakończyła się już po pierwszym sezonie. Nieustającą nadzieję budzi odkładany wciąż projekt, po którym o aktorze znów może się zrobić głośno. Mowa o planach zagrania głównej roli i wyreżyserowania biograficznego filmu o Lousie Armstrongu. Czyżby "Bird 2"? Whitaker pokazał w końcu tym filmem, że jest zdolnym aktorem z dużymi ambicjami. Być może ta nowa produkcja byłaby szansą , by udowodnić, że jego czas nie minął.

A oto najlepsze, naszym zdaniem, filmy aktora:

"Pluton" (1986), reż. Oliver Stone
Wietnam bez upiększeń i cenzury. Grupa żołnierzy, wśród nich Big Harold, którzy ulegają brutalności wojny i przemieniają się w złowieszcze bestie.

"Gra pozorów" (1992), reż. Neil Jordan
Whitaker jako żołnierz, który zaprzyjaźnia się ze swoim oprawcą i prosi go o pewną przysługę. To, co się stało później zaskoczy każdego.

"Bird" (1988), reż. Clint Eastwood
Od sukcesu do porażki. Whitaker jako muzyk, który przestaje sobie radzić ze sławą i powoli sięga dna.

"Ghost Dog: Droga samuraja" (1999), reż. Jim Jarmusch
Samotny i nietypowy morderca, który postępuje według kodeksu samurajów. Zimnokrwisty zabójca i miłośnik książek.

"Ostatni Król Szkocji" (2006), reż. Kevin Macdonald
Spektakl jednego aktora. Zagrany przez Whitakera samozwańczy prezydent budzi grozę tym bardziej, że potrafi także wzbudzić sympatię.

A jakie są Wasze ulubione filmy Foresta Whitakera?

Chcesz poznać lepiej swoich ulubionych artystów? Poczytaj nasze wywiady, a dowiesz się wielu interesujących rzeczy!

Ciekawi Cię, co w najbliższym czasie trafi na ekrany - zobacz nasze zapowiedzi kinowe!

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: 50+ | aktor | Nie | Forest Whitaker

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje