Brenton Thwaites rusza na podbój Hollywood

Powiedzieć o Brentonie Thwaitesie, że szturmem podbija Hollywood, to jak nic nie powiedzieć. Hitowy "Dawca pamięci", rola u boku Angeliny Jolie w "Czarownicy", a na horyzoncie nowi "Piraci z Karaibów". Wszystko to razem składa się na najgorętszy debiut aktorski ostatnich lat.

Kolejną próbkę talentu 25-latka przynosi sensacyjny thriller "Son of a Gun", gdzie gra obok Ewana McGregora i Polaka - Jacka Komana. Efekt współpracy trzech panów, wspieranych przez piękną Szwedkę Alicię Vikander, trafi do kin 2 stycznia 2015 roku.

Reklama

"Son of a Gun" to pierwsza główna rola w karierze Thwaitesa, choć sam aktor przyznaje, że casting do filmu nie wyszedł mu najlepiej. "Na pierwszym przesłuchaniu w Londynie tylko zmęczyłem swoich odbiorców. To było żałosne, ale na szczęście dostałem drugą szansę" - śmieje się Thwaites, który dziesięć lat temu nawet nie brał pod uwagę aktorstwa.

Jeździł na desce. Grał na gitarze. W wolnych chwilach montował znajomym teledyski. Wszystko zmienił casting do lokalnej grupy teatralnej. Poszedł bez większych nadziei. Wrócił z rolą Romeo. "Występ w 'Romeo i Julii' i zajęcia teatralne zmieniły wszystko. Odkryłem Szekspira, Czechowa i już wiedziałem, co chcę robić w życiu" - wyznaje.

Po latach dorobek Thwaitesa może wpędzać w kompleksy wielu z jego rówieśników-aktorów. Przebój "Dawca pamięci", disnejowska "Czarownica", a w kolejce nowi "Piraci z Karaibów". A nieco wcześniej "Son of a Gun" - "film, w którym intensywność i napięcie 'Królestwa zwierząt' łączą się z epickim rozmachem 'Gorączki'" (The Hollywood Reporter). Spektakularne kino akcji w najlepszym wydaniu, obfitujące w pościgi samochodowe, strzelaniny, ucieczki helikopterem, z brawurowym skokiem na kopalnię złota na pierwszym planie!

"Najwięcej zabawy miałem w scenie, w której lecę helikopterem, trzymając pilota na muszce" - mówi aktor. - "Pomysł wręcz genialny w swojej prostocie: zdobyć broń, sterroryzować pilota, podać mu współrzędne, zgarnąć kumpli do helikoptera i uciec z nimi. Nigdy wcześniej nawet nie leciałem helikopterem. Pamiętam, że wysiadając z niego powiedziałem do Ewana McGregora: 'Spełniło się moje marzenie z dzieciństwa - porwałem helikopter!'.

"Sceny akcji mają to do siebie, że podczas ich kręcenia czujesz się tak, jakbyś był znowu dzieckiem, tylko, że zabawki są trochę większe. W następnej scenie uciekaliśmy samochodem. Gdy kręciliśmy dubla, zapytałem kaskadera, Chrisa Andersona, czy tym razem mógłbym prowadzić. Chris w pierwszej chwili stwierdził, że nie ma mowy, to zadanie dla kaskadera. Powiedziałem wtedy: 'No, zgódź się stary', no i się zgodził. Pędziłem samochodem, biorąc ostre zakręty i mierząc z broni do samochodu jadącego za mną. To była super zabawa" - opowiada Thwaites.

W równie ciepłych słowach aktor opisuje swoją reakcję na scenariusz, w którym przede wszystkim zobaczył szansę na prawdziwe wejście w postać. "W scenariuszu do 'Son of a Gun' jest tak wiele rozmaitych wyzwań dla aktorów" - przekonuje 25-latek. - "Ten film to z jednej strony dynamiczne kino akcji, a z drugiej błyskotliwa fabuła z dużą dawką inteligentnego humoru".

"Aktorzy marzą od dziecka o tym, żeby zagrać postać, która przechodzi tak wiele transformacji. Od początku wiadomo, że mój bohater ma za sobą mroczną przeszłość. Jako dziecko musiał mieszkać na ulicy, a obecnie, w wieku dziewiętnastu lat - nadal boryka się z problemami. Bardzo się pod tym względem różnimy, bo ja miałem wspaniałe dzieciństwo. Zagranie tej postaci było dla mnie dużym wyzwaniem, ale też wielką szansą" - podsumowuje Australijczyk.

A jaką radę młodym adeptom aktorstwa daje Thwaites? "Każdy scenariusz czytajcie z uwagą, za jednym razem i od deski do deski. Bądźcie dociekliwi, lecz pod żadnym pozorem nie przeskakujcie na koniec. Tylko raz tak zrobiłem. Może nie ze skryptem, ale z książką; z siódmym Harrym Potterem. To było straszne. Nie wiedzieć czemu, w trakcie lektury przeskoczyłem na epilog. A tam widzę, że bohaterowie są już starsi i wysyłają swoje dzieci na słynny dworzec kolejowy. Do tej pory nie wiem, co mi do głowy strzeliło. To po prostu zepsuło całą książkę. Cenna lekcja, którą śmiało przenoszę na grunt filmowy" - żartuje Thwaites.

Chcesz poznać lepiej swoich ulubionych artystów? Poczytaj nasze wywiady, a dowiesz się wielu interesujących rzeczy!

Ciekawi Cię, co w najbliższym czasie trafi na ekrany - zobacz nasze zapowiedzi kinowe!

Chcesz obejrzeć film? Nie możesz zdecydować, który wybrać? Pomożemy - poczytaj nasze recenzje!

Dowiedz się więcej na temat: Brenton Thwaites

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje