Reklama

"Botoks" obejrzało już milion widzów

Nowy film Patryka Vegi od dnia premiery - 29 września - szturmem podbija polskie kina. Najpierw zanotował najlepsze otwarcie 2017 roku i drugie najlepsze otwarcie w historii krajowego kina. Teraz - po zaledwie 6 dniach na ekranach - przekroczył próg miliona widzów.

Janusz Chabior w filmie "Botoks"

To imponujący wyczyn, zostawiający daleko w tyle dokonania największych krajowych przebojów ostatnich lat. Dla porównania - na swój "pierwszy milion" "Sztuka kochania" pracowała pełne dwa tygodnie, a "Wołyń" i "Bogowie" - po trzy tygodnie. Wygląda więc na to, że w temacie bicia frekwencyjnych rekordów Patryk Vega może rywalizować już wyłącznie sam ze sobą. A jedyną zagadką pozostaje, czy "Botoks" - po siedmiu dniach od premiery - wyprzedzi oglądalność poprzedniego filmu reżysera, "Pitbull. Niebezpieczne kobiety", wynoszącą 1 123 000 widzów po pierwszym tygodniu.

Reklama

W poniedziałek Patryk Vega na Facebooku podziękował widzom za zaufanie, sugerując równocześnie, że nieprzychylne recenzje "Botoksu" były "kłamliwe" i "pisane na zlecenie" a negatywne wpisy na forach internetowych były dziełem "wyspecjalizowanej agencji".

"Kochani, W ciągu ostatnich dni wielu z Was pytało mnie o przyczyny medialnej nagonki na film "Botoks" oraz negatywnych wpisów na forach, wysyłanych z tych samych adresów ip, na zlecenie wyspecjalizowanej agencji. Dla mnie odpowiedź jest jasna. "Botoks" jest filmem, który rozszerza światło w świecie ogarniętym ciemnością. A to, czego jesteśmy świadkami, jest niczym innym, jak starciem ciemności ze światłem. Dlatego miło mi Was poinformować, że z tej walki wyszliśmy zwycięsko. Film "Botoks" odnotował najlepsze otwarcie 2017 roku. W ciągu 3 dni obejrzało go 711 tysięcy widzów. Dziękuję Wam, że poszliście na mój film, chociaż mówiono Wam, byście tego nie robili. Cieszę się, że od tej chwili to Wy będziecie mówić o "Botoksie", bo nie zagłuszy Was żadna kłamliwa, pisana na zlecenie recenzja" - napisał reżyser.

"Botoks" to rodzaj publicystyki opartej na krzykliwym tytule, który rozciągnięto do niewydarzonego artykułu - niepogłębionego i nieciekawego, okazującego się jedynie wprowadzającym niepotrzebne zamieszanie fake newsem. Ma Vega szczęścia, że Polacy lubią fake newsy - pisał dla Interii Artur Zaborski.

***Zobacz materiały o podobnej tematyce***

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Botoks (film)

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje