Reklama

Borys Szyc: Zagrałem krasnoludka w "Kingsajzie"

Nie wszyscy wiedzą, że jeden z najbardziej zapracowanych aktorów młodego pokolenia, Borys Szyc ("Chaos", "Job, czyli ostatnia szara komórka") debiutował na ekranie już w wieku 9 lat. W kultowym "Kingsajzie" Juliusza Machulskiego wcielił się w postać... krasnoludka.

"To stara historia, ale ciągle ktoś sobie o niej przypomina. Gdy miałem 9 lat, dzięki matce chrzestnej, charakteryzatorce, zagrałem krasnoludka w komedii Kingsajz Juliusza Machulskiego" - powiedział aktor.

Reklama

Taki był początek. Teraz aktor zakończył już zdjęcia do filmu "Testosteron", gdzie zagrał kelenra, niedługo też zobaczyć go będziemy mogli w wojennej "Tajemnicy twierdzy szyfrów" na podstawie scenariusza Bogusława Wołoszańskiego. A jeszcze rola księdza w "Południe-Północ" Łukasza Karwowskiego (premiera w styczniu 2007). Czym kieruje się przy wyborze kolejnych ról?

"Przede wszystkim intuicją. No i staram się, żeby były one różnorodne. Nie chciałbym zostać zaszufladkowany, kojarzyć się tylko z jednym typem postaci. Zaszufladkowanie naprawdę potrafi zaszkodzić. Dlatego staram się grać i w serialach sensacyjnych, poważnych, takich jak Oficerowie i w lekkich komediach, takich jak Vinci, i w kinie ambitnym" - zdradza Borys Szyc.

Czy ambitnym przedsięwzięciem okaże się film o żołnierzach jednostki GROM?

"Zdjęcia mają zacząć się już w grudniu. Powstanie i serial, i fabuła. Już nie mogę się doczekać. Zdjęcia na Dominikanie, w Izraelu i z prawdziwymi żołnierzami GROM-u! To prawdziwe wyzwanie.

Będę tam grał postać, która ma ksywę Świr. To najlepszy spadochroniarz. To facet trochę narwany, zwariowany" - mówi Szyc .

MWMedia

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Borys Szyc | film | borys

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje