Borys Szyc: Galopem przez historię

W filmie Filipa Bajona "Kamerdyner" Borys Szyc mógł dać upust swojej pasji, jaką jest jazda konno. W epickiej produkcji gra pruskiego arystokratę, Fryderyka von Kraussa.

Borys Szyc z Kamillą Baar-Kochańską na planie "Kamerdynera"

"Pracując przy 'Kamerdynerze', nie musiałem nabywać nowych umiejętności. Natomiast byłem bardzo szczęśliwy, że mogłem użyć tych, które już mam, bo jestem jeźdźcem od wielu lat. Jeździłem sportowo, skakałem przez przeszkody" - mówi PAP Life Borys Szyc. Przy scenach jazdy konnej aktorowi pomagał Jerzy Celiński, znany ekspert ds. koni i jeździectwa, a także kaskader, jednak zmarł pod koniec okresu zdjęciowego, w październiku 2017 roku. "Bardzo nam go brakuje" - przyznaje Szyc.

Reklama

Postacią kreowaną przez Szyca jest pruski arystokrata Fryderyk von Krauss. Jest bratem Hermanna, głowy rodu von Kraussów (Adam Woronowicz). "Pracował u cesarza Wilhelma, zajmował się tłumaczeniem na różne języki tego, co spod cesarskiego pióra wyszło. Miał skłonność do poprawiania słów cesarza. W końcu po takiej poprawce, wylatuje z hukiem z pracy. Godzi się ze swoim losem. Wraz ze swoją ukochaną małżonką powraca do rodzinnego majątku, z przeświadczeniem, że teraz rozpoczyna się nowy, spokojny rozdział w jego życiu. Ale los i historia są przewrotne. Najpierw jedna wojna, później druga, wszystko się zmienia. O spokoju można zapomnieć" - opowiada o swoim bohaterze.

Postać Szyca pojawia się w filmie z przytupem. "Po latach nieobecności w rodzinnym majątku zastajemy Hermana, czyli mojego brata, kiedy ogląda zawody hippiczne. I w tym momencie - ni stąd, ni zowąd - wyrasta przed nim siedzący na koniu brat. Czy można wyobrazić sobie piękniejsze otwarcie swojej postaci w filmie?" - mówi Szyc.

Okoliczności, jakie towarzyszyły filmowi, były dla aktorów na tyle interesujące, że po zdjęciach, które w dużej mierze realizowano na Mazurach, nie znikali od razu z planu. Najlepszym druhem Szyca był Daniel Olbrychski, który grał jego teścia. Aktor uwielbia się przysłuchiwać temu, co mówi nestor polskiego kina: "Jest chodzącą anegdotą i nieustannie włączonym radiem na najwyższym diapazonie, skarbnicą opowieści, które wszyscy spijają z jego ust. Bo chyba nikomu nie przydarzyło się tyle, co jemu".

Akcja filmu Filipa Bajona "Kamerdyner" pokazuje burzliwie wydarzenia pierwszej połowy XX wieku, jakie miały miejsce na Pomorzu. Wydarzenia, których bohaterami byli Polacy, Kaszubi i Niemcy. W tej epickiej historii wątek miłosny przeplata się z narodowościowym. "Kamerdyner" w kinach od 21 września.

Dowiedz się więcej na temat: Kamerdyner (film) | Borys Szyc

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje