Reklama

Bogumił Kobiela: Nie tylko "Bobek"

Był przede wszystkim aktorem komediowym, ale w filmach, w których grał, nie stronił też od scen dramatycznych. Pozostawił po sobie wiele ról, z których wybija się Jan Piszczyk z "Zezowatego szczęścia" Andrzeja Munka. W piątek, 31 maja, mija 88. rocznica urodzin Bogumiła Kobieli.

Bogumił Kobiela (drugi z prawej) w scenie z filmu "Trzy starty"

"A jak w życiu przychodzi jakaś autentyczna kariera, jakieś festiwale, te twoje garnitury dwurzędowe, to proszę ciebie rzeszowskie i kieleckie - tak on mówił - trzymają cię za nogi i pozwalają ci stać na tych nogach. Bo tam było twoje dzieciństwo, twoja młodość, jakiś wujek stary, przyjaciel, ksiądz katecheta, słuchają radia i mówią: to jest nasz, nasz Bobek, nasz Andrzej, nie wolno się wygłupić, reprezentuje się coś, kawał lasu, jakieś piachy... I dlatego, jak chcesz zachować twarz, musisz wiedzieć, że odpowiadasz za województwo swojej młodości" - to jeden z najdramatyczniejszych monologów w polskim kinie. Bogumił Kobiela wygłasza go w filmie Andrzeja Wajdy "Wszystko na sprzedaż". To epitafium po jego zmarłym tragicznie przyjacielu Zbigniewie Cybulskim, ale też dotyka samego Kobieli, dlatego mówi "nasz Bobek". Czyli on.

Reklama

Kobiela urodził się 31 maja 1931 roku w Katowicach, ale swoje życie zawodowe związał z Wybrzeżem. Tu zdobywał ostrogi w teatrzyku studenckim Bim-Bom założonym razem ze Zbyszkiem Cybulskim, ale i innymi postaciami z Wybrzeża, jak Wowo Bielicki, Jacek Fedorowicz, Tadeusz Chyła czy Jerzy Afanasjew. Gdy Jerzy Morgenstern kręcił swój film "Do widzenia, do jutra" zatrudnił w nim całą ekipę Bim-Bomu, ba!, zamieścił w filmie nawet fragment przestawienia teatrzyku.

Kobiela debiutował w kinie dość wcześnie ("Trzy opowieści" z 1953 roku), ale zauważony został w filmach Andrzeja Munka ("Eroica"), który unieśmiertelnił aktora, jako Jana Piszczyka w "Zezowatym szczęściu".

Historia człowieka, który zawsze za wcześnie lub za późno podejmuje pewne działania, z którym historia nie obeszła się zbyt łaskawie, była bliska wielu oglądającym Kobielę widzom, również dotkniętym przez wojnę, okupację i czasy stalinowskie. Ta rola była też mieszanką komedii i dramatu. Jednak szerszej publiczności Kobiela kojarzył się z tym pierwszym gatunkiem, m.in. poprzez rolę w popularnym filmie "Człowiek z M-3" , a zwłaszcza dzięki cyklicznym, telewizyjnym programom "Poznajmy się" Jerzego Gruzy, gdzie tworzył niezapomniany duet z Jackiem Fedorowiczem.

Do komediowego stylu Kobieli dopisać można jego występy w kabarecie "Dudek" Edwarda Dziewońskiego, a wcześniej w kabarecie "Wagabunga".

Po przeniesieniu się do stolicy Kobiela grywał w Teatrze Ateneum i Teatrze Komedia. Do historii przeszła też jego rola w spektaklu Teatru Telewizji "Mieszczanin szlachcicem", sztuce Moliera napisanej na zamówienie króla Ludwika XIV.

Bogumił Kobiela zmarł 10 lipca 1969 roku w Gdańsku, na skutek obrażeń odniesionych w wypadku samochodowym. Płyta z podobizną aktora umieszczona została na frontonie kina Praha w Warszawie.

PAP

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Bogumił Kobiela

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje