Billy Bob Thornton: "Nigdy nie byłem szczęśliwy, nie będąc smutnym"

Życie Billy'ego Boba Thorntona to prawdziwa mieszanka smaków. Jako mąż Angeliny Jolie na pewien czas stał się postacią z pierwszych stron bulwarowych magazynów. Wcześniej, jako młody chłopak był gwiazdą lokalnej drużyny baseballowej. Rzadziej myśli się o nim jako wziętym scenarzyście i reżyserze. We wtorek, 4 sierpnia, swoje 60. urodziny obchodzi aktor, który jak sam żartobliwie przyznaje, jest najbardziej znanym człowiekiem o imieniu Billy Bob.

Billy Bob i Angelina Jolie w 2001 roku

Billy Bob Thornton urodził się 4 sierpnia 1955 roku w miejscowości Hot Springs, w stanie Arkansas. Aktor pochodzi z biednej, ale szczęśliwej rodziny metodystów. Za sprawą ojca w jego żyłach płynie włoska krew, jego matka natomiast wywodziła się z plemienia Czoktawów. Matka Thorntona była nieprzeciętną osobą, nie tylko z uwagi na swoje egzotyczne pochodzenie. Aktor sam przyznaje, że znana była w lokalnej społeczności jako medium.

Reklama

W wywiadzie udzielonym przed wieloma laty Jamesowi Liptonowi, w programie "Inside the Actors Studio", Thornton wspominał: "Moja matka była medium. Miała dar postrzegania pozazmysłowego. Ludzie mogą wierzyć w co chcą, ale ja widziałem to wszystko. Nie zawsze było miło mieć mamę wróżkę. Często w szkole mówili mi, że mam mamę czarownice. Jednak mama miała dar i niektórzy ludzie to dostrzegali. Mieliśmy nawet gości z Nowego Jorku, którzy przyjechali zaczerpnąć u niej rady".

Szkolne lata nie były dla Thorntona sielanką. Sam przyznawał, że miał dosyć poważne problemy z nauką. Szczególnie z czytaniem. "Prawdopodobnie miałbym dziś stwierdzoną dysleksję, ale w tamtych czasach mówiło się, że jesteś po prostu głupi" - wspominał. Aktor wyróżniał się jednak - w sporcie i w muzyce. Jako nastolatek był lokalną gwiazdą drużyny baseballowej, myślącym nawet przez krótki czas o karierze sportsmena. Kiedy jednak wiedział już, że los atlety nie jest mu pisany, Billy Bob rozwijał swoją drugą, bardziej artystyczną, pasję. Przez lata był frontmanem kilku rockowych grup muzycznych. Praca muzyka nie zapewniała mu jednak godnego życia, dlatego musiał trudnić się wieloma innymi zawodami. W rodzinnym Arkansas zajmował się pracami budowlanymi. Podjął również studia na lokalnym uniwersytecie, ale zrezygnował po dwóch semestrach.

Brak perspektyw i ciekawość świata popchnęły Billy'ego Bobba do Kalifornii. Aktor przybył do Los Angeles jako 26-letni chłopak, bez doświadczenia w żadnym zawodzie i z podstawowym wykształceniem. Dlatego też, początkowo jego życie w "mieście aniołów" nie różniło się dużo od jego życia w rodzinnej miejscowości. Tam również próbował swoich sił w wielu profesjach. Pracował w sieci fastfoodów, był telemarketerem i pracownikiem fizycznym na platformie wiertniczej.

Przełom nadszedł dopiero w późnych latach 80. kiedy to Billy Bob na poważnie zainteresował się scenopisarstwem i aktorstwem.

Braki w doświadczeniu i akademickim wykształceniu z pewnością nie ułatwiały startu w aktorski świat. Jednak upór i ciągłe przesłuchania zaowocowały pierwszymi rolami. Thornton zaczął swoją karierę od kilku epizodycznych ról w mało znanych w Polsce filmach i produkcjach telewizyjnych, "Człowiek, który zerwał 1000 łańcuchów" i "Myśliwska krew". Jednak przełom przyszedł w 1992 drugim, kiedy to wystąpił w filmie Carla Franklina "Jeden fałszywy ruch". Reżyser został okrzyknięty jednym z najbardziej obiecujących twórców młodego pokolenia, otrzymując nawet kilka nagród m.in. Nagrodę Specjalną Stowarzyszenia Krytyków Filmowych w Los Angeles. Dla aktora drugoplanowa rola w filmie Franklina stała się trampoliną do kariery.

Największy sukces przyszedł 5 lat później. Śladami wielkich postaci kina, Thornton zadebiutował jako reżyser, scenarzysta i aktor w swoim filmie "Blizny przeszłości". Opowieść o upośledzonym chłopaku, który powraca do normalnego życia po odsiedzenie 15 lat za zabójstwo, zastała bardzo ciepło przyjęta przez krytyków, a Billy Bob wspiął się na sam szczyt, otrzymując w 1997 roku Oscara za najlepszy scenariusz adoptowany.

Później przyszły role w filmowych hitach. Thornton zagrał w kasowym filmie Michaela Baya "Armagedon" (1998). Następnie, u boku Bruce’a Willisa w komedii kryminalnej "Włamanie na śniadanie" (2001). W tym samym roku wystąpił także w doskonałym dramacie braci Coen "Człowiek, którego nie było". Po raz drugi, Thornton pracował z braćmi dwa lata później przy filmie "Okrucieństwo nie do przyjęcia". Nie należy także zapomnieć o tytułowej roli Mikołaja w komedii "Zły Mikołaj" (2003).

Za sprawą głośnego małżeństwa z Angeliną Jolie, Thornton na pewnie czas zagościł na pierwszych stronach bulwarowych magazynów. Para wyróżniała się alternatywnym, rockowym image, ślubowaniem wierności poprzez przysięgi krwi i innymi ekscentrycznymi zachowaniami. Małżeństwo wytrzymało jednak tylko trzy lata. Oficjalną przyczyną rozpadu związku była rozbieżność charakterów i fakt, że Billy Bob nie chciał mieć dużej rodziny, na co nalegała Angelina.

Ostatnie lata są dla aktora bardzo pracowite. Do historii przejdzie jego pamiętna rola w zeszłorocznym serialu "Fargo". Ostatnio mieliśmy także okazje zobaczyć Bill'yego u boku Roberta Duvalla i Roberta Downey Jr. w sądowym dramacie "Sędzia".

Wydaje się zatem, że mimo upływu lat Billy Bob Thornton wciąż ma światu sporo do powiedzenia. Thornton jest postacią niezwykłą, szczerą i otwartą, ale również bardzo mroczną. W cytowanym już wywiadzie, udzielonym Liptonowi wyznał: "Nigdy nie byłem szczęśliwy, nie będąc smutnym". Z okazji urodzin pozostaje jedynie życzyć, aby odnajdywał szczęście w tym, co robi i aby dalsza część jego kariery była równie owocna.

Konrad Pytka

Dowiedz się więcej na temat: Billy Bob Thornton

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje