Reklama

Billie Lourd wspomina Carrie Fisher i Debbie Reynolds

Aktorka Billie Lourd, córka Carrie Fisher i wnuczka Debbie Reynolds, po raz pierwszy od ubiegłotygodniowej śmierci obydwu legend kina odniosła się do rodzinnej straty.

Billie Lourd (P) z Carrie Fisher (L) i Debbie Reynolds (C)

W emocjonalnym wpisie na Instagramie, któremu towarzyszyła wspólna fotografia Lourd, Fisher i Reynolds, 24-latka podziękowała za okazane jej w ostatnim tygodniu wsparcie; przyznała też, jak wielką stratą była dla niej śmierć mamy (którą nazywa "Momby") i babci ("Abadaba").

Reklama

Carrie Fisher, która w "Gwiezdnych wojnach" grała księżniczkę Leę, zmarła 27 grudnia w szpitalu na skutek zawału serca. Miała 60 lat.

Parę dni wcześniej, 23 grudnia, aktorka doznała rozległego ataku serca podczas lotu z Londynu do Los Angeles. Fisher pracowała w Anglii na planie komediowego serialu "Catastrophe". Od razu po wylądowaniu w Los Angeles gwiazda trafiła do szpitala.

Matka Fisher, Debbie Reynolds, zmarła 28 grudnia. 84-latka trafiła do szpitala z podejrzeniem udaru. Karetka zabrała ją z domu jej syna w Beverly Hills, gdzie planowali pogrzeb Carrie. Według syna Todda, jej ostatnie słowa brzmiały: "Tak bardzo za nią tęsknię, chciałabym już z nią być".

"Chcemy jako rodzina uhonorować więź jaka łączyła matkę i córkę. Podoba mi się ten pomysł. Mam nadzieję, że to będzie możliwe" - Todd Fisher w rozmowie z "New York Daily News", komentując pomysł wspólnego pogrzebu.

Data pogrzebu nie jest jeszcze ustalona.

24-letnia Lourd zadebiutowała na ekranie w 2015 roku w serialu "Królowe krzyku". Aktorkę mogliśmy też oglądać w małej roli w filmie "Gwiezdne wojny: Przebudzenie Mocy"; powróci też w kolejnej części sagi, której premiera planowana jest na koniec 2017 roku.

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje