Reklama

Reklama

"Ben-Hur", czyli klasyk opowiedziany na nowo

19 sierpnia w kinach pojawi się współczesna wersja jednego z najsłynniejszych filmów wszech czasów - "Ben-Hur". Superprodukcję w reżyserii Williama Wylera (1959) uhonorowano aż 11 Oscarami. Słynną, perfekcyjnie zmontowaną sekwencję wyścigu rydwanów nakręcili Andrew Marton i legendarny kaskader Yakima Canutt. Gdy więc Timur Bekmambetov ("Straż nocna") dostał propozycję wyreżyserowania nowej wersji klasyka, był wielce podekscytowany.

19 sierpnia w kinach pojawi się współczesna wersja jednego z najsłynniejszych filmów wszech czasów - "Ben-Hur". Superprodukcję w reżyserii Williama Wylera (1959) uhonorowano aż 11 Oscarami. Słynną, perfekcyjnie zmontowaną sekwencję wyścigu rydwanów nakręcili Andrew Marton i legendarny kaskader Yakima Canutt. Gdy więc Timur Bekmambetov ("Straż nocna") dostał propozycję wyreżyserowania nowej wersji klasyka, był wielce podekscytowany.
Toby Kebbell i Jack Huston w scenie z filmu "Ben-Hur" /materiały prasowe

- Film z 1959 roku - mówił Bekmambetov - to nie był po prostu film. Moim zdaniem wpłynął mocno na kulturę XX wieku. I właśnie dlatego w pierwszej chwili powiedziałem: absolutnie nie. Ale producent Sean Daniel zachęcił mnie do lektury scenariusza, który niósł wiele znaczeń, nie koncentrując się wyłącznie na dynamicznej akcji. Postaci zostały nakreślone wiarygodnie, ich motywacje wydawały się doskonale zrozumiałe dla współczesnego widza.

Scenarzysta John Ridley wskazywał na uniwersalne treści zawarte w tej historii: - Ludzie pamiętają głównie charyzmatycznego Charltona Hestona i wyścig kwadryg, a nie zdają sobie do końca sprawy, jak bogatą postacią jest Ben-Hur. To człowiek niesprawiedliwie potraktowany, poszukujący początkowo zemsty, a potem ukojenia i odkupienia. Reżyser zauważał: - Pod wieloma względami nie tak wiele zmieniło się od czasów rzymskich. Władza, sukces i chciwość nadal rządzą światem, twarda konkurencja jest codziennością. A prawdziwie ludzkie wartości są ciągle udziałem nielicznych.

Reklama

Jednak dzisiejszy "Ben-Hur" to kino na wskroś nowoczesne. Jak podkreślał producent Sean Daniel: "Timur jest bardzo współczesny, a zarazem myśli klasycznymi regułami opowiadania". Jednak mimo nowoczesnych technik filmowych, dramatyczną scenę wyścigu kwadryg kręcono aż 32 dni!

Bogaty kupiec Juda Ben-Hur żyje w Jerozolimie na początku pierwszego stulecia, w czasach wielkiego niepokoju. Do miasta powraca jego brat Messala, aby stanąć na czele legionów rzymskich i rozprawić się z buntownikami zyskującymi coraz szersze wpływy. Ben-Hur odmawia bratu pomocy w zdławieniu powstania. Oskarżony o zdradę, zostaje skazany na lata ciężkich, niewolniczych prac. Przy życiu trzyma go jedynie myśl o zemście i powrocie do ukochanej. Jego los odmieni pewne spotkanie, dzięki któremu wyrównanie rachunków stanie się możliwe. Jakie szanse ma jednak niewolnik przeciwko największemu imperium świata?

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Ben-Hur (2016)

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy