Reklama

Reklama

​"Belfast": Kenneth Branagh popłakał się po pokazie swojego filmu

Wzruszającym momentem zakończył się pokaz filmu "Belfast" podczas Festiwalu Filmowego w Toronto (TIFF). Kenneth Branagh, który jest reżyserem i scenarzystą tego dzieła, luźno opartego na elementach jego biografii, podczas rozmowy z widzami rozpłakał się.

Kenneth Branagh

"Scenariusz zacząłem pisać 23 marca, ale dojrzewał we mnie od dłuższego czasu. Lockdown spowodowany pandemią COVID-19 nauczył nas wiele o tym - czy nam się to podoba, czy nie - że rzeczy, które są najważniejsze, to rzeczy proste" - zaczął swoją opowieść Branagh, po czym zalał się łzami. Jak donosi portal "Variety", w odpowiedzi na reakcję twórcy, na widowni również polały się łzy oraz rozległy się gromkie oklaski.

Po tej wzruszającej przerwie Branagh kontynuował swoją opowieść. Zdradził, że kwarantanna sprawiła, iż przemyślał całe swoje dotychczasowe życie. W efekcie powstał projekt oparty na doświadczeniach Branagha z młodości. Film o 9-letnim chłopcu, który najbardziej na świecie ukochał swoją rodzinę oraz kino.

Reklama

"Belfast": O czym jest film?

Bohaterem "Belfastu" jest grany przez debiutującego Jude'a Hilla ciekawski Buddy. Chłopak dorasta w burzliwych czasach lat 60. ubiegłego wieku, kiedy jego rodzinna Irlandia Północna przeżywa prawdziwe trzęsienie ziemi z powodu zamieszek politycznych i religijnych. Rodzice Buddy'ego (w tych rolach Jamie Dornan i Caitriona Balfe) są zmuszeni do podjęcia kilku ważnych decyzji odnośnie przyszłości całej rodziny.

W trakcie sesji pytań i odpowiedzi po seansie filmu podczas tegorocznego TIFF, Branagh przyznał, że w ubiegłym tygodniu pokazał "Belfast" Christopherowi Nolanowi, u którego wystąpił w filmach "Dunkierka" i "Tenet".

"Odnoszę wrażenie, że pisałeś scenariusz tego filmu od 1972 roku" - powiedział mu po seansie Nolan.

PAP life
Dowiedz się więcej na temat: Kenneth Branagh

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje