Reklama

Reklama

Barbara Sass-Zdort: Ostre feministyczne kino

W sobotę, 2 kwietnia, mija dokładnie rok od śmierci reżyserki i scenarzystki Barbary Sass-Zdort. "Tworzyła nowy model kina; realizowała feministyczne filmy, w których rozgrywającą była kobieta" - mówił o zmarłej w wieku 78 lat artystce krytyk Łukasz Maciejewski.

Była nazywana mistrzynią portretowania kobiet, najważniejszą przedstawicielką nurtu kina kobiecego w filmie polskim. Jeden z jej pierwszych filmów nosi tytuł "Dziewczyna i gołębie" (1973). Za kanwę scenariusza posłużyło opowiadanie Jarosława Iwaszkiewicza. W obsadzie znaleźli się m.in. Jadwiga Jankowska-Cieślak i Andrzej Seweryn.

W 1980 r. Sass, na podstawie własnego scenariusza, zrealizowała film "Bez miłości", za który zdobyła nagrody na festiwalach w Gdańsku i niemieckim Mannheim. Główna bohaterka, grana przez Dorotę Stalińską Ewa Bracka, młoda dziennikarka z popołudniowej gazety, pragnie zrobić szybką karierę, "żyć jak najlepiej i za wszelką cenę". Jednocześnie dowiadujemy się, że kilka lat wcześniej podczas pobytu w Rzymie przeżyła wielką miłość oraz wielkie rozczarowanie.

Reklama

Dwa lata później Sass wyreżyserowała "Krzyk", w którym główną rolę - Marianny, młodej złodziejki z warszawskiej Pragi - także zagrała Stalińska, przez wiele lat ulubiona aktorka Sass. Film "mocny, mroczny, pełen napięcia, sensacyjny w sposobie prowadzenia narracji i zarazem bardzo emocjonalnym w tonie"; "subtelnie wycieniowany psychologicznie portret wulgarnej dziewczyny z marginesu, przebojowej i silnej w realiach półświatka, lecz zdumiewająco bezbronnej i zagubionej w świecie ludzi 'normalnych', nie skażonych przestępczą przeszłością ani wychowaniem w patologicznej rodzinie" - opisuje tę historię Szkoła Filmowa w Łodzi.

W 1985 r. Sass, na podstawie powieści Poli Gojawiczyńskiej, wyreżyserowała "Dziewczęta z Nowolipek" z Marią Ciunelis, Ewą Kasprzyk, Krzysztofem Kolbergerem i Janem Nowickim w obsadzie. Opowieść o dojrzewaniu tytułowych mieszkanek jednej kamienicy w przededniu wybuchu wojny obfitowała w wiele drastycznych momentów, jak gwałt czy aborcja.

Film Barbary Sass był trzecią ekranizacją powieści Poli Gojawiczyńskiej "Dziewczęta z Nowolipek". W 1937 roku na potrzeby kina literacki oryginał zaadaptował Józef Lejtes, w 1970 roku telewizyjną wersję książki przedstawił Stanisław Wohl.

Do najbardziej znanych filmów Sass należy również "Pokuszenie" z 1995 r., uhonorowane Grand Prix na Festiwalu Filmów Telewizyjnych w Tokio i nagrodą krytyków FIPRESCI w Karlowych Warach (z uzasadnieniem: "za finezyjne przedstawienie zakazanej miłości w trudnym, politycznym kontekście lat 50. w Polsce"). To historia o zakonnicy, wewnętrznie rozdartej między beznadziejną miłością do duchownego, ślubowaniem wyłącznego poświęcenia się Bogu oraz pragnieniem zemsty.

"Odkryła nie tylko Dorotę Stalińską. Także - między innymi - Magdalenę Cielecką. Zatrudniła ją jako studentkę lub tuż po studiach i obsadziła w swoim filmie 'Pokuszenie' - o zakonnicy uwikłanej w relację z księdzem. Kreacja w 'Pokuszeniu' jest do dziś najlepszą rolą Cieleckiej. Ja uważam, że 'Pokuszenie' to jeden z najlepszych polskich filmów, a na pewno najlepszy w dorobku Sass. Później Cielecka zagrała w jeszcze u Sass w filmie 'Jak narkotyk'" - przypomniał krytyk Łukasz Maciejewski.

Inne tytuły w reżyserskim dorobku Sass to m.in.: "W klatce" (1988), "Historia niemoralna" (1990), "Pajęczarki" (1993), "Jak narkotyk" (1999).

"W czasach, gdy kobiet-reżyserów nie tylko w Europie, ale w ogóle na świecie było mało, Sass zaczęła tworzyć kino społeczne, obyczajowe, opowiadane z perspektywy kobiecej. Inne reżyserki w Polsce kręciły głównie filmy dla widowni dziecięcej. Tymczasem Sass robiła ostre, feministyczne filmy, w których to kobieta była główną rozgrywającą" - reżyserkę wspominał krytyk Łukasz Maciejewski.

Ostatni film reżyserki, "W imieniu diabła" z 2011 roku, był thrillerem inspirowanym prawdziwymi wydarzeniami - losem sióstr betanek z Kazimierza Dolnego. "Opowieść o kobietach, które znalazły się na granicy wiary i szaleństwa, miłości i pożądania" - takie hasło reklamowało obraz, który był jedną z najgoręcej dyskutowanych produkcji Festiwalu Filmowego w Gdyni. Nie wszystkim krytykom przypadł jednak do gustu.

- Nowy film Barbary Sass-Zdort, zrealizowany po dekadzie milczenia reżyserki, miał szansę stać się dziełem na miarę ''Matki Joanny od aniołów''. W opowieści, opartej na autentycznym przypadku kazimierskich sióstr betanek, twórczyni nie odważyła się jednak przeprowadzić radykalnej krytyki zasad wiary i reguł zakonnych, zbyt pokornie podchodząc do poruszanego zagadnienia - pisał na stronach Interii Jacek Dziduszko.

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Barbara Sass-Zdort

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL