Reklama

Reklama

"Baby Bump": Filmowy komiks o dorastaniu

3 czerwca mija dokładnie pięć lat od premiery "Baby Bump" Kuby Czekaja - jednego z najoryginalniejszych filmowych debiutów minionej dekady. "'Baby Bump ' to portret dziecka uwięzionego w dorastaniu" - tłumaczył reżyser.

"Baby Bump", czyli dość zaskakująca ciąża...

"'Baby Bump' jest najbardziej orzeźwiającym filmem o dorastaniu od czasu 'Boyhood'. A jednak, mimo że bardzo kocham i szanuję Linklatera, to muszę przyznać, że nie miał on jaj, by zrealizować taki film o dorastaniu jakim jest 'Baby Bump'" -  przyznawał Simon Ramshaw z Letterboxd.

"Jeśli Walt Disney, Todd Solondz i David Lynch mieliby wspólnie zrealizować film, to mógłby on przypominać debiut fabularny Kuby Czekaja 'Baby Bump' - niesamowitą historię o dojrzewaniu i dorastaniu, w której autor nie boi się testować granic kina" - dodawał Blair Hoyle z Cinemaslasher.com.

Reklama

Reżyser filmu Kuba Czekaj za swoje odważne i niekonwencjonalne spojrzenie był nominowany do prestiżowych Paszportów "Polityki". "Chciałem stworzyć filmowy komiks o dorastaniu. Główny bohater ma 11 lat i jego ciało właśnie zaczyna się zmieniać. Nie chce być zauważany ani ignorowany. Nie wie, co się z nim dzieje. Zupełnie odrzuca fakt, że przemiana już się rozpoczęła i nie ma już powrotu do poprzedniego świata" - mówił reżyser.

Bohaterem filmu jest 11-letni Mickey House, który właśnie... przestał być dzieckiem. Nie wie kim jest, nie ma przyjaciół, nie rozumie swojej matki. Nie lubi tego, co się dzieje z jego ciałem. Rzeczywistość i wyobraźnia mieszają się. Zdarzenia w domu i w szkole urastają do rangi sytuacji ostatecznych. Mickey musi znaleźć w sobie siłę, żeby skończyć to, co się zaczęło. Gdzie zaprowadzi go spotkanie z własnym, dojrzewającym ciałem? "Dorastanie nie jest dla dzieci" - takie hasło promowało dzieło Czekaja.

Główną rolę w "Baby Bump" zagrał Kacper Olszewski. Nastolatkowi partnerowali na ekranie: Agnieszka Podsiadlik, Sebastian Łach oraz Caryl Swift.

- Zanim na ekranie pojawi się tytuł filmu, uderzy nas obuchem dynamicznie zmontowana sekwencja wprowadzająca w estetykę (i, przy okazji, tematykę) "Baby Bump". Szybko, nowocześnie, agresywnie, pomysłowo, modnie, subwersywnie... Czekaj nie zwleka, od razu ustala reguły filmowej gry przedstawiając zwariowany koncept: dość banalna historia przepoczwarzenia się 11-letniego chłopca z odstającymi uszami w świadomego siebie i swojego ciała nastolatka jest tu tylko pretekstem do odprawienia oryginalnego obrzędu przejścia. Sens tego seansu polega właśnie na pewnym bezczelnym przekroczeniu (albo wywróceniu do góry nogami): tradycji kinematograficznego opowiadactwa, konwencji bildungsroman, sielskiej idei dzieciństwa - pisał recenzent Interii.

- Chciałem stworzyć film nierealistyczny, w konwencji komiksu o fizycznym dorastaniu - zmieniającym się ciele, które rośnie i przemienia się w potwora. Historia skupia się na cielesności 11-latka i frustracjach, jakich jest przyczyną. Chłopiec nie chce być zauważany ani ignorowany. Nie wie, co się z nim dzieje. Zupełnie odrzuca fakt, że transformacja już się rozpoczęła. Ucieka w świat swoich fantazji - okrutną baśń. Tam jego kontakty z rówieśnikami i niepotrafiącą zaakceptować zmieniającego się syna, matką - urastają do rangi ostatecznych. "Baby Bump" to portret dziecka uwięzionego w dorastaniu. Nieliczni przyznają to na głos, ale dorastanie tak naprawdę nie jest dla dzieci - tłumaczy scenarzysta i reżyser Kuba Czekaj.

- "Baby Bump" jest dla mnie rodzajem filmowego komiksu. Ta estetyka jest widoczna w montażu, sposobie kadrowania, kolorach. Bawimy się z wyobrażeniami na temat bardzo specyficznego etapu w życiu człowieka. O dojrzewaniu zwykle mówi się w kontekście kilku pryszczy na czole, mutacji i wielkim buncie. Ja chciałem natomiast opowiedzieć o czymś, o czym się mówi bardzo rzadko: o cielesności, seksualności młodego chłopaka, a właściwie dziecka, które za chwilę stanie się mężczyzną. Myślę, że dla takiego młodego obywatela to niezwykle trudny okres, naznaczony frustracją, która często przesłania wszystko dookoła - reżyser Kuba Czekaj mówił Interii po weneckim pokazie filmu, gdzie "Baby Bump" uhonorowano Queerowym Lwem.

O "kiełkującej seksualności" bohatera filmu Czekaja pisał Tomasz Bielenia.

- W jawnie przerysowanym, kolorowym i rozkrzyczanym świecie Czekaja absurdalna ciąża Mickeya House’a będzie symbolicznym początkiem nowego życia, zrzuceniem skóry, wykluciem się nowej tożsamości, przepoczwarzeniem chłopca w mężczyznę - pisał recenzent Interii.

Film wzbudził jednak skrajne reakcje wśród widzów na festiwalu w Wenecji.

- Doskonale sobie zdaję sprawę, że nasz film może się dla niektórych okazać trudny w odbiorze. Nie ukrywam zresztą, że skrajne reakcje to według mnie najlepsze, co może spotkać twórcę. Nie ma nic gorszego, niż kiedy po projekcji twojego filmu, któremu poświęciłeś trzy lata swojego życia, ktoś mówi, że "jest ok". Nie twierdzę, że złe recenzje mnie nie dotykają. Przejmuję się wszystkim, co usłyszę na temat swojej twórczości, zwłaszcza, kiedy pokazuję film po raz pierwszy. Oczywiście, będzie mnie to bolało, ale to jest element gry. Za chwilę to zaakceptuję i pójdę dalej. Trzeba dać się głaskać, ale czasami też pozwolić się skopać - tłumaczył reżyser, który po "Baby Bump" zrealizował jeszcze "Królewicza Olcha". Obecnie pracuje nad anglojęzycznym debiutem "Lipstick on the Glass".

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Baby Bump

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje