Reklama

​Anne Hathaway: Zmierzyć się z hejtem

Choć rola w głośnym dramacie "Les Miserables: Nędznicy" zagwarantowała jej uznanie krytyków i statuetkę Oscara, przyczyniła się również do drastycznego spadku jej popularności wśród fanów. Jak przyznała po latach Anne Hathaway, hejt, którego padła ofiarą po premierze słynnego filmu, paradoksalnie wzmocnił ją psychicznie. "Internet nagle zwrócił się przeciwko mnie. Ale okazało się, że to było dla mnie dobre. Takie doświadczenia mogą cię niesamowicie wzmocnić i uodpornić" - stwierdziła aktorka.

Hejt? Po prostu stawcie mu czoła - przekonuje Anne Hathaway

Rola w filmie "Les Miserables: Nędznicy" była bardzo ważnym punktem w karierze Anne Hathaway. Za swój występ w głośnej adaptacji musicalu na podstawie powieści Victora Hugo otrzymała ona w 2013 roku statuetkę Oscara, Złoty Glob oraz nagrodę BAFTA. Krytycy nie kryli w swoich recenzjach zachwytu kreacją amerykańskiej gwiazdy, która na potrzeby roli poddała się imponującej fizycznej metamorfozie i poświęciła mnóstwo czasu na drobiazgowe przygotowania.

Z podobnym uznaniem o występie Hathaway wypowiadał się wówczas reżyser obrazu, Tom Hooper. "Lista aktorek, które wzięły udział w przesłuchaniach, była nieprawdopodobna. Nagle okazało się, że same największe gwiazdy kina marzyły o tej roli. Praca, jaką wykonała Anne, była niesamowita. To ona wyszła z propozycją obcięcia włosów, by lepiej oddać postać Fantyny. Nie sądzę, bym kiedykolwiek pracował z bardziej zaangażowaną, skupioną i pochłoniętą rolą aktorką" - rozpływał się nad gwiazdą filmowiec.

Reklama

Doceniony m.in. przez Amerykańską Akademię Filmową występ wywołał jednak sporo kontrowersji, które sprawiły, że Hathaway stała się jedną z najbardziej nielubianych wówczas aktorek. Część widzów krytykowała ją za drastyczną utratę wagi na potrzeby roli, co było według nich wyrachowanym posunięciem, mającym zapewnić jej przychylność członków Akademii. Jak w jednym z wywiadów wyznała gwiazda, jej dieta ograniczała się do spożywania suszonej pasty owsianej - wszystko po to, by na ekranie "wyglądać na bliską śmierci". Głośnym echem odbił się również sam moment odebrania przez aktorkę statuetki i jej nietrafiona kreacja, która natychmiast wylądowała w rankingach najgorszych strojów oscarowej gali. Oprócz sukni wyśmiewano również figurę gwiazdy.

Po latach Hathaway przyznaje, że hejt, którego padła wtedy ofiarą, nie złamał jej, lecz - paradoksalnie - wzmocnił psychicznie. "Nie chcę zagłębiać się w przeszłość, ale walczyłam wtedy ze swoimi demonami, co stało się medialnym tematem. Internet nagle zwrócił się przeciwko mnie. Ale okazało się, że to było dla mnie dobre. Takie doświadczenia mogą cię niesamowicie wzmocnić i uodpornić. Jeśli mogę udzielić komukolwiek rady w tym temacie, to powiem tylko tyle, żeby nie bać się krytyki i negatywnych opinii. Po prostu stawcie temu czoła, a to was finalnie wzmocni" - wyznała aktorka w rozmowie z "The Sun".

W głośnym wywiadzie, którego gwiazda udzieliła po oscarowej gali, wyznała, że odbierając nagrodę, o której marzy większość aktorów, czuła zażenowanie, a jej radość była udawana. "W takiej chwili powinieneś być szczęśliwy. Ja nie byłam. Stojąc tam w sukni, która kosztowała więcej pieniędzy niż mnóstwo ludzi może ujrzeć w ciągu całego swojego życia i biorąc do rąk nagrodę za sportretowanie niewyobrażalnego bólu, który jest częścią naszego zbiorowego doświadczenia jako istot ludzkich, czułam się potwornie źle" - wyjaśniła aktorka w rozmowie z "Vanity Fair".

PAP life

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Anne Hathaway

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje