Anna Korcz kończy 50 lat

​Anna Korcz obchodzi w poniedziałek, 30 lipca, 50. urodziny. Znana z roli w serialu "Na Wspólnej" artystka ma za sobą nieudane małżeństwo i zdiagnozowaną nerwicę wegetatywną. "Rzeczywiście spotkało mnie w życiu wiele złego. Na szczęście jakoś stanęłam na nogi" - wyznała kilka lat temu w wywiadzie.

Anna Korcz - kobieta po przejściach

Na ekranie debiutowała w 1989 roku w polsko-czechosłowackim filmie "Nocny gość" w reżyserii Stanisława Różewicza. Grała w wielu spektaklach Teatru TV, m.in. jako Natalia w "Miesiącu na wsi" (1993), w roli tytułowej w "Balladynie" (1994) oraz jako hrabina Diana de Belflor w "Psie ogrodnika" (1998).

Reklama

Na swoim koncie ma również role filmowe, m.in. w: "Dziejach mistrza Twardowskiego" jako Cesarz Belzebub, "Operacji Samum" jako agentka Mossadu, "Chopin. Pragnienie miłości" (jako baronowa Charlotta Rothschild), "Ja wam pokażę!" jako koleżanka Judyty czy w "Rysiu" jako żona Zygmunta.

Korcz znana jest szerszej publiczności z roli Izabeli w serialu "Na Wspólnej" (gdzie tworzy ekranowy duet z Robertem Kudelskim). Zagrała również w kilku innych serialach, m.in. w: "Klanie", "Na dobre i na złe" i gościnnie w "Ojcu Mateuszu". Anna Korcz jest laureatką wielu wyróżnień, m.in. głównej nagrody na X Ogólnopolskim Przeglądzie Spektakli Dyplomowych Szkół Teatralnych oraz Nagrody Agencji Aktorskiej "Passa".

Niewiele osób wie, że Anna Korcz jest "kobietą po przejściach". "Lekarz stwierdził u mnie zaawansowaną nerwicę wegetatywną. Nie da się ukryć, że jestem osobą depresyjną, ale przecież to nie wzięło się znikąd. Za wszystkie ciężkie chwile zapłacił mój organizm. Prawie codziennie daje mi o sobie znać. Czegoś się boję, zamartwiam się czymś zupełnie niepotrzebnym. Nie mam tego komfortu, że idę przez życie po płatkach róż" - zwierzyła się jakiś czas temu w rozmowie z gazetą "Świat i Ludzie".

"Wszystko jedno, łysy, gruby, mały, bez zębów... Jeśli moje dzieci będą szczęśliwe ze swojego wyboru, to ja też. Jest tylko jeden warunek - mężowie moich córek muszą być uczciwi i dobrzy dla nich. Pewnie, że wolałabym, żeby byli mądrzy, przystojni i bogaci. Ale nie można mieć wszystkiego" - mówiła po narodzinach swych córeczek. Starsza - Anna kilkanaście dni temu wyszła za mąż.

Przyjęcie odbyło się w domu weselnym w Zaciszu niedaleko Pomiechówka, który prowadzą wspólnie aktorka i jej partner Paweł Pigoń. Zaledwie dwa dni później partner zabrał Annę i ich synka Jasia w podróż do USA, którą zafundował ukochanej z okazji jej 50. urodzin. Podczas ślubu córki gwiazda zdradziła też, że już niebawem zostanie... babcią.

Choć para jest ze sobą już 12 lat, wcześniejsze rozmowy na ten temat gwiazda zbywała, argumentując, że skoro jest dobrze, jak jest, to zmiany nikomu nie są potrzebne. Trudno się dziwić - po bolesnym rozwodzie Anna ostrożnie podchodzi do ponownego zamążpójścia.

Wcześniej też miała trudne doświadczenia - wychowała się w rozbitej rodzinie. Jej rodzice rozstali się, gdy aktorka miała zaledwie roczek. Dlatego wychodząc za mąż za Roberta Korcza, przyrzekła sobie, że nie powieli ich błędów. Było jej ciężko, bo Anię urodziła jeszcze na studiach. A gdy sześć lat później przyszła na świat Kasia, małżonkowie przeżywali już kryzys. Aktorka dla dobra córek walczyła do końca o to, by rodzina się nie rozpadła, ale nie dało się uniknąć rozstania. "Byłam żoną zdradzaną przez wiele lat" - wspominała w wywiadzie.

Jej obecny partner jest Paweł Pigoń jest od niej kilka lat młodszy. "Bardzo sobie cenię człowieka w człowieku. Nie chcę, żeby to jakoś źle zabrzmiało, ale Paweł jest prostolinijnie normalny. To zwykły, fajny facet, który jak trzeba to pomoże, zapłacze, a nawet... zatańczy. Poza tym ma bardzo dobre serce. Mogę na niego liczyć" - mówi aktorka o swym ukochanym.

Dowiedz się więcej na temat: Anna Korcz

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje