Reklama

Reklama

Anna Cieślak i Anna Polony: Koncert na dwie aktorki

Na deskach warszawskiego Teatru Polskiego odbyła się premiera sztuki "Savannah Bay" z głównymi rolami Anny Polony i Anny Cieślak. Wśród celebrytów, którzy wzięli udział w wydarzeniu, nie mogło zabraknąć narzeczonego Anny Cieślak - Edwarda Miszczaka.

Anna Cieślak na premierze spektaklu "Savannah Bay"

Młoda kobieta (Anna Cieślak) odwiedza Madeleine (Anna Polony/ Ewa Domańska), starzejącą się aktorkę - może być jej opiekunką, wnuczką, a może aktorką, która pragnie zająć jej miejsce& . Rozmawiają o przeszłości. O tym, co wydarzyło się pewnego lata w zatoce Savannah. Starsza niewiele pamięta - a może tylko gra kolejną w życiu rolę, młodsza nie pamięta nic - wie tyle, ile jej powiedziano. We wspomnieniach pojawia się trzecia kobieta, która znała odpowiedzi na wszystkie pytania, ale jej już nie ma. To, co minęło powoli powraca, pieczołowicie składane z fragmentów zdarzeń odnajdywanych na granicy pamięci i zapomnienia, na styku prawdy i kreacji, w brzmieniu słów i ciszy między słowami.

"O realizacji tej sztuki marzyłem od kilku lat. Tekst dramatu jest koncertem na dwie wielkie aktorki; sztuka pełna poezji, refleksji nad światem i kondycją ludzką. Dotyka dotkliwie istoty teatru i tajemnicy aktorstwa. Jeden z najpiękniejszych tekstów we współczesnej dramaturgii. Idealny, jestem przekonany, do realizacji w Teatrze Polskim w Warszawie i Starym Teatrze w Krakowie, gdzie tego typu nieoczywiste teksty znajdują swój świat i dobrze się w nim czują. Widzę jak wielki zapał do tej pracy dzielą ze mną i aktorki, i zespół moich współpracowników. Mam nadzieję, że naszą miłość do "Savannah Bay" podzieli także publiczność" - mówi Józef Opalski, reżyser sztuki wystawianej na dwóch scenach warszawskim Teatrze Polskim oraz Narodowym Teatrze Starym w Krakowie.

Reklama

"To jest sztuka piekielna, w której nie ma dosłowności. W związku z czym nie wiemy, co wydarzyło się naprawdę, co jest wytworem wyobraźni, a co jest efektem starości, której jesteśmy świadkami. Historia jest oparta na historii dwóch kobiet, ale nie jest powiedziane, że młoda kobieta jest jej wnuczką, czy jest to jakaś kobieta, która próbuje od niej wyciągnąć historię, którą zna do pewnego stopnia. Codziennie opowiadamy sobie tę samą historię od nowa, ale nigdy nie możemy dojść do końca. To jest nieprawdopodobne spotkanie zarówno z Anią Polony, moją panią profesor z Akademii Teatralnej w Krakowie, wielką polską aktorką Narodowego Teatru Starego, jak i Ewą Domańską, moją koleżanką z Teatru Polskiego. Najbardziej niezwykłe jest zbudowanie w tym spektaklu relacji, która staje się, zdarza się w danej chwili na scenie pomiędzy dwoma aktorkami. I to jest niereżyserowalne, nienazywalne. To się musi wytworzyć. Historia jest taka sama, którą opowiadam zarówno z Anią, jak i z Ewą, ale to są dwa kompletnie różne spektakle. Dwie różne aktorki, inne emocje" - mówi Anna Cieślak.

"Savannah Bay" to kameralny dramat autorstwa cenionej francuskiej pisarki Marguerite Duras - autorki nominowanego do Oskara scenariusza filmu "Hiroszima, moja miłość" i bestsellerowej autobiograficznej powieści "Kochanek".

Marguerite Duras napisała tę sztukę specjalnie dla wielkiej francuskiej aktorki Madeleine Renaud. Kilka lat temu profesor Józef Opalski, zaczarowany tekstem, zaprosił Annę Polony do czytania "Savannah Bay", ale nie myślał jeszcze wtedy o wystawieniu sztuki w teatrze. Anna Polony niespodziewanie zakochała się w sztuce i zapragnęła zagrać ją z ze swą byłą studentką - Anną Cieślak. Jak się wkrótce okazało to marzenie towarzyszyło także Annie Cieślak, by zagrać ze swoją profesor. W efekcie doszło do koprodukcji między dwoma aktorkami i dwoma wspaniałymi teatrami.

"Wiedziałam, że Duras napisała tę sztukę dla wielkiej aktorki, Madeleine Renaud. Gdzieś w zamierzchłej przeszłości, będąc chyba jeszcze w szkole teatralnej, francuski teatr przyjeżdżał do Polski, bywał w Krakowie i ja ją widziałam na scenie, w jakiejś dużej roli. To była wielka dama teatru. Ujęło mnie to, że ten tekst został napisany z myślą o niej. Kiedy zaczęliśmy czytać tę sztukę, pomyślałam sobie, że to jest tekst dla każdej starej aktorki, która przeżyła ileś tam lat na scenie, ma ileś doświadczeń i ileś ról w swoim aktorskim bagażu, takich scenicznych. Ja się z nią identyfikuję. Gram tutaj siebie, trochę zwariowaną, trochę roztrzepaną, a trochę bolesną, wspominającą, żałującą tego, co przeszło, tego, co zostawiło swój bolesny ślad. To rola pełna rożnych napięć, barw emocjonalnych" - mówi Anna Polony.

Zbliża się Polsat SuperHit Festiwal! Zagłosuj na swojego ulubionego artystę!

Reklama

Reklama

Reklama