Reklama

Reklama

Alina Janowska: Dusza człowiek

Aktorstwo wybrała z powołania, ale drugą jej pasją są ludzie. Alina Janowska, gwiazda seriali "Wojna domowa" i "Złotopolscy" - obchodzi w sobotę, 16 kwietnia, 93. urodziny!

Ogromny wpływ na życie Aliny Janowskiej wywarło Powstanie Warszawskie. Janowska była w trakcie jego trwania łączniczką dowództwa batalionu "Kiliński". "Przede wszystkim jednak zajmowałam się moimi chłopakami. Żołnierzami, często nastoletnimi. Trzeba było gotować im coś z niczego, obmyć rany, ogolić, zdobyć wodę. Codzienna kołomyja. W każdej sekundzie pamiętałam, że nie wolno mi się rozkleić, bo wtedy wszystko się rozpadnie. A przecież deptało się po trupach, cuchnęło strasznie, wszędzie był pył i brud, serce pękało, a jednak ani razu się nie rozpłakałam. Musiałam być dzielna, dla tych dzielnych chłopaków, którzy jeszcze żyli, a jak ginęli, trzeba było ich zakopać i pamiętać miejsce gdzie leżą. Żywi od nas tego oczekiwali. Nie mogłyśmy ich zawieść" - opowiadała o swojej wojennej przeszłości Łukaszowi Maciejewskiemu na potrzeby książki "Aktorki".

Reklama

Po wojnie Janowska trafiła do łódzkiego Teatru Syrena. Tam wypatrzył ją asystent Leonarda Buczkowskiego, za sprawą którego znalazła się na planie słynnych "Zakazanych piosenek" (1946). Ludzie od razu ją pokochali. W kolejnych latach kariery grała zazwyczaj role komediowe, pasujące do jej charakteru i usposobienia. Udowodniła to m.in. w kultowym już serialu "Wojna domowa". Z kolei w "Skarbie" (1948), kolejnym filmie Buczkowskiego, w którym wystąpiła, zagrała kelnerkę Basię, o której względy zabiegają: imitator dźwięków w radio Fredek Ziółko (w kreacji Adolfa Dymszy) oraz oraz przedwojenny pan radca (Ludwik Sempoliński).

Janowska wspomina, że - choć nigdy jej na tym nie zależało - raz poczuła się w swoim życiu światową gwiazdą. W 1962 r. pojechała do Wenecji na festiwal filmowy z "Samsonem" Andrzeja Wajdy, gdzie furorę zrobiła jej sukienka. Zdobyła ją na ciuchach i przerobiła według własnego pomysłu. Do dziś wspomina z uśmiechem: - Przez kilka dni we włoskiej prasie ukazywały się szkice mojej sukienki. Wyglądała faktycznie jak gwiazda Hollywood, a mężczyźni za nią szaleli. Pierwszy oświadczył się jej Tadeusz Pluciński - jeden z czołowych podrywaczy PRL, lecz Janowska wyszła za artystę plastyka Andrzeja Boreckiego.

Małżeństwo przetrwało tylko siedem lat, ale pozostała wspaniała córka. Dwoje kolejnych dzieci urodziła, będąc żoną wicemistrza olimpijskiego, szablisty Wojciecha Zabłockiego, z którym jest do dziś. Z Wojciechem Zabłockim mają dwoje dzieci. Syn Michał ma duszę artysty. Jest poetą, autorem tekstów piosenek Grzegorza Turnaua, i reżyserem. Córka Kasia skończyła italianistykę. Mieszka i pracuje w Stanach Zjednoczonych.

Wprawdzie marzyła o karierze tancerki, ale los zrządził inaczej. Gdy nabawiła się kontuzji kolana, pomyślała o aktorstwie. Już po wojnie zdała egzamin eksternistyczny i zaczęła pracować. - Wnętrze mam dramatyczne, ale życie skłoniło mnie do grania rzeczy śmiesznych. Jednak nie chcę już opowiadać o więzieniu, cierpieniu i przerażeniu. Chcę powiedzieć, że życie bez miłości jest nic niewarte. Bez miłości do dziecka, małżeńskiej, koleżeńskiej, miłości kochanków...

W 2008 roku aktorka wystąpiła w filmie "Niezawodny system" - pogodnej opowieści o starszej pani (Janowska) próbującej naprawić błąd z przeszłości i odzyskać bezcenny naszyjnik. Bohaterka opracowuje niezawodny system, który ma jej zapewnić wygraną w kasynie. Poczynania wiekowej damy przyciągają zainteresowanie młodego hazardzisty (Szymon Bobrowski). Postanawia zdobyć jej zaufanie i rozpracować system. Za rolę w filmie Izabeli Szylko Janowska dostała nagrodę dla najlepszej aktorki na festiwalach w Monte Carlo i w Zimbabwe. Rok później oglądaliśmy artystkę w "Ostatniej akcji" Michała Rogalskiego, u boku innych gwiazd polskiego kina: Jana Machulskiego, Mariana Kociniaka i Barbary Krafftówny.

Aktorka nigdy nie wyobrażała sobie życia bez pracy. Przez wiele lat udzielała się społecznie. Jej niespożyta energia zarażała wszystkich wokół. 1 listopada zawsze można ją było spotkać kwestującą na cmentarzu Powązkowskim w Warszawie. Tworzyła również w całym kraju środowiskowe świetlice pod wspólną nazwą Gniazda, gdzie schronienie i pomoc znajdowały biedne dzieci.

Dla aktorki to właśnie ludzie wciąż są najważniejsi. Zawsze była społecznicą. Pytana o swoje życiowe sukcesy, wyznaje: - Przyjaciele, których mam rozsianych po całym świecie. Bo dla mnie od zawsze najcenniejszy jest człowiek. Tak było, jest i już pozostanie. To dlatego dom pani Aliny jest zawsze otwarty dla przyjaciół i znajomych... Ostatni raz gwiazda pojawiła się publicznie w marcu 2013 roku podczas 34. Przeglądu Piosenki Aktorskiej, gdzie świętowała swój jubileusz pracy artystycznej. W 2014 roku bliscy aktorki potwierdzili, że Alina Janowska cierpi na chorobę Alzheimera.

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Alina Janowska

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama