Reklama

Aktorzy "Love story" odbyli sentymentalną podróż

Ali MacGraw i Ryan ONeal, którzy zagrali w kultowym melodramacie z 1970 roku "Love story" odwiedzili kampus uniwersytetu Harvarda, gdzie kręcono część filmu. Ta wizyta związana jest z promocją spektaklu, w którym gra słynny aktorski duet.

Ali MacGraw i Ryan O'Neal znów pracują razem

Aktorzy przyjechali na kampus w kabriolecie retro marki MG, podobnym do tego, który pojawił się w "Love Story". Podczas spotkania ze studentami odpowiadali na pytania.

Reklama

"Między Ryanem i mną zaiskrzyło od razu, była między nami chemia" - stwierdziła MacGraw. Z kolei O'Neal przyznał, że znaczną część jego życia pochłonęła walka z rakiem. Aktor zmaga się z nowotworem krwi (leukemią). Niedawno choroba ustąpiła. W roku 2009 walkę z rakiem przegrała jego wieloletnia partnerka, Farrah Fawcett. Dla MacGraw życie też było wyboistą drogą. Zmagała się z uzależnieniami od alkoholu i narkotyków. Później napisała o tym książkę.

Obecnie O'Neal i MacGraw jeżdżą po Ameryce, wystawiając sztukę "Love letters" ("Listy miłosne"). Jej bohaterami są mężczyzna i kobieta, którzy przez ponad 50 lat utrzymują ze sobą kontakt listowy. Ich relacja jest skomplikowana - oboje są w związkach małżeńskich. Sztukę mogę teraz oglądać mieszkańcy Bostonu.

"Love story" opowiada historię miłości pochodzącego z bogatej rodziny studenta Harvardu, który żeni się z ubogą studentką, mimo sprzeciwu rodziców. Wkrótce jednak u dziewczyny lekarze diagnozują leukemię, która okazuje się śmiertelna. "Love story" odniósł olbrzymi sukces kasowy i zdobył siedem nominacji do nagrody Oscara.

PAP life

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Love Story | Ryan O´Neal | Ali MacGraw

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje