Reklama

Aktorka, której imię znaczy "kokon jedwabnika"

Mayu Gralińska-Sakai - pół Polka, pół Japonka, wniosła do trzeciej części kultowej komedii "Kogel Mogel" orientalną nutę. Imię tej urodziwej aktorki, baletnicy i modelki oznacza "kokon jedwabnika", a nazwisko "studnię pełną sake".

Mayu Gralińska-Sakai doczeka się kolejnych aktorskich propozycji?

Gdy w 1989 roku do kin weszła druga część "Kogla mogla", Mayu Gralińskiej-Sakai nie było jeszcze na świecie. "Wstyd się przyznać, ale po raz pierwszy usłyszałam o tym filmie, właśnie będąc zaproszona na casting. Oglądając 'Kogel-mogel', bardzo dobrze się bawiłam. Aczkolwiek moja mama-Japonka, która towarzyszyła mi podczas seansu, wyznała mi, że ten film jest dla niej depresyjny i nie może go dalej oglądać" - śmieje się nowa twarz polskiego kina, rozmawiając z PAP Life.

Reklama

Mary, postać, którą gra w "Koglu Moglu 3" sprzężona jest z nowym, ważnym bohaterem sagi - Marcinem, który jest synem Kasi i Pawła. Kiedy małżeństwo Zawadów się rozpadło, Marcin przez kilka lat mieszkał z ojcem w Holandii. W końcu wraca do Polski. W ślad za nim przyjeżdża Mary. Trochę ją zaskakuje polska rzeczywistość w wiejskim wydaniu (zdjęcia kręcone były pod Warszawą). Z drugiej strony, ona zaskakuje wielu Polaków. Wprowadzi pewne zamieszenie w życie innych bohaterów.

Z kolei widzów "Kogla Mogla" zafrapuje imię i nazwisko nieznanej szeroko aktorki. Mayu ma różne znaczenia, w zależności od tego, jak się je zapisze. "W hiraganie, jednym z dwóch głównych systemów językowych stosowanych w Japonii, Mayu oznacza 'kokon jedwabnika'. Sakai to natomiast połączenie dwóch słów: 'sake', czyli japońskiego napoju alkoholowego i 'studni', czyli 'studnia pełna sake'" - wyjaśnia.

Jej ojciec jest Polakiem, a mama Japonką. Poznali się w Norwegii. On - z zawodu architekt, wyemigrował tam za komuny, ona tańczyła w operze norweskiej. Doczekali się dwóch córek. Gdy Mayu miała cztery lata, rodzina przeprowadziła się do Warszawy.

W jej domu można odnaleźć ślady kultury japońskiej. "Mamy dużo laki - drewnianych naczyń pokrytych żywicą sumaka lakowego, mamy drzeworyty i prace kaligraficzne wykonane przez moją ciocię. Czasami jemy pałeczkami" - opowiada Mayu. Co do języka, domownicy rozmawiają po polsku. Jej matka bardzo szybko nauczyła się polskiego. W dzieciństwie Mayu przez jakiś czas, raz w tygodniu, chodziła do szkoły japońskiej, ale przyszedł moment, gdy nie była już w stanie pogodzić nauki w dwóch miejscach jednocześnie i musiała z niej zrezygnować.

W ubiegłym roku Gralińska-Sakai dwukrotnie była w Japonii. Pierwsza wizyta w kraju przodków, po 12 latach przerwy, tak bardzo ją zachwyciła, że postanowiła polecieć tam raz jeszcze. Co ze sposobu bycia Japończyków przeniosłabyś do Polski? "Szacunek do ludzi na pewno, bycie bardzo uprzejmym w różnych codziennych sytuacjach, dyscyplinę wobec siebie i otoczenia, przywiązanie do piękna i harmonii" - przyznaje.

Jednocześnie zaznacza, że i Polska jest pociągająca dla Japończyków. Wujkowi z Japonii przywiozła polskie krówki, bo otrzymała takie zamówienie. Przypomina sobie też, że przez dwa tygodnie pobytu w Japonii co najmniej trzy razy widziała w telewizji reportaże o Polsce.

W Warszawie Mayu ukończyła Ogólnokształcącą Szkołę Baletową. Wywodzi się ze świata baletu, ale jej kariera ewoluuje teraz w nieco inną stronę. Mayu zwierza się, że kusi ją, by próbować innych form teatralnych, performatywnych, które nie ograniczałyby jej pola ekspresji. Otwarta jest też na grę w bardziej komercyjnych przedsięwzięciach. Mogliśmy oglądać ją w serialach, np. "M jak miłość" i "Bodo", a 25 stycznia objawi się na ekranach polskich kin w komedii "Miszmasz, czyli Kogel Mogel 3".

PAP

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje