Reklama

​Agnieszka Włodarczyk wyruszyła na "koniec świata"

Aktorka, która zasłynęła rolami w filmie "Sara" oraz serialu "13 posterunek", dwa tygodnie temu ogłosiła, że wyrusza na "koniec świata" i zostanie tam dopóki sytuacja w jej branży się nie zmieni. Wyjechała na wysepkę Gili Air przy wybrzeżu Indonezji, która - według jej ostatniej relacji - wcale nie jest takim edenem, jak by się wydawało.

Agnieszka Włodarczyk wyrusza na "koniec świata"

Aktorka wyjechała do Azji w szczycie pandemii koronawirusa, zachęcona przez mieszkających tam przyjaciół, którzy twierdzili, że to idealny moment, by odpocząć tanio i swobodnie (bez tłumu turystów z całego świata).

Reklama

Obiecała relacje z "prostego, wyspiarskiego życia" i do tej pory publikowała sielskie obrazki. W najnowszym poście złamała jednak tę zasadę. Miała ku temu ważny powód. Wybrała się poza enklawę luksusu, w którym odpoczywa, a tam odkryła tego luksusu mroczną stronę.

"Wiem, że zdjęcia z biustem lajkują się bardziej, ale nie byłabym sobą pokazując tylko lukier i maliny..." - napisała. I obok zdjęcia z dopalającymi się śmieciami dopisała: "Tak, to ten sam raj z poprzednich zdjęć tylko kawałek dalej. Niestety... Na początku jesteś zbulwersowany, później przestajesz to widzieć, chociaż smród palonych śmieci zostaje ci w gardle na długo, a na koniec uznajesz, że może nie da się z tym nic zrobić? Bo skoro nie ma tu turystów, to nie do końca oni są odpowiedzialni za ilość plastiku i śmieci".

Aktorka zauważyła, że mieszkańców wysepki, na której plażuje, nie stać na prawidłowe utylizowanie odpadów. "I szczerze mówiąc, patrząc, w jakich oni warunkach mieszkają, wcale im się nie dziwię. Ostatnie o czym myślą, to ekologia... Chciałabym mieć tutaj cokolwiek do powiedzenia i zorganizować sprzątanie wyspy... a może mam? Zobaczymy" - zakończyła. Internauci od razu zabrali się do uświadamiania aktorki, że taki jest prawdziwy obraz tzw. raju na ziemi. Przeważają tu rady, że mimo dobrych chęci niewiele zdziała.

Jedna z internautek napisała pod postem Włodarczyk: "Niestety, ale jest to wyspa [Gili Air] jak wiele innych na świecie, gdzie trudno podziwiać piękno natury bez wszechobecnego dowodu na to, jak bardzo my ludzie niszczymy wszystko dookoła siebie". Swój komentarz zakończyła spostrzeżeniem, które niektórych miłośników "rajskich" wysp może wprowadzić w konsternację.

"Widziałam, jak ekipa sprzątająca z jednego z hoteli wykopała ogromny dół na plaży po czym wrzucili do niego kilka taczek pełnych śmieci i zakopali. Później plaża została zagrabiona, a turyści po śniadanku leżeli na leżakach, tuż nad śmieciami niczego nieświadomi. Rzeczywistość Indonezji".

Agnieszka Włodarczyk zgodziła się tu z interlokutorką: "Tak, oni mają to gdzieś..." - napisała.


PAP

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Agnieszka Włodarczyk

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje