Reklama

Agnieszka Holland z nagrodą Fundacji Kościuszkowskiej

Polska reżyserka filmowa i teatralna Agnieszka Holland odebrała w Waszyngtonie nagrodę "Pioneer Award", przyznaną przez Fundację Kościuszkowską, jedną z największych instytucji polonijnych w USA, jako wyróżnienie za promocję polskiej kultury na świecie.

Agnieszka Holland

- Zawsze najważniejsze było dla mnie nie jak, ale po co robię dany film. I choć zrobiłam już ponad 30 filmów dla kina i telewizji, to robiąc każdy kolejny, zawsze mam okropne wątpliwości. Mam wrażenie, że wiem coraz mniej - przyznała Holland podczas uroczystej gali, jaka odbyła się w sobotę w waszyngtońskim hotelu Mayflower, z udziałem licznych przedstawicieli amerykańskiej Polonii, a także ambasadora RP w USA Ryszarda Schnepfa.

Reklama

Podkreśliła, że nagroda Fundacji Kościuszkowskiej jest dla niej bardzo cenna, "bo wiem, jak to jest być Polakiem na emigracji i jak trudno znaleźć właściwą miarę rzeczy, zachowując polskość i jednocześnie będąc członkiem kraju, w którym się żyje". - Fakt uznania jest potwierdzeniem, że możemy nadawać na tych samych falach - powiedziała w rozmowie z PAP reżyserka.

Wielokrotnie nagradzana na międzynarodowych festiwalach i trzykrotnie nominowana do Oscara, Holland jest autorką m.in. takich filmów kinowych jak "Zabić księdza" (1988), "Europa, Europa" (1990), "Plac Waszyngtona" (1997) oraz "W ciemności" (2011), a także reżyserką seriali, które odniosły spektakularny sukces w USA  i na świecie, jak "House of Cards", "The Wire", "The Killing" czy "Treme". 

Reżyserka przyznała, że żadna z jej produkcji nie wywołała tak wielkiego zainteresowania w Polsce jak serial "House of Cards" - polityczny dramat o intrygach na szczytach amerykańskiej władzy, w którym reżyserowała w ubiegłym roku dwa odcinki.

- Nic, co zrobiłam do tej pory, nie spowodowało tak wielkiego podekscytowania - powiedziała, nie kryjąc pewnego zmęczenia czy wręcz zaniepokojenia reakcją na ten serial zwłaszcza wśród polityków. Ujawniła, że przynajmniej trzech wysokiej rangi polskich polityków pytało ją, czy są podobni do Franka Underwooda, czyli granego przez Kevina Spacey polityka Partii Demokratycznej, który dzięki bezwzględności i intrygom obejmuje urząd prezydenta USA. - Miałam poczucie, że jeśli polscy politycy chcą tak siebie postrzegać, to może nie robię niczego dobrego dla mego kraju - wyznała. 

W rozmowie z PAP Holland powiedziała, że nie ma obecnie żadnych planów, jeśli chodzi o seriale. - Czekam na propozycję, która byłaby czymś nowym. Już nie bardzo chce mi się robić to, co wiem, że umiem już robić; co już w jakimś sensie się skonwencjonalizowało - powiedziała.

Obecnie kończy w Polsce zdjęcia do filmu według powieści Olgi Tokarczuk "Prowadź swój pług przez kości umarłych", który jest koprodukcją z Czechami i Niemcami. Natomiast w przyszłym roku najprawdopodobniej wyreżyseruje długi metraż w USA. - To będzie dziwny thriller, film zupełnie inny od wszystkiego, co robiłam do tej pory - ujawniła. 

Założona w 1925 roku w Nowym Jorku Fundacja Kościuszkowska jest jedną z najprężniej działających w USA instytucji polonijnych. Fundacja, znana głównie z promocji kultury, nauki języka polskiego i przyznawania stypendiów dla Polaków i dzieci z Polonii (co roku wydaje na ten cel ok. 1 mln dolarów), od kilku lat zaangażowała się też w popieranie polskich interesów, w tym lobbing na rzecz zniesienia wiz do Polski, a także akcję protestów przeciw określeniom "polskie obozy koncentracyjne" w mediach amerykańskich.

PAP

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Agnieszka Holland

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje