Reklama

Agnieszka Holland: Głosować czy nie głosować?

Agnieszka Holland zaapelowała na Facebooku o stworzenie Obywatelskiego Komitetu Wyborczego, którego zadaniem byłoby wypracowanie w związku z planowanymi wyborami prezydenckimi "wspólnego stanowiska w obliczu możliwych sytuacji". "Tylko wspólne działania dają nam szanse na zwycięstwo" - przyznała reżyserka.

Agnieszka Holland

Agnieszka Holland w opublikowanym na Facebooku wpisie przyznała, że demokratyczna opozycja jest podzielona w sprawie nadchodzących wyborów prezydenckich. Podstawowy dylemat brzmi: głosować czy nie głosować?

Reklama

"Jesteśmy - teraz my, demokratyczna opozycja, podzieleni pół na pół: głosować - nie głosować. Kaczyńskiemu udało się podzielić najpierw naród, a teraz - wrzutka wyborcza - obywateli dotychczas myślących podobnie w najbardziej pryncypialnych sprawach. Ludzi wyznających podobne wartości. Nie gódźmy się na to! Szukajmy nowej jedności. To jest teraz nasze główne zadanie" - pisze Holland.

Reżyserka zwróciła uwagę na coraz większy rozłam między tymi, którzy zamierzają zbojkotować wybory a tymi, którzy zamierzają wziąć udział w głosowaniu.  

"Co mi się naprawdę nie podoba ze strony części moich przyjaciół, to namiętne, agresywne wręcz, wykluczające z grona ludzi przyzwoitych, atakowanie wszystkich, którzy nawet w cieniu narastającej dyktatury, a może właśnie w związku z nią, próbują jednak myśleć politycznie, szukając dostępnych narzędzi, nawet jeśli oznacza to kompromis (zgniły), klęskę (więcej niż możliwa) czy estetyczny niesmak. To jest swego rodzaju moralistyczny szantaż, za którym przecież nie stoi przejęcie odpowiedzialności za skutki takiej postawy" - ocenia Holland.

Jeśli do wyborów dojdzie, artystka proponuje, by apelować do kandydatów o wycofanie się z udziału w prezydenckim wyścigu.

"Tak, następny etap jest teraz w rękach tego paskudnego Gowina (który przynajmniej nie cieszy się, kiedy głosuje, w przeciwieństwie do Kaczyńskiego, który zaciera z rozkoszą łapki, przy każdym przyszpilonym motylu). Jeśli ta opcja wygra, wyborów w maju prawdopodobnie nie będzie, jeśli przegra, albo jeśli prezes zdecyduje się na zbrodnicze w sposób oczywisty, wybory w lokalach, apelujemy w pierwszym rzędzie do kandydatów, żeby się wycofali. A potem walczmy o wspólną taktykę" - podkreśliła reżyserka.

Zaapelowała też o powołanie Obywatelskiego Komitetu Wyborczego. W jego składzie mieliby się znaleźć "cieszący się autorytetem w różnych środowiskach prodemokratycznych obywatele, którzy postarają się wypracować wspólne stanowisko w obliczu możliwych sytuacji". 

Przypomnijmy, że w lutym 2019 roku prezes PiS, Jarosław Kaczyński, atakując opozycję, posłużył się wypowiedzą Agnieszki Holland.

"Są tacy, którzy chcą nam odebrać wolność poglądów, wolność słowa, ba, wolność sumienia, wolność religii (...) którzy w gruncie rzeczy zapowiadają, że w Polsce, jeśli zwyciężą, zniesiona zostanie demokracja, a ogromna część społeczeństwa o poglądach innych niż te, które oni głoszą, będzie w gruncie rzeczy wyłączona z czynnej polityki. Krótko mówiąc, jest, o co zabiegać. Kampania będzie rozstrzygała o tym, czy w Polsce ta równość i wolność będzie czy też zostanie podważona. Pani Holland powiedziała kiedyś, nie tak dawno temu, te słowa, które są tak często powtarzane: 'żeby było jak było'. Otóż szanowni państwo, jeśli nasi przeciwnicy wygrają, będzie gorzej niż było" - mówił Kaczyński.

Na słowa prezesa PiS zareagowała Gildia Reżyserów Polskich, wzywając go do wycofania się z "niesprawiedliwych i niemających odbicia w rzeczywistości słów o Agnieszce Holland, jako rzekomej niszczycielce polskiej wolności".

Zdaniem autorów listu, nawiązanie do słów Agnieszki Holland, to "fałszywy cytat", umieszczony w "manipulacyjnym kontekście, który niezgodnie z faktami sugeruje, że reżyserka dąży do ograniczenia wolności słowa, sumienia i religii w Polsce".

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Agnieszka Holland

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje