Reklama

Afera na pogrzebie Agnieszki Kotulanki

Rodzina, przyjaciele, znajomi i tłumy fanów pożegnały Agnieszkę Kotulankę. Urna z prochami zmarłej 20 lutego aktorki spoczęła w rodzinnym grobie na cmentarzu w Legionowie. Podczas pogrzebu miał miejsce przykry incydent. Ktoś nagle krzyknął: "Miał pan tupet, że pan tu przyszedł". O kogo chodziło?

Ostatnie pożegnanie Agnieszki Kotulanki

"Tyle miałaś planów, tyle wizji na przyszłość. Twoja śmierć zaskoczyła nas jak złodziej w nocy" - mówił podczas nabożeństwa żałobnego duszpasterz z kościoła pod wezwaniem św. Józefa Oblubieńca NMP w Legionowie.

Zgromadzonym w kościele żałobnikom ksiądz przypomniał, że Agnieszka Kotulanka zmagała się z depresją. "Depresja zżerała ją i w końcu wzięła nad nią górę" - stwierdził.

Reklama

Na zakończenie ceremonii pogrzebowej w kościele zabrzmiał utwór Czesława Niemena "Nim przyjdzie wiosna", po czym urna z prochami aktorki przewieziona została na cmentarz w Legionowie. Do żegnających aktorkę przyjaciół, znajomych i fanów przemówił jej syn, Michał Sas-Uhrynowski.

"Każdy, kto znał moją mamę, widział, że miała wielki dystans do świata i poczucie humoru, więc proszę, uśmiechnijmy się z nią ostatni raz i tak ją zapamiętajmy" - powiedział.

Nagle, podczas pogrzebu ktoś z tłumu krzyknął do Pawła Wawrzeckiego: "Miał pan tupet, że pan tu przyszedł". Skąd te emocje?

Wyjaśnijmy, że Agnieszka Kotulanka i aktor mieli przed laty romans. Ich burzliwy związek trwał kilka lat, Wawrzecki nie chciał dla Kotulanki zostawić jednak swej żony, aktorki Barbary Winiarskiej, z którą wspólnie wychowywali niepełnosprawną córkę Annę.

Po śmierci Winiarskiej, Kotulanka i Wawrzecki zaczęli oficjalnie pojawiać się razem. Jednak ich związek nie przetrwał. Aktor związał się z bizneswoman Izabelą Roman, którą poznał w USA. Kiedy para wzięła ślub, Kotulanka była w rozpaczy. Wielu twierdziło, że przez tę niespełnioną miłość Agnieszka Kotulanka zaczęła pić i wpadła w alkoholizm.

Na pogrzebie Paweł Wawrzecki nie krył wzruszenia. Jak informuje "Fakt", po krzykach z tłumu w obronie pogrążonego w żałobie aktora stanął Andrzej Grabarczyk, który stwierdził, że takie zachowanie na pogrzebie nie przystoi.

Na pogrzebie aktorki pojawiła się między innymi Agnieszki Dygant, która była jedną z najbliższych przyjaciółek Agnieszki Kotulanki. Było również sporo gwiazd serialu "Klan", z którymi przez 16 lat spotykała się na planie sagi rodu Lubiczów. W ostatniej drodze towarzyszyli Agnieszce Kotulance m.in. Barbara Bursztynowicz, Paulina Holtz, Izabela Trojanowska, Małgorzata Ostrowska-Królikowska, Tomasz Stockinger, Andrzej Grabarczyk, Andrzej Strzelecki i Artur Dziurman.


INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Agnieszka Kotulanka

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje