Reklama

Reklama

Adam Woronowicz o Piotrze Machalicy: Kochał życie i ludzi

Czasami myślę sobie, że aktorstwo było gdzieś z boku jego osobowości. On po prostu kochał życie, ludzi, spotkania, rozmowy. Scena i wszystko, co z tym związane, było przyjemnym dodatkiem - powiedział aktor Adam Woronowicz, wspominając zmarłego w poniedziałek, 14 grudnia, Piotra Machalicę.

Czasami myślę sobie, że aktorstwo było gdzieś z boku jego osobowości. On po prostu kochał życie, ludzi, spotkania, rozmowy. Scena i wszystko, co z tym związane, było przyjemnym dodatkiem - powiedział aktor Adam Woronowicz, wspominając zmarłego w poniedziałek, 14 grudnia, Piotra Machalicę.
Ludzie go kochali - mówi o Piotrze Machalicy Adam Woronowicz /Tricolors /East News

W poniedziałek nad ranem w wieku 65 lat zmarł aktor Piotr Machalica, znany m.in. z ról w filmach: "Dekalog IX" Krzysztofa Kieślowskiego, "Dzień świra" Marka Koterskiego i "Sztuka kochania" Jacka Bromskiego. Był związany m.in. z Teatrem Powszechnym w Warszawie, Teatrem Polonia i Och-Teatrem. Zasłynął także jako wykonawca piosenki aktorskiej.

Artystę wspominał w rozmowie z PAP aktor Adam Woronowicz, który także należał do zespołu Teatru Powszechnego w Warszawie. "Zapamiętałem go jako człowieka, który na cały świat i na wszystko, co się dzieje, patrzył z ogromnym optymizmem. Zawsze można było w Piotrze znaleźć kogoś, kto cię zrozumie, posłucha, ale też ci pomoże. Był bardzo ciepłym człowiekiem i fantastycznym kolegą na scenie. Jeżeli coś dobrego dostrzegł, zawsze można było usłyszeć od niego słowa uznania. To szczególnie ważne dla kogoś, kto zaczyna pracę w zawodzie, jest na początku tej drogi, jak było w moim przypadku" - stwierdził.

Reklama

Piotr Machalica - powiedział Woronowicz - był także osobą obdarzoną serdecznością i życzliwością. "To nie są słowa na wyrost, które się mówi, bo wypada. On rzeczywiście kimś takim był. Czasami myślę sobie, że aktorstwo było gdzieś z boku jego osobowości. On po prostu kochał życie, ludzi, spotkania, rozmowy" - zaznaczył.

Dodał, że artystę pamiętamy także z wielu koncertów i interpretacji piosenek. "To zawsze było bardzo przejmujące w jego wykonaniu, bardzo prawdziwe. Ten wielki facet, obdarzony niezwykle ciepłą barwą głosu, był w stanie nas gdzieś zabrać podczas wykonywania utworu muzycznego. A jednocześnie bardzo lubiliśmy Piotra w zespole, jego poczucie humoru, bycie z nim, granie. On kochał życie. Scena i wszystko, co z tym związane, było przyjemnym dodatkiem. Jego śmierć to ogromna strata. Mówi się, że są ludzie nie do zastąpienia. To właśnie takie osoby jak Piotr" - zwrócił uwagę aktor.

Woronowicz przypomniał, że Piotr Machalica - od dłuższego czasu borykający się z problemami zdrowotnymi - mógł liczyć na ogromne wsparcie Krystyny Jandy. "To jest wyjątkowa osoba dla całego naszego środowiska. Gdy inni mówią dużo, ona trochę mniej, ale bardzo pomaga kolegom. Myślę, że także Piotrek mógł mieć w tych ostatnich latach poczucie bezpieczeństwa, spokojną przystań, którą dała mu pani Krystyna w Polonii i Och-teatrze. Bardzo będzie mi go brakować, chociaż nie mogę powiedzieć, że byłem kimś takim, kto wisiał na telefonie i mieliśmy ze sobą stały kontakt. Zapamiętałem go jako bardzo pozytywnego, delikatnego, wrażliwego człowieka. Myślę, że to też wracało do niego, że ludzie go kochali" - podsumował.

PAP
Dowiedz się więcej na temat: Adam Woronowicz | Piotr Machalica

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL