Reklama

Reklama

Adam Pawlikowski: Erudyta polskiego kina

Mimo że wystąpił w ponad 20 filmach, nie był zawodowym aktorem. Do historii polskiej kinematografii przeszła jego kreacja w "Popiele i diamencie" Andrzeja Wajdy. W niedzielę, 17 stycznia, mija 40 lat od samobójczej śmierci Adama Pawlikowskiego.

Kiedy 17 stycznia 1976 roku Adam Pawlikowski rzucił się z 8. piętra w bloku na tyłach Alei Jerozolimskich w Warszawie, gazety tego nie odnotowały. Jednak na salonach stolicy szeroko to komentowano, bo choć od dłuższego czasu nigdzie się nie pojawiał, w latach 60. był znanym aktorem i osobą z tzw. towarzystwa.

Plotka głosiła, że się zabił, bo nie mógł znieść wykluczenia, jakie go dotknęło za rzekomą współpracę z SB. Aktor został posądzony o współpracę z bezpieką po tym, gdy zimą 1968 roku zeznawał na procesie poety i satyryka Janusza Szpotańskiego, autora zakazanej opery "Cisi i gęgacze" (utwór ten wyszydzał Władysława Gomułkę i Szpotański dostał za swoje dzieło trzy lata więzienia).

Reklama

Kinowym debiutem Adama Pawlikowskiego był występ w "Kanale" (1957) Andrzeja Wajdy, w którym zagrał epizodyczną rolę esesmana. Reżyser zdecydował się na współpracę z Pawlikowskim w związku z jego AK-owską przeszłością. Pawlikowski był więc przede wszystkim historycznym konsultantem "Kanału". Jego wkład w obraz Wajdy był jednak dużo większy - jako muzykolog z wykształcenia Pawlikowski napisał również i wykonał na okarynie jeden z motywów muzycznych "Kanału". Instrument ten - popularny wśród partyzantów - miała w filmie Wajdy postać grana przez Władysława Sheybala.

Najbardziej pamiętną filmową kreacją Adama Pawlikowskiego pozostaje rola porucznika Andrzeja Kosseckiego w "Popiele i diamencie" Andrzeja Wajdy. To jego bohater razem z postacią Zbigniewa Cybulskiego w słynnej scenie zapalają szklaneczki wódki na cześć zmarłych kolegów.  

W latach 50. często pojawiał się na ekranie w niemieckim mundurze. Pawlikowskiego zapraszano też na plan, bo - jak twierdzili reżyserzy - "miał wygląd przedwojennego inteligenta". Był oczytany, mógł z powodzeniem wcielić się w postać erudyty i znał świetnie angielski.

W latach 50. Pawlikowskiego oglądaliśmy na ekranie w innych ważnych filmach Polskiej Szkoły Filmowej: "Lotnej" Andrzeja Wajdy (na zdjęciu - jako porucznik Witold Wodnicki), "Zezowatym szczęściu" Andrzeja Munka (podchorąży Osewski) oraz obrazach Wojciecha Jerzego Hasa: "Pożegnania" (niemiecki oficer), "Wspólny pokój" (Zygmunt Stukonis) i 'Rozstanie" (syn hrabiny).

Wielką miłością Pawlikowskiego była najpiękniejsza dziewczyna ówczesnego polskiego kina - Teresa Tuszyńska. Ich związek był bardzo toksyczny. Podobno na złość Pawlikowskiemu w 1962 r. wyszła za mąż za jego przyjaciela Jana Zamoyskiego. Małżeństwo przetrwało rok. Tuszyńska zmarła w zapomnieniu.

Adam Pawlikowski cierpiał na cyklofrenię i przez lata choroba się nasilała. Aktor nie miał pieniędzy, nie dojadał, ciągle uciekał, miał manię prześladowczą. Przyjaciele, zwłaszcza Andrzej Wajda, próbowali mu pomóc, ale bezskutecznie. 17 stycznia 1976 roku Pawlikowski wyskoczył z 8. piętra swego mieszkania na tyłach Alei Jerozolimskich.

Dobry Tydzień
Dowiedz się więcej na temat: Adam Pawlikowski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje