Reklama

2014: Rok sukcesów polskiego kina

To wspaniały, ważny rok dla polskiego kina. Przemawiają za tym między innymi: wielki, międzynarodowy sukces "Idy" Pawła Pawlikowskiego, rekordowa popularność rodzimych filmów w kinach oraz popularyzowanie w USA arcydzieł polskiej kinematografii przez legendarnego twórcę, laureata Oscara Martina Scorsese.

Po pierwsze "Ida"

Reklama

13 grudnia w Rydze "Ida" otrzymała Europejską Nagrodę Filmową w kategoriach: najlepszy film, reżyseria, scenariusz oraz zdjęcia. Produkcji Pawła Pawlikowskiego swą nagrodę - People's Choice Award - przyznała również europejska publiczność. To sukces bez precedensu. Zaledwie dwa dni wcześniej "Ida" otrzymała nominację do Złotych Globów w kategorii "najlepszy film zagraniczny".

A to nie wszystko, w grudniu Amerykańska Akademia Filmowa opublikowała listę 9 filmów, które powalczą o nominację do Oscara dla najlepszego obrazu nieanglojęzycznego. Jest wśród nich "Ida". Czy otrzyma nominację, okaże się 15 stycznia 2015 roku.

Ida" od premiery (koniec 2013 roku) zdobywa nagrody na festiwalach na całym świecie. To właśnie twórcy tego obrazu zdobyli gdyńskie Złote Lwy, Grand Prix festiwali w Warszawie i Londynie, Złotą Żabę na Camerimage, Polski Noble Filmowy na Festiwalu Kina Niezależnego Off Plus Camera, Orły dla najlepszego polskiego filmu, reżysera i aktorki pierwszoplanowej i wiele, wiele innych wyróżnień. W ostatnich tygodniach lista nagród przyznanych "Idzie" jeszcze się wydłużyła. Pojawiła się na niej m.in. nagroda Parlamentu Europejskiego.

Takich sukcesów nie odnosił w ostatnich latach (o ile w ogóle) żaden polski film. Produkcja może pochwalić się również doskonałymi wynikami frekwencyjnymi za granicą. "Idę" obejrzało blisko 500 tys. widzów we Francji (przed kinami ustawiały się kolejki), ponad 100 tys. widzów we Włoszech oraz po kilkadziesiąt tysięcy w Hiszpanii, Holandii i Wielkiej Brytanii. To wyniki z Europy. W Stanach Zjednoczonych "Ida" zgromadziła przed kinowymi ekranami ponad 460 tys. widzów.

Przeczytaj naszą recenzję filmu "Ida"!


Oscarowe szanse

Nie tylko "Ida" ma szansę na oscarową nominację. Polskie kino od lat podbija świat swoimi dokumentami. Przypomnijmy choćby nominację do Oscara dla "Królika po berlińsku" Bartka Konopki.

Na oscarowe nominacje tym razem wielkie szanse mają, już honorowane na świecie, "Nasza klątwa" Tomka Śliwińskiego i "Joanna" Anety Kopacz. Oba tytuły znalazły się na shortliście ośmiu dokumentów, które mogą powalczyć o złotą statuetkę. Shortlista została ogłoszona przez Amerykańską Akademię Filmową w październiku. To, że na tej liście aż dwa filmy pochodzą z Polski, to ogromny sukces i wyróżnienie.

"Nasza klątwa" Tomasza Śliwińskiego ukazuje bohaterów, którzy muszą zmierzyć się z bardzo rzadką, nieuleczalną chorobą ich nowonarodzonego dziecka - Klątwą Ondyny (CCHS). Chorzy podczas snu przestają oddychać i wymagają dożywotniego wspomagania czynności oddechowych za pomocą respiratora. W trakcie filmu ukazany jest proces oswajania lęku związanego z tą chorobą.


Obsypana nagrodami "Joanna" Anety Kopacz to porażający portret kobiety z chorobą nowotworową. Swojemu synkowi obiecała, że zrobi wszystko, aby być z nim jak najdłużej. Dla Jasia prowadzi blog, w którym opisuje ich codzienność - prosto i trafnie. Sam blog staje się dla wielu czytelników inspiracją do uważnego i szczęśliwego życia. Film zdobył w ubiegły weekend nagrodę publiczności na Warszawskim Festiwalu Filmowym.


Chodzimy do kina na polskie filmy

"Rok 2014 ma szansę przejść do historii rynku audiowizualnego nie tylko dzięki 'Idzie', ale także rekordowej popularności polskich filmów na krajowych ekranach" - pisze Anna Wróblewska, rzeczniczka prasowa festiwalu w Gdyni, w portalufilmowym.pl.

Okazuje się, że rok 2013 był pod tym względem słabszy. Jakie są sukcesy dystrybucyjne, jeśli chodzi o polskie filmy? Anna Wróblewska wymienia: "Bogowie" - ponad 2 mln widzów do chwili obecnej, poza tym znakomite wyniki produkcji "Miasto 44", "Jack Strong", "Pod Mocnym Aniołem", "Wkręceni", "Kamienie na szaniec", "Służby specjalne", "Dzień dobry, kocham cię", "Obywatel", "Facet (nie)potrzebny od zaraz", dokumentalne "Powstanie warszawskie".

Polskie filmy przyczyniły się do podniesienia ogólnej frekwencji w kinach. "W tym roku po raz pierwszy w historii może zostać sprzedanych ponad 40 mln biletów do kin w Polsce. To głównie zasługa polskich filmów, które zdominowały trójkę hitów pod względem liczby widzów" - pisze w "Gazecie Wyborczej" ekspert rynku medialnego Martin Stysiak.

Warto zatrzymać się na chwilę przy filmie Łukasza Palkowskiego "Bogowie", opowiadającym o początkach kariery słynnego kardiochirurga Zbigniewa Religi (w tej roli Tomasz Kot), który w roku 1985 przeprowadził pierwszy udany zabieg przeszczepienia serca w Polsce.

Film bije rekordy frekwencyjne w polskich kinach. Po 11 tygodniach od premiery "Bogów" obejrzało już ponad 2 miliony widzów. To nie tylko najpopularniejsza produkcja tego roku, ale również jeden z najchętniej oglądanych obrazów ostatnich lat. Przypomnijmy, że film "Bogowie" na tegorocznym festiwalu w Gdyni (którego formułę z powodzeniem odnowiono, do czego przyczynił się głównie nowy dyrektor artystyczny Michał Oleszczyk) zdobył siedem nagród (dla najlepszego filmu, scenariusza, scenografii, charakteryzacji, aktora pierwszoplanowego), w tym tę najważniejszą, Grand Prix "Złote Lwy". "Bogów" uhonorowali również dziennikarze oraz publiczność.


Nie tylko "Ida"

Choć przypadek "Idy" jest wyjątkowy, warto podkreślić, że także inne polskie filmy odnosiły w 2014 roku sukcesy za granicą. Na ekrany europejskich kin z powodzeniem trafiły "W imię.." Małgorzaty Szumowskiej i "Jack Strong" Władysława Pasikowskiego. Kilkanaście polskich filmów animowanych, dokumentalnych i fabularnych zakwalifikowało się na festiwale międzynarodowe najwyższej klasy A, zbierając prestiżowe wyróżnienia.

Warto wymienić trzy filmy fabularne, które mogą pochwalić się największymi sukcesami: "Papuszę" w reżyserii Joanny Kos- Krauze i niedawno zmarłego Krzysztofa Krauze (nagrody m.in. w Nowym Jorku, Los Angeles, Stambule, Urugwaju, Pune oraz 5 Orłów - Polska Nagroda Filmowa), "Płynące wieżowce" Tomasza Wasilewskiego (nagrody m.in. w Buenos Aires, Karlowych Warach, Krakowie) oraz "Chce się żyć" Macieja Pieprzycy (4 Orły - Polska Nagroda Filmowa, nagrody międzynarodowe, m.in. w Cleveland, Seattle, Nowym Jorku, Moskwie, Gijon).

Nie wolno zapomnieć o filmie "Miasto 44" o Powstaniu Warszawskim. Produkcja Jana Komasy, twórcy wielokrotnie nagrodzonego kinowego przeboju "Sala samobójców", to projekt filmowy o niespotykanym w Polsce rozmachu scenograficznym, kostiumowym i wizualnym.

Konsultantem do spraw efektów specjalnych był wybitny hollywoodzki specjalista Richard Bain, który wcześniej współpracował z takimi twórcami, jak Christopher Nolan, Peter Jackson oraz Terry Gilliam i ma w dorobku efekty do światowych hitów, m.in. "Casino Royale", "Incepcji", "King Konga" i "Nędzników". Przez plan przewinęło się ponad 3 000 statystów. Budową imponujących dekoracji zajęło się 10 odrębnych ekip, które do zainscenizowania zniszczonego miasta użyły 5 000 ton gruzu. Obsada została wybrana w serii ogólnopolskich castingów, w których wzięło udział ponad 7 000 osób.

Film obejrzało w kinach ponad 1 700 000 widzów. Imponujący wynik powstańczej superprodukcji czyni z obrazu Jana Komasy jeden z trzech największych historycznych przebojów kinowych ostatniej dekady.


Martin Scorsese przedstawia!

Kto by pomyślał, ze Martin Scorsese, jeden z najwybitniejszych żyjących reżyserów filmowych, twórca "Taksówkarza" i "Wściekłego byka", laureat Oscara za "Infiltrację", jest wielkim znawcą i miłośnikiem polskiego kina... To głównie dzięki jego zaangażowaniu w lutym 2014 roku w Lincoln Center w Nowym Jorku odbyła się retrospektywa klasyki polskiego kina pod hasłem "Martin Scorsese Presents: Masterpieces of Polish Cinema" (Martin Scorsese przedstawia arcydzieła polskiego kina). Widzowie mogli obejrzeć 21 zrekonstruowanych cyfrowo filmów, w tym dzieła Wajdy, Hasa i Kieślowskiego.

Wybór filmów w serii, która w ciągu najbliższych dwóch lat trafi także do innych miast amerykańskich oraz do Kanady, jest dziełem samego Martina Scorsese. Wśród arcydzieł polskiego kina znalazły się m.in. "Barwy ochronne" (1976) Krzysztofa Zanussiego, "Człowiek z żelaza" (1981) Andrzeja Wajdy, "Eroica" (1957) Andrzeja Munka, "Ostatni dzień lata" (1958) Tadeusza Konwickiego, "Krzyżacy" Aleksandra Forda i "Matka Joanna od aniołów" Jerzego Kawalerowicza(obydwa z 1960), a także "Pamiętnik znaleziony w Saragossie" (1964) Wojciecha Hasa oraz "Przypadek (1981) Krzysztofa Kieślowskiego.

Warto przypomnieć, że Martin Scorsese otrzymał w roku 2011 doktorat honorowy w łódzkiej szkole filmowej. Spotkał się tam z polskim ekspertem ds. rekonstrukcji cyfrowej filmu Jędrzejem Sablińskim. To właśnie spotkanie zaowocowało zorganizowaniem retrospektywy, której kuratorem był amerykański reżyser.


Ciekawi Cię, co w najbliższym czasie trafi na ekrany - zobacz nasze zapowiedzi kinowe!

Chcesz obejrzeć film? Nie możesz zdecydować, który wybrać? Pomożemy - poczytaj nasze recenzje!

Chcesz poznać lepiej swoich ulubionych artystów? Poczytaj nasze wywiady, a dowiesz się wielu interesujących rzeczy!

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje