Reklama

14 aktorek w kalendarzu Pirelli 2017

"Chciałem za pośrednictwem Kalendarza Pirelli przekazać inny rodzaj piękna" - wyznał Peter Lindbergh, autor zdjęć do najnowszej edycji słynnego kalendarza, który został zaprezentowany we wtorek w Paryżu.

"W czasach, w których kobiety w mediach i wszędzie indziej są prezentowane, jako ambasadorki doskonałości i młodości, pomyślałem, że ważne jest aby przypomnieć wszystkim, że istnieje również inny rodzaj piękna, bardziej realny i prawdziwy, niezmanipulowany przez komercję czy jakieś inne interesy. Piękno, które mówi o indywidualności, o odwadze bycia sobą i twojej własnej wrażliwości" - wyjaśnia w oficjalnym komunikacie Peter Lindbergh, który po raz został poproszony o stworzenie zdjęć do prestiżowej publikacji.

Reklama

Lindbergh wybrał tytuł "Emocjonalny", aby podkreślić, że ideą stojącą za jego zdjęciami było "stworzenie kalendarza nie wokół idealnego ciała, lecz wrażliwości i emocji, rozebranie aż do samej duszy modelek, które w ten sposób stają się bardziej nagie niż wówczas, gdy są rozebrane".

Aby wyrazić swoją ideę naturalnego piękna i kobiecości, Lindbergh sfotografował 14 światowej sławy aktorek. Wśród nich znalazły się: Jessica Chastain, Penelope Cruz, Nicole Kidman, Rooney Mara, Helen Mirren, Julianne Moore, Lupita Nyong'o, Charlotte Rampling, Lea Seydoux, Uma Thurman, Alicia Vikander, Kate Winslet, Robin Wright i Zhang Ziyi. A także Anastasia Ignatova, profesor teorii politycznych na MGIMO - Moskiewskiego Uniwersytetu Państwowego im. Łomonosowa. Ten wybór jeszcze raz ujawnia miłość Lindbergha do kina.

"Sądzę, że fotografia jest tak interesująca jak kino, bo możesz użyć nawet najmniejszych środków wyrazu, by pokazać wszystko, co chcesz. Widzisz kogoś przechodzącego przez ulicę: w kinie ta chwila nie znaczyłoby nic, podczas gdy w fotografii czas zatrzymuje się w danej chwili - wspaniała, dziwna, intensywna, głęboka i emocjonalna chwila - chwila, która wyłania się z niczego, po prostu, dlatego, że czas się zatrzymał. Myślę, że to jest to, co sprawia, że fotografia jest tak fascynująca" - podkreślił w komunikacie Lindbergh.

Surowość, naturalność i piękno bohaterek jeszcze bardziej podkreśla fakt, że zdjęcia zostały wykonane w czerni i bieli.

"Gdy fotografujesz w czerni i bieli umieszczasz swój temat w rzeczywistości, która różni się od realnego świata w kolorze: to ty interpretujesz rzeczywistość poprzez mieszanie czerni i bieli w celu uzyskania cieni, świateł i form. Myślę, że czerń i biel mają moc redukowania i przekształcania rzeczywistości w coś innego. Jest to pierwszy mały krok w kierunku ucieczki przed czymś normalnym czy rzeczywistym i znalezienia czegoś bardziej interesującego - czegoś, nierzeczywistego" - wyjaśnił fotograf.

***Zobacz materiały o podobnej tematyce***

PAP life

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: kalendarz Pirelli

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje