Reklama

Zdobył Brylantowy Mikrofon!

Czwartą edycję "jak Oni śpiewają" wygrał Artur Chamski, który w finale pokonał Karolinę Nowakowską. "Kocham was!" - krzyczał do widowni, która za każdym razem mocno dopingowała aktora.

"Krzysiek, zlituj się nad nami!" - zakrzyknęła Kasia Cichopek do Krzysztofa Ibisza, za wszelką cenę starającego się podgrzać atmosferę przed ogłoszeniem "największej tajemnicy sezonu", która była wiadoma od początku programu.

Reklama

Chamski od samego początku był faworytem programu i prowadził zarówno w głosowaniu sms-owym, jak i w ocenach jury. Triumfował również w rankingu przeprowadzonym wśród słuchaczy radia RMF. Na dodatek miał za sobą całą widownię obecną w polsatowskim studiu.

"Naprawdę uwierzyłem w siebie!" - stwierdził, odbierając Brylantowy Mikrofon oraz utwór skomponowany dla zwycięzcy programu przez Pawła Ruraka - Sokala, czwartego jurora w trzecim odcinku programu.

"Kilka tygodni temu powiedziałam ci, że masz szansę stać się idolem pokolenia" - powiedziała po jego ostatnim występie Edyta Górniak - "To wielka odpowiedzialność, bo idol wychowuje najmłodsze pokolenie, które kiedyś będzie głosowało na prezydenta. Musisz ich więc uwrażliwiać i intelektualnie rozwijać".

"Nigdy nie byłem pierwszy", stwierdził triumfator czwartej edycji, wsiadając do swojej nagrody - Seata Ibizy. Dla największej przegranej tego odcinka - Karoliny Nowakowskiej czekała z kolei niespodzianka - nowe pianino.

Po pierwszej rundzie programu odpadł Tomasz Stockinger, który odchodząc podziękował swojemu synowi, Robertowi, towarzyszącemu ojcu od samego początku programu. W pierwszej części show gwiazdy zaśpiewały świąteczne utwory. Ola Szwed po odśpiewaniu "I'm Dreaming of A White Christmas" w przebraniu anioła usłyszała od Edyty Górniak:

"Od wielu lat zbieram aniołki i dziś, gdy tak na ciebie patrzyłam, pomyślałam sobie, że przydałby mi się taki anioł".

Artur Chamski z kolei zaśpiewał piosenkę "Last Christmas" i dostał gorące brawa.

"Artur muszę powiedzieć, że jesteś bardzo lubiany" - powiedziała Elżbieta Zapendowska - "Pierwszy raz widziałam bałwana, który paszczą ruszał, ale ty ruszałeś bardzo ładnie".

W kolejnej części trójka finalistów zaprezentowała się w utworach ABBY, a towarzyszyli im wszyscy uczestnicy czwartej edycji "jak Oni śpiewają". Ola Szwed zaśpiewała "Dancing Queen" w towarzystwie Stowarzyszenia Różowych Skarpet: Żory Korolyov, Alżbiety Lenskiej i Łukasza Dziemidoka.

"Jesteś młodziutka i utalentowana, z pewnością będziesz śpiewać" - podsumowała ją Zapendowska - "Ale musisz sobie uświadomić, że oprócz talentu, trzeba pracować też nad techniką".

Wykonanie Oli Szwed nie przekonało widzów i w drugiej rundzie aktorka odpadła z finału.

"Znalazłem tu wielu przyjaciół - tego mi chyba nikt nie odbierze" - stwierdził Artur Chamski.

Po jego występie Edyta Górniak zachwycała się udziałem innych uczestników:

"Czeeeść! Jak miło was znowu widzieć. Poznajecie?" - zwróciła się do jurorów - "To nasi uczestnicy".

Zapendowska zamiast na Chamskim skupiła się na Elżbiecie Romanowskiej w kusej niebieskiej sukience:

"Elka mnie zabiła swoją choreografią. Zwłaszcza ciekawi mnie ten wyrzut nogą".

I w tym momencie Romanowska ponownie zaprezentowała jurorce swój słynny "wyrzut nogą".

Finał należał już do Nowakowskiej i Chamskiego i przebiegł w dość romantyczno - sentymentalnym tonie. Chamski zaśpiewał "Hello", a towarzyszyły temu, jak zresztą wszystkim jego występom tego wieczoru, piski fanek na widowni. Elżbieta Romanowska roniła łzy. O dziwo, czołowa "płaczka" programu - do czego zresztą uczciwie się przyznała sama - Edyta Górniak, tym razem się powstrzymała.

"Nigdy nie zazdroszczę piękna, ono mnie zawsze wzrusza" - podsumowała Górniak - "Artur, podejdź do mnie, zamknij oczki i zgadnij, ile punktów ci przyznałam".

Elżbieta Zapendowska z kolei stwierdziła, że "nigdy nie wątpiła, że Artur umie śpiewać".

Nowakowska i Chamski w ocenach jury wypadli niemalże tak samo: 17,3 punktów dla aktorki "M jak miłość" i 17,5 punktów dla aktora "Twarzą w twarz". Jednak głosami widzów to Chamski został zwycięzcą.

Finał "jak Oni śpiewają" przebiegał w dość landrynkowej atmosferze. Poza sceną na finalistów czekały wzruszone rodziny, którym oczywiście gwiazdy dedykowały kolejne wykonania, dziękowały, "kochały". Nowakowska wykonała w finale "Woman In Love", jak się okazało, piosenkę, przy której zakochali się jej rodzice.

"Karolinko, diament został oszlifowany. Ty nie śpiewasz z serca, ale sercem. Życzę ci, kochanie, byś odnalazła odwzajemniona miłość" - słodziła tradycyjnie Górniak.

Zresztą to chyba dzięki swoim komentarzom wyrosła na gwiazdę finału, przyćmiewając samą Zapendowską, która ograniczała swoje cięte uwagi. Piosenkarka, choć powstrzymała się od łez, to jednak nie powstrzymała się od "fachowych" komentarzy, które rozumiało niewielu. "Nie zgubiłaś time'u. Chyba nie zgubiłaś...", "Bardzo pięknie Pan to zaśpiewał, bardzo miękka barwa głosu i tak świątecznie", "Musisz popracować nad wibratto" - to jedne z wielu perełek w wykonaniu Górniak, z których z pewnością można ułożyć prywatny ranking. Na pierwszym miejscu z pewnością znalazłaby się wypowiedź o pokoleniu, które będzie głosować na prezydenta i które trzeba rozwijać intelektualnie.

Ale słodziła nie tylko Górniak. W ogólnej atmosferze oczekiwania na z góry wiadome wyniki, każdy dziękował każdemu. Jak się okazało, w czwartej edycji zostały zawarte przyjaźnie niemalże na całe życie. Oczywiście, wszyscy też przeżyli przygodę życia.

Na początek show wszyscy uczestnicy czwartej edycji "jak Oni śpiewają" odśpiewali piosenkę Skaldów "Z kopyta kulig rwie".

Dariusz Maciborek, który w jednym z odcinków był czwartym jurorem programu, ujawnił też wyniki sondy przeprowadzonej wśród słuchaczy stacji RMF. Okazało się, że Miss Elegancji programu została Karolina Nowakowska, a Misterem Elegancji - Artur Chamski. Z kolei osobami, których płyty najchętniej kupiliby słuchacze, okazali się - Artur Chamski i Karolina Nowakowska. Artur Triumfował też obok Oli Szwed w kategorii odkrycia programu. Jest też najseksowniejszym uczestnikiem. Z kolei najseksowniejszą uczestniczką okazała się Monika Mrozowska. A największe wrażenie na widzach zrobiła Ania Mucha i Artur Chamski.

Po tym pełnym niezwykłych emocji wieczorze przyjdą z pewnością kolejne wraz z piąta edycją "jak Oni śpiewają". Ale wcześniej, 29 grudnia - premiera płyty Artura Chamskiego, który już w poniedziałek ma nagrać pierwsze trzy utwory. W nowym roku okaże się, czy przewidywania Edyty Górniak się sprawdzą i Chamski stanie się "idolem pokolenia".

Zobacz rozmowę z Karoliną Nowakowską w INTERIA.PL.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: zdobycie | Karolina Nowakowska | RMF | szwed | Jak oni śpiewają | mikrofon

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje