Reklama

Z miłością przyszła choroba

Pogodna, delikatna, czuła i subtelna. Zwana przez znajomych Matką Boską Trafankowską.

Aktorka zdobyła sławę dzięki roli siostry oddziałowej w serialu "Na dobre i na złe". Wcześniej występowała zarówno w teatrze, jak i w filmach. Grała m.in. w kinowej produkcji "Tato" Macieja Ślesickiego, ale nie była tak rozpoznawalna, jak pod koniec życia.

Reklama

Kiedyś wróżka przepowiedziała jej, że wreszcie odnajdzie swoją drugą połówkę i zostanie sławna. Po wielu latach niełatwego życia, wróżba faktycznie się spełniła.

Niestety nie było jej dane długo cieszyć się szczęściem. Wraz z wielką miłością, przyszła ciężka choroba. Daria przyjęła ją z godnością i spokojem.

Ona po prostu taka była - łagodna, delikatna i ciepła. Nawet w najtrudniejszych momentach życia nie uskarżała się na swój los.

Kiedy zostawił ją mąż - Waldemar Dziki i została sama z dzieckiem, nie miała wiele propozycji aktorskich. Czasami brakowało jej na chleb, ale nie użalała się nad sobą.

Wierzyła, że kiedyś będzie lepiej. Nie czekała na wielką sławę i życie w luksusach. Była minimalistką.

Do szczęścia potrzebna jej była miłość i stabilizacja. Marzenia się spełniają. W jednym z wywiadów opowiadała rozpromieniona: - Spotkałam mężczyznę, o jakim dzisiaj można już tylko poczytać w starych, pięknych książkach.

Chwilę później dowiedziała się, że ma raka. Jej ukochany był przy niej do ostatniej chwili. Odeszła otoczona wielką miłością, ale zostawiła po sobie ogromną pustkę.

Coraz mniej jest tak zwyczajnie dobrych ludzi.

Najlepsze programy, najatrakcyjniejsze gwiazdy - arkana telewizji w jednym miejscu!

Nie przegap swoich ulubionych programów i seriali! Kliknij i sprawdź!

Kurier TV

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Daria Trafankowska

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje