Reklama

"TzG": Gołotę namówiła żona

Gdy pojawiał się na bokserskim ringu, owacjom nie było końca. Teraz podjął inne wyzwanie i też chce mu sprostać. - To sposób sprawdzenia samego siebie - mówi Andrzej Gołota.

Zdobył cztery tytuły mistrza Polski w wadze ciężkiej, sięgał po medale na międzynarodowych imprezach i wywalczył brąz igrzysk olimpijskich w Seulu. To on wprowadził Polaków na największe areny walk bokserskich. To dla niego polscy kibice po raz pierwszy zarywali noce, żeby obejrzeć pojedynek. Nie ma więc wątpliwości, że jest legendą polskiego boksu.

Reklama

Choć od 20 lat mieszka w Stanach Zjednoczonych, w głębi serca zawsze pozostanie Polakiem. - Stany to zupełnie inny kraj. Całkiem odmienny od Europy. Ale tak naprawdę do wszystkiego można się przyzwyczaić. Nigdy jednak nie występowałem na ringu pod innymi barwami niż biało-czerwone - mówi Andrzej Gołota, który jako jeden z nielicznych z polskich bokserów spotykał się na ringu z najlepszymi pięściarzami w historii.

Choć nigdy nie krył, że boks to jego pasja, na pierwszym miejscu stawiał rodzinę - żonę Mariolę oraz syna Andrzeja i córkę Aleksandrę. Teraz, gdy wrócili do Stanów, nie kryje, że bardzo za nimi tęskni. - Wolałem, żeby syn zajął się inną dyscypliną sportu. Trudniejszą. Taką jak tenis i już od kilku lat gra w tenisa. Przyznam się, że nie sądziłem, że ten sport może być taki ciężki. Myślałem, że tenis i ping-pong są do siebie zbliżone i okazało się... że to nieprawda! - opowiada z zapałem.

Żona Andrzeja Gołoty jest prawnikiem, ale ma także uprawnienia sędziego bokserskiego i zajmuje się karierą męża. Pięściarz nazywa ją nawet swoim... bossem.

- Nie mogę kategorycznie powiedzieć, że już nigdy nie będę walczył. Ale muszę to jeszcze dobrze przemyśleć i przede wszystkim przekonać swojego bossa, że jeszcze mogę walczyć. Bossem jest żona, więc może być trudno - mówi z uśmiechem.

- Twierdzi, że jeśli chodzi o walki, to mój czas już minął - dodaje i zaznacza, że na ringu nic złego nie może się wydarzyć. - Stare porzekadło mówi, że nawet w drewnianym kościele może spaść cegła na głowę. A porzekadła nie kłamią.

Propozycję udziału w "Tańcu z gwiazdami" składano mu już wielokrotnie, ale zawsze odmawiał. Dlaczego teraz się zdecydował? - Żona przekonała mnie tym, że w końcu nauczę się tańczyć. Gdy chodziłem z nią na dyskoteki, to oczywiście próbowałem tańczyć. Ale teraz przynajmniej nie kładę się na nią całym ciałem tylko trzymam taneczną sylwetkę. Nareszcie nie musi mnie dźwigać - opowiada z uśmiechem.

Nie ukrywa przy tym, że udział w programie to sposób na sprawdzenie samego siebie. - Już zastanawiam się, czy będę w stanie to wszystko wytrzymać i to w tym tempie. Podczas treningów patrzę na zegarek i sprawdzam, ile czasu zostało do przerwy. Moje treningi zajmowały dwie godziny i mogłem z czystym sumieniem położyć się spać. Tutaj intensywnie trenuję przez sześć, a nawet dziewięć godzin. W następnym programie dodatkowo będzie pokaz z laskami! Boże kochany... Ale jestem ciekawy, jak to się wszystko potoczy - mówi bokser, którego taneczną partnerką jest Magdalena Soszyńska-Michno.

Cieszy się, że dostał taką partnerkę, bo... ma do niego dużo cierpliwości. - A ja muszę się słuchać. Wiem, że kobieta lubi być przekonana, tak jak moja żona, że jej zdanie jest najważniejsze - dodaje. - Przyznam się, że podczas występu byłem stremowany. Gdy wychodzi się na widownię, na której jest 20 tysięcy ludzi i teraz gdy w studiu jest 300 osób, to czuje się różnicę. Podczas tańca najgorszy był start i obawa, że ludzie będą się śmiać. To, że się ośmieszymy i przyniesiemy sobie wstyd, to dopiero powód do tremy - wyznaje.

A o czym marzy? - Chciałbym, żeby nie odpadł mi obcas na parkiecie, a prywatnie, żeby nie było gorzej niż w tej chwili - wyznaje.

Renata Olszewska

Chcesz obejrzeć swój ulubiony program, serial, film, teleturniej? Sprawdź nasz program telewizyjny - mamy na liście aż 193 stacje!

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Od pierwszego wrześniowego wydania tygodnik "Tele Tydzień" zwiększył objętość, wprowadził nowe rubryki redakcyjne i nawiązał współpracę z nowymi autorami. W "Tele Tygodniu" znajdziecie teraz więcej programów stacji telewizyjnych, informacji z życia gwiazd, materiałów z planów filmowych oraz porad. W części magazynowej pojawiły się m.in. Kronika kryminalna i Zwierzenia bez tabu. Współpracę z tygodnikiem rozpoczęli Ilona Łepkowska, Maria Szabłowska i Andrzej Mleczko.

Tele Tydzień

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: żona | Andrzej | gołota | Nie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje