Reklama

Trzeci sezon "The Mandalorian" najwcześniej w 2022 roku

Jedynie przez weekend trwała niepewność dotycząca zapowiedzianego w napisach końcowych drugiego sezonu "The Mandalorian" serialu Disneya "The Book of Boba Fett". Wszystkie wątpliwości zostały już rozwiane. Serial o słynnym łowcy nagród będzie osobną produkcją, a nie - jak spekulowano - trzecim sezonem "The Mandalorian". Co więc z kolejną odsłoną przygód tytułowego Mandalorianina? Na to pytanie w programie "Good Morning America" częściowo odpowiedział twórca obydwu seriali, Jon Favreau.

Na kolejne przygody bohaterów serialu "The Mandalorian" przyjdzie nam trochę poczekać

"Chcieliśmy zachować ten tytuł w tajemnicy, żeby nie zepsuć niespodzianki w trakcie tzw. Disney Investor Day. Pozwolili mi zachować to w tajemnicy. 'The Book of Boba Fett' będzie osobnym serialem. Właśnie trwają zdjęcia, a potem ruszymy z produkcją trzeciego sezonu 'The Mandalorian', w którym głównym bohaterem będzie postać, którą wszyscy znamy i kochamy" - powiedział Jon Favreau w "Good Morning America". Te słowa mogą oznaczać to, że trzeci sezon "The Mandalorian" pojawi się najwcześniej w 2022 roku. Wcześniej na platformie Disney+ pojawi się "The Book of Boba Fett". Sytuacja jednak zmienia się tak dynamicznie, że nie można wykluczać kolejnych niespodzianek.

Podczas tej samej rozmowy Favreau odniósł się też do najbardziej zaskakującej sceny z finału drugiego sezonu serialu "The Mandalorian". Mowa o powrocie legendarnej postaci z "Gwiezdnych wojen", Luke'a Skywalkera. Choć w napisach końcowych znalazło się nazwisko Maksa Lloyda Jonesa, które figurowało tam jako odtwórca postaci "Dublera Rycerza Jedi", fani nie mieli wątpliwości, że głosu postaci użyczył sam Mark Hamill, który wcielał się w postać Skywalkera w filmach z oficjalnej sagi.

Reklama

Według słów Favreau, udział Hamilla nie ograniczył się jednak tylko do nagrania dialogów. Showrunner serialu potwierdził, ze aktor był na planie podczas kręcenia finałowych scen. Osobiście wystąpił w roli Skywalkera, a później ta postać została odmłodzona za pomocą efektów wizualnych, podobnie jak to miało miejsce w przypadku bohaterów filmu "Irlandczyk" Martina Scorsese. Najwyraźniej Jones dublował go jedynie w scenach walki.

"Zaczęliśmy nasz serial od ujawnienia Baby Yody. Potem ujawniliśmy jego imię: Grogu. Udało nam się utrzymać to w tajemnicy. Nie mówiliśmy o tym wielu osobom, nie używaliśmy tych informacji w celach promocyjnych i tak dalej. A potem przyszedł ostatni odcinek, na planie pojawił się Mark Hamill, nagraliśmy z nim wszystkie konieczne sceny, a na koniec użyliśmy każdej dostępnej nam technologii, by odmłodzić go na tyle, by wyglądał jak w swoich starych filmach" - opowiedział Favreau. Przyznał też, że nawet dla niego było szokiem, że informacja o udziale Marka Hamilla w "The Mandalorian" nie ujrzała światła dziennego przed premierą odcinka.

Zaskoczony tym jest również sam aktor. "To, że przez ponad rok udało nam się utrzymać w tajemnicy fakt mojego udziału w serialu, uważam za cud. Jak również prawdziwe zwycięstwo osób, które nienawidzą spoilerów" - cieszył się Mark Hamill w poście opublikowanym na Twitterze.

PAP life

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: 'The Mandalorian'

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje