Reklama

Trzeba mieć pomysł na siebie

- Chcę, żeby uczestnicy przeżyli wyjątkową muzyczną przygodę, dlatego rozweselam ich, jak mogę. Cieszę się, że mogę wnieść do programu moje wariactwo - przyznaje Marika, prowadząca telewizyjny show "The Voice of Poland".

Marika nie traci czasu. W maju ukaże się jej płyta nagrana ze "Spokoarmią" - "ChilliZet Live Session Marika", a ostatnio wraz z Piotrem Kędzierskim została twarzą TVP Rozrywka.

Reklama

To jest pani pierwsza przygoda z takim programem, jak "The Voice of Poland". Trema jest większa niż na koncertach?

- Całkowicie inaczej się czuję, bo na występach wiem, co jest moją siłą i korzystam z niej. A "Voice" to nowe doświadczenie, więc jest więcej stresu. Ale staram się o tym myśleć jako o zabawie. Wnoszę w prowadzenie to, co mam - moje wariactwo, moją energię i mam z tego frajdę. Liczę, że podobne odczucia mają też widzowie (śmiech).

To musi być wdzięczna i zarazem niewdzięczna rola wspierania poszczególnych uczestników?

- Zanim zaczęły się nagrania, podpowiedziano mi, żeby za kulisami nigdy nie było smutnych nastrojów. Nawet jeśli komuś się nie uda, to żeby postarać się go jakoś rozerwać i rozweselić. Chciałabym, żeby wychodzili z tego programu z poczuciem, że to była przygoda, rozrywka i że przeżyli coś wyjątkowego. Nie chcę, by czuli się przegrani, staram się być takim rozweselaczem.

Odcinki na żywo są trudniejsze?

- I tak, i nie. Bo ja kocham kontakt z żywą publicznością i w tym najlepiej się czuję. Z widzami telewizyjnymi, co zrozumiałe, nie można uchwycić takiej więzi. Publiczności w studiu udzielają się emocje uczestników, żywo reaguje i to jest naturalne.

Nazywana jest pani największą fanką każdego uczestnika. Czy tak się pani czuje?

- Oczywiście mam swoich faworytów i jedni podobają mi się mniej, inni bardziej. Jednak jestem przede wszystkim fanką ludzi, którzy mają wrażliwość i na scenie przekazują swoje emocje. Sama przecież też kiedyś zaczynałam i znam to uczucie, kiedy trzeba przełamać siebie. Mam dla takich uczestników dużo szacunku i jestem z nimi, bo oni mnie potrzebują.

A co mogłaby pani, jako wokalistka, poradzić uczestnikom "Voice"?

- Musicie się uzbroić w ogromną ilość uporu, pracy, a do tego ciągle myśleć, że jak mnie "wyrzucą drzwiami, to wrócę oknem". Trzeba mieć pomysł na siebie, na własną płytę i na to, do kogo ją kierujecie. Jeśli tego nie będziecie mieć w sobie, to sam program niewiele wam pomoże. Ale przede wszystkim wierzcie w siebie, realizujcie pragnienia i marzenia, nie załamując się porażkami.

Rozmawiał Wojciech Skrok

Tele Tydzień

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje