Reklama

Tradycyjne święta, czyli Wielkanoc u Żaków

Rewolucja kulinarna - tak, ale nie na wielkanocnym stole! Katarzyna Żak, gwiazda "Rancza", zdradza, co jej rodzina jada na co dzień, a co podczas świąt. Aktorka opowiada też, jak radzi sobie z domowymi porządkami.

Wraz z nadejściem wiosny wiele osób zaczyna inaczej się odżywiać, przechodzi na dietę. Pani również?

Reklama

Katarzyna Żak: - Na wiosnę nie, ale faktycznie, co jakiś czas robimy mniejszą lub większą rewolucję w kuchni. Jedzenie tych samych rzeczy przez całe życie byłoby nudne. Trzeba coś zmieniać. Kilka lat temu wszyscy byli na diecie białkowej. Wcześniej popularna była tak zwana kopenhaska - ja też się skusiłam, ale stosując ją, czułam się tak źle, że musiałam ją szybko przerwać. Od kilku miesięcy staram się odżywiać racjonalnie. Moje córki interesują się zdrową żywnością, zbilansowaną dietą i mi też "sprzedały" tę fascynację (śmiech).

Co to oznacza w praktyce?

- Pięć posiłków dziennie, ale w małych porcjach. Jak najwięcej zieleniny - warzyw i dużo różnych kasz. No i ciepłe posiłki, o których często zapominamy. Uwielbiam zupy zrobione tylko z warzyw, na przykład krem z gruszki i pietruszki. Jestem ciekawa, jak będzie wyglądała ta Wielkanoc (śmiech).

Nowatorskie potrawy zagoszczą na świątecznym stole rodziny Żaków?

- Myślę, że nie. Oboje z mężem pochodzimy z bardzo tradycyjnych rodzin. Mogę eksperymentować w kuchni przez cały rok, ale śniadanie wielkanocne musi być dokładnie takie, jakie jadaliśmy u naszych mam.

Zdradzi nam pani kilka szczegółów?

- Ponieważ święta spędzamy w dużym gronie, każdy przygotowuje coś innego. Moja teściowa robi wspaniały biały barszcz. Cezary smaży kiełbasę - ma swój tajemny sposób. Nasze córki pieką mazurki - obawiam się, że jeden z nich może być bezglutenowy, ale to jedyna rewolucja. Do tego obowiązkowo chrzan, taki, żeby się łza w oku zakręciła, a także szynka i jajka faszerowane.

Zapowiada się więc kilka dni w kuchni...

- Zgadza się, ale ja to uwielbiam! Mamy wreszcie czas, żeby porozmawiać, pobyć razem. To jest bezcenne.

A co ze zmorą kobiet, czyli przedświątecznymi porządkami?

- Wszystko sobie rozkładam na różne etapy. W pierwszej kolejności ogarniam to, co jest najbardziej na widoku, na przykład okna w salonie czy pokojach gościnnych. Goście to świętość - w przygotowanych dla nich sypialniach szyby muszą lśnić. To, czego nie widać, odkładam na później. Zdążę z porządkami przed świętami - świetnie. Nie? Też się nic nie stanie.

Nie jest pani perfekcyjną panią domu z białą rękawiczką?

- Nie. Aczkolwiek wolę sprzątać, niż gotować.

Za to Solejukowa, pani bohaterka z "Rancza" odkryła w sobie nowy wielki talent: do polityki.

- Zgadza się. Kazia była w biurze poselskim załatwić mężowi pracę. Okazała się tak skuteczna, że poseł chciał ją zatrudnić. Moja bohaterka jednak nie dała się skusić. Zupełnie wystarczy jej to, co osiągnęła gdzie indziej.

W życiu Solejuków nastąpi jeszcze jedno przełomowe wydarzenie...

- Po raz pierwszy cała wieś się od nich odwróci. Wokół zrobi się nagle zupełnie pusto. Na szczęście Kazia wpadnie na pomysł, jak sobie z tym poradzić.

A co z Dorotą, w której postać wciela się pani w "M jak miłość"?

- Tam też szykuje się wielki dramat, ale nie mogę nic zdradzić. Proszę nas oglądać. Po świętach wydarzy się coś strasznego.

Jest jeszcze Halina Dębek z "Na Wspólnej".

- To jedna z moich ulubionych bohaterek. Taka szalona kobieta kwiat. Prywatnie jestem zupełnie inną osobą, dlatego tak fajnie mi się nad tą rolą pracuje.

Rozmawiała Monika Ustrzycka.

Nie przegap swoich ulubionych filmów i seriali! Kliknij i sprawdź nasz nowy program telewizyjny!

Chcesz poznać lepiej swoich ulubionych artystów? Poczytaj nasze wywiady, a dowiesz się wielu interesujących rzeczy!

Kurier TV

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje