Reklama

Reklama

​Tomasz Kammel promuje akcję ruchów na rzecz osób LGBT?

​Tomasz Kammel podzielił się z fanami informacją o tym, że zauważył nowe billboardy, które pojawiły się na ulicach dużych polskich miast. Odwołują się do bezwarunkowej miłości rodzicielskiej i zawierają symbol tęczy. Internauci przestrzegają go jednak, że nie ma się z czego cieszyć, bo to kolejna odsłona wojenki polsko-polskiej.

​Tomasz Kammel podzielił się z fanami informacją o tym, że zauważył nowe billboardy, które pojawiły się na ulicach dużych polskich miast. Odwołują się do bezwarunkowej miłości rodzicielskiej i zawierają symbol tęczy. Internauci przestrzegają go jednak, że nie ma się z czego cieszyć, bo to kolejna odsłona wojenki polsko-polskiej.
Nie brakuje komentarzy, że po tym poście Tomasz Kammel może się pożegnać z pracą w TVP /Filip Radwański /AKPA

Zdjęcie, które prezenter opublikował na Instagramie i Facebooku przedstawia dwie sąsiadujące ze sobą plansze reklamowe z podobnymi hasłami - "Kochajcie mnie mamo i tato" oraz "Kochajcie się mamo i tato". Oba teksty wyglądają tak, jakby zostały napisane dziecięcą ręką. Różnią się dodatkowymi elementami graficznymi. Na pierwszym dorysowano dziecko z tęczową torbą i czerwonym śladem na twarzy po spoliczkowaniu. Na drugim widnieje logotyp złożony z kobiety i mężczyzny, wygiętych w kształt serca, a nad nimi znak krzyża.

Billboardy "z krzyżem" znane są już od dłuższego czasu. Są elementem akcji organizowanej przez chrześcijańską Wspólnotę Trudnych Małżeństw SYCHAR. Te z rysunkiem spoliczkowanego dziecka pojawiło się dopiero teraz. Są wspólną inicjatywą kilku organizacji działających na rzecz poprawy życia osób LGBT: Grupy Stonewalle, Stowarzyszenia Miłość Nie Wyklucza i Kultury Wolności.

Reklama

Fotografia udostępniona przez Tomasza Kammela promuje zbiórkę pieniędzy na to... by plakatów ze spoliczkowanym dzieckiem było więcej. Tak napisano na stronie serwisu internetowych zbiórek pieniężnych Pomagam.pl. Prezenter nie umieścił jednak w swoim poście źródła, ani autorów zdjęcia. Napisał tylko: "Bardzo przyjemnie widzieć billboardy dwóch tak różnych organizacji, którym chodzi o to samo - o dobro dziecka".

Innego zdania jest jednak wielu komentujących jego post followersów. Twierdzą oni, że chodzi tu głównie o rozkręcanie wojenki polsko-polskiej. Niektórzy podkreślają też, że w obu przypadkach efektem takiej "pomocy" jest bezsensowne wydawanie pieniędzy na "oklejanie miast". Nie brakuje też komentatorzy, których autorzy wieszczą, że po tym poście Kammel może się pożegnać z pracą w TVP.

PAP life
Dowiedz się więcej na temat: Tomasz Kammel

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy