To jest show-biznes. A on jest bezwzględny!
Wachlarz technik i stylów - hip hop, breakdance, belly dance, salsa i samba. Do tego afro dance, burleska i disco polo. Kto zrobił na jurorach wrażenie i dostał szansę na udział w programie "Tylko taniec. Got to dance"?
Castingi do IV edycji show przyciągnęły tłumy żądnych sławy tancerzy--amatorów. Przez kilka dni w warszawskiej hali Mera niemal stu pięćdziesięciu zapaleńców walczyło w pocie czoła o wejście do półfinałów IV edycji "Tylko taniec. Got to dance".
Emocje ze sceny udzielały się także jurorom: Joannie Liszowskiej, Michałowi Malitowskiemu, Annie Jujce i Alanowi Anderszowi. Premierowe odcinki show zobaczymy już we wrześniu.
- Poprzeczka została ustawiona dość wysoko, o taryfie ulgowej raczej nie ma mowy. Do następnego etapu przejdą ci, którzy mają odwagę pokazać na scenie coś oryginalnego, są naturalni, bezkompromisowi i spontaniczni - zapewniali zgodnie jurorzy, choć w trakcie nagrań ich głosy nie zawsze były jednomyślne.
Alan Andersz często nie zgadzał się z oceną Michała Malitowskiego i w żartobliwy sposób podważał jego opinie dotyczące występów uczestników, a emocje "zwaśnionych" panów studziły Joanna Liszowska i Anna Jujka.
- To nie jest turniej tańca, tylko show-biznes. A on jest bezwzględny. Jeśli ktoś nie potrafi przełamać swojej słabości i brak mu odwagi, by zachwycić nas czymś niemożliwym, nie ma szans na półfinał. Ten, kto kopiuje pewne, sprawdzone schematy, odpada z gry - argumentował Michał Malitowski, najsurowszy z jurorów.
Dla niego, jak dla pozostałej trójki, istotny był pomysł na występ, a nie tylko technika jego wykonania.
- Doceniam ludzi z pasją, posiadających własny, niepowtarzalny styl, emanujących pozytywną energią. Niestety, część z nich odpadła już w przedbiegach. Widać w nich było potencjał, lecz trema i stres zniweczyły ich szansę na awans do półfinałów - zwierzał się nam Alan Andersz.
- Niektórym trema mocno podcięła skrzydła, ale zasady są takie, że każdy może pojawić się na scenie tylko raz. Nie wystarczy odtańczyć swoje, aby przejść dalej, trzeba pokazać coś więcej - dodała Joanna Liszowska.
- Co najmniej kilkanaście osób zrobiło na mnie spore wrażenie. Wierzę, że część z nich zajdzie daleko - powiedziała Anna Głogowska, jedna z prowadzących talent-show.
KRAS