Reklama

Tego nikt się nie spodziewał!

Po finale "You Can Dance - Po prostu tańcz", który odbył się w środę, 1 czerwca, Kinga Rusin w rozmowie z Interia.tv zdradziła kulisy programu. - Michał nie był fanem Dominika, a Agustin zdecydowanie nie był fanem Pauliny - powiedziała nam jurorka.

Reklama

Kinga Rusin przyznała, że z punktu widzenia osoby, która ocenia emocje, to był wymarzony finał.

- W finale zmierzyła się dwójka outsiderów, na których początkowo nikt nie stawiał. Doskonale pamiętam rozmowy moich kolegów z jury po tym, jak wybraliśmy finałową czternastkę. Każdy z panów miał osobę, której zdecydowanie nie kibicował. Michał [Piróg - red.] nie był fanem Dominika, a Augustin [Egurrola - red.] zdecydowanie nie był fanem Pauliny - ujawniła nam tuż po finale Rusin.

- Z mojego punktu widzenia to był wymarzony finał. I Paulina, i Dominiki udowodnili, że nie boją się krytyki, że potrafią stawić czoła najgorszym wyzwaniom i zmierzyć się z bardzo surowymi ocenami, które ich mobilizowały. Czy to nie wspaniale, że wygrywają ci, na których nie stawiamy? To jest najpiękniejsze. Nikt się nie spodziewał, a powoli z takiego brzydkiego kaczątka wyrasta łabędź. I to był przykład i Pauliny, i Dominika - dodała.

Czego zabrakło zatem Paulinie, że to nie ją, a Dominika wybrali widzowie? Co o tym sądzi Kinga Rusin?

- Myślę, że Paulinie niczego nie brakuje, ale historia Dominika jest nie do przebicia. Dominik tańczy dopiero trzy lata. Chłopak, który miał wiecznie zwolnienia z w-f, nigdy nic nie robił ze swoim ciałem, postanowił zmienić swoje życie, zaczął tańczyć i w trzy lata osiągnął poziom mistrzowski. To znaczy, że w nim jest jakiś gigantyczny potencjał. To jest wielki talent, który być może wcześniej się marnował. Gdyby Dominik zaczął tańczyć wcześniej, byłby może drugim Barysznikowem. Postęp w trzy lata zrobił niesamowity.

- Myślę, że ta jego historia, opowiedziana w taki szczery sposób, nieudawana, prosto od serca, ujęła widzów. Ten chłopak zawsze mówił to, co myślał, niczego nie udawał. Widzów urzekła Dominika skromność, pracowitość, to, że z pokora przyjmował nawet najgorsze uwagi. Było widać, że niesamowicie pracował nad sobą. Widać, że to taki dobry, ciepły chłopak. Poza tym bardzo podoba się dziewczynom! Jak może się zresztą nie podobać polski Leonardo DiCaprio? - dodała jurorka.

Kinga Rusin, która przez pięć edycji programu była prowadzącą "You Can Dance", tym razem znalazła się w gronie jurorów. Czy z tej pozycji inaczej patrzy się na program, inaczej widzi się uczestników?

- Z pozycji jurora widzi się co innego, na inne rzeczy zwraca się uwagę. Z pozycji prowadzącej na pewno widzi się więcej, głównie takich rzeczy, które dzieją się za kulisami. Na scenie, chcąc nie chcąc, każdy przed jurorami jakąś rolę gra. Z doświadczeniem tych pięciu edycji myślę, że już jestem w stanie zobaczyć, nie wchodząc za kulisy, co każdemu w duszy gra. To jest dla mnie taki bonus po tych pięciu sezonach prowadzenia programu. To było dla mnie bardzo ciekawe doświadczenie. Podtrzymuje to, że czuję się bardzo zaszczycona propozycją moich szefów, żebym przeszła na tę drugą stronę i wzięła w swoje ręce los młodych ludzi.

Czym wyróżniała się zatem szósta edycji spośród wszystkich poprzednich? Czy było w niej coś innego, wyjątkowego?

- Młoda, bardzo energetyczna, bardzo zaskakująca. Myślę, że takich historii oczekują widzowie, takich zwrotów akcji, takiej obserwacji przemian, kiedy na ich oczach zmienia się ktoś i zmienia się jego życie. I taka była ta edycja. Z punktu widzenia emocji telewizyjnych, zdecydowanie przebiła wszystkie inne - oświadczyła Kinga Rusin.

Chcesz poznać lepiej swoich ulubionych artystów? Poczytaj nasze wywiady, a dowiesz się wielu interesujących rzeczy!

Nie przegap swoich ulubionych programów telewizyjnych - wszystko znajdziesz w naszym programie tv!

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje