Tadeusz Sznuk: Legenda dziennikarstwa

Jest jednym z najwybitniejszych polskich publicystów i dziennikarzy. Spędził lata na antenie radia i telewizji, zyskując sobie oddanie i sympatię widzów. Posiada jeden z najbardziej rozpoznawalnych głosów w kraju. Obdarzony szczególną estymą, nieustępliwie oddany misji popularyzacji kultury. 16 lipca ulubieniec Polaków Tadeusz Sznuk kończy 75 lat.

Niewiele osób wie, że Tadeusz Sznuk z wykształcenia jest... inżynierem elektronikiem

Obecnie Tadeusz Sznuk kojarzony jest przede wszystkim z teleturniejem "Jeden z dziesięciu", z którego zna go zwłaszcza młodsze pokolenia telewidzów. Należy jednak przypomnieć wkład dziennikarza w kształtowanie się polskich mediów.

Reklama

Z Polskim Radiem związany był od roku 1964, choć wcześniej debiutował już na antenie Rozgłośni Harcerskiej jako lektor i reporter. To właśnie na falach tego radia po raz pierwszy rozbrzmiał głos Czesława Niemena czy gitarowe brzmienie T.Love.

Sznuk związany był szczególnie z takimi audycjami, jak "Sygnały Dnia", "Lato z Radiem" czy "Cztery Pory Roku". Do dziś są to najbardziej rozpoznawalne programy nadawane przez Polskie Radio. I choć obecnie być może nie są one tak popularne jak kiedyś, to właśnie pod redakcją Tadeusza Sznuka przeżywały wraz z radiem złote lata.

Długoletnią przygodę z telewizją Tadeusz Sznuk rozpoczął w latach 70. dwudziestego wieku. Został wtedy prowadzącym studio w TVP2 i to właśnie na antenie tej stacji, w 1994 roku, wyemitowany został pierwszy odcinek "Jednego z dziesięciu". Programu, który do dziś udowadnia nam, że quiz-show można poprowadzić bez zbędnej pompy, celebryckiego sznytu, a zamiast tego - z przyjazną atmosferą i tym, co wydaje się najważniejsze w transmisjach tego typu, czyli zapewnieniu czysto intelektualnej rozrywki.

Tu radiowa Jedynka

Ten tekst słyszał chyba każdy, kto choć raz ustawił odbiornik radiowy na częstotliwość Polskiego Radia. Być może nie wszyscy rozpoznają jednak, że to właśnie głos Tadeusza Sznuka.

Jeszcze do końca kwietnia 2007 roku można było usłyszeć go również podczas prowadzenia "Dziesiątki z hakiem", jego autorskiego programu na antenie "Jedynki", ale to inny program przyniósł mu największą popularność i pewne miejsce w panteonie polskich głosów radiowych. Jak łatwo się domyślić, mowa tutaj o programie, którym przez lata miał okazję rozpoczynać dobę swoich słuchaczy serdecznym "Dzień dobry". Tą audycją były oczywiście "Sygnały Dnia".

"To była wówczas nowość. Mieliśmy zrobić coś niby w modzie starego radia, bo na żywo, ale równocześnie coś nowoczesnego. Audycję, o czym teraz w zasadzie już może nie pamiętamy, która zbierała sygnały z terenu całej Polski. Wtedy Polskie Radio Warszawa to było również 15 regionalnych rozgłośni, które tworzyły jeden organizm. Każdego dnia mieliśmy wiele relacji z rozmaitych zdarzeń w wielu regionach Polski" - mówił w jubileuszowym wydaniu programu Tadeusz Sznuk.

Głównym założeniem "Sygnałów dnia" była bliskość słuchaczowi i założenie, że powszechnie przyjęta w PRL-u konwencja prowadzenia audycji jest beznamiętna i sztuczna. To był prawdziwy przełom, nie tylko w sposobie realizacji polskiej audycji radiowej, ale również w sposobie myślenia o jego odbiorcach.

"Chcieliśmy, żeby rano nie było tylko oficjalnych wiadomości, zaczynających się od oficjalnych formułek, tylko żeby można było troszkę sobie porozmawiać. Nie tylko zakomunikować o sprawach, które się zdarzają, ale także je skomentować. Także posłuchać, chociaż wtedy nie było łatwo słuchać słuchaczy. Sposobem na to było czytanie listów, które przychodziły do redakcji" - wspominał Sznuki.

Inżynier i polityk

Pozostali członkowie pierwszej ekipy "Sygnałów dnia" to: Grzegorz Dziemidowicz, Jadwiga Paprocka oraz realizatorzy Zofia Michalewicz i Piotr Sadowski. "Kiedy Sygnały dnia powstawały, to była straszliwa zbieranina ludzi różnych zawodów. To był archeolog śródziemnomorski, inżynier, filozof i nauczyciel angielskiego z liceum. Szef powybierał ludzi spośród tych, którzy już się nawzajem znali z radia" - wspominał Sznuk. Wtedy niewiele osób wiedziało, że pan Tadeusz z wykształcenia jest... inżynierem elektronikiem.

Choć dziś zasłużony dziennikarz nie pracuje już w radiu, "Jedynka" wciąż posługuje się raz nagraną reklamą. Na początku był podobno zniesmaczony tym faktem. Zagadnięty jednak, czy jeśli zapytano by go o zgodę na użycie próbki głosu, miałby coś przeciwko, odpowiadał: "Oczywiście bym się zgodził. Bo to, że nie podoba mi się ekipa rządząca dziś radiem, nie znaczy, że jestem obrażony na słuchaczy czy na samo radio. Polskie Radio to całe moje życie. Poza tym akurat ta akcja zmiany częstotliwości mi się podoba, bo pozwoli zwiększyć słuchalność Jedynki i Dwójki" - mówił w wywiadzie dla "Gazety".

Niestety, konsekwencje udziału w proteście przeciwko prowadzeniu właśnie "Sygnałów dnia" przez Tomasza Sakiewcza [dziennikarza niezależnego - przyp. red.] spowodowały, że z czasem odsunięto Sznuka od mikrofonu. Do zwolnienia dziennikarza, przyczynił się również ówczesny prezes radia, Krzysztof Czabański, który na jednym z zebrań zarzucił Sznukowi, że w 1989 roku startował w wyborach z list PZPR. Faktycznie tak było, ale Sznuk startował jako kandydat niezależny, wysunięty przez grupę dziennikarzy "Sygnałów Dnia" i techników Polskiego Radia.

Wydarzenie to szeroko krytykowano nie tylko w środowisku radiowym, ale również słychać było głos sprzeciwu słuchaczy, którzy uznali to zajście za niesprawiedliwą polityczną grę niegodną tak prominentnej dla Polskiego Radia osobistości. Czy możemy w tym przypadku mówić o kwestii braku poszanowania dla ludzi tworzących, bądź co bądź, historię polskich niezależnych mediów?

Dziesięć z dziesięciu

"Jeden z dziesięciu" cieszy się od 1994 roku nieustającą sympatią ogromnej ilości widzów w różnym wieku. Dzieje się tak miedzy innymi dzięki wysokiemu poziomowi wiedzy zawodników stających w szranki oraz znanemu wszem i wobec subtelnemu i eleganckiemu stylowi prowadzenia programu przez Tadeusza Sznuka, który sprawia, że widowisko oczarowuje swoją prostotą i rzeczowością.

Jest to okazja dla telewidza zarówno szukającego relaksu, jak i intelektualnego wyzwania, dla tego, kto pragnie sprawdzić się w domowym zaciszu. Pytania obejmują niemalże wszystkie dziedziny wiedzy. A gra wymaga od uczestników również refleksu i strategicznego myślenia.

"Ten wspaniały teleturniej oprócz licznych zalet ma pewną wadę. Tylko jeden gracz wygrywa, a dziewięciu musi odpaść. Gdyby to ode mnie zależało, stworzyłbym teleturniej 'Dziesięciu z dziesięciu' i... uniknęlibyśmy tej przykrości" - mówi Sznuk, dla którego równie ważna, co sposób prowadzenia, jest odpowiednia atmosfera panująca w programie.

Sztuka latania

Niewiele osób wie, że Tadeusz Sznuk jest również licencjonowanym pilotem! Mało kto spodziewałby się tego po statecznym i kulturalnym panu, jednak od zawsze pasją dziennikarza, było lotnictwo i samoloty. Jest nawet komentatorem na "Mazury AirShow", na którym od lat dzieli się z widzami ogromnym zasobem ciekawostek na temat prezentowanych maszyn - zawsze z typowym dla siebie, ciepłym tonem głosu.

To właśnie dzięki niemu Sznuka usłyszeć mogliśmy w innej roli, z której znają go pewnie, choć nie z nazwiska, najmłodsi - użyczył głosu do filmu "Kubuś i przyjaciele", który kilka lat temu miał okazję gościć na ekranach kin.

Sznuk jest również laureatem wielu nagród, m.in. Złotego i Diamentowego Mikrofonu, a także zdobywcą tytułu Mistrza Mowy Polskiej. W 2005 roku otrzymał Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski, a w 2011 roku Krzyż Komandorski Orderu Odrodzenia Polski. W 2013 zdobył Superwiktora. Po trzech z rzędu Telekamerach w kategorii "osobowość telewizyjna" (2013, 2014, 2015) w 2016 roku wyróżnioną go Złotą Telekamerą. W tym samym roku otrzymał Złotego Hipolita.


Dowiedz się więcej na temat: Tadeusz Sznuk

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje